Stephanie de Saint-Aignan, Tobacco Mucho | perfumy i opinie
  • Stephanie de Saint-Aignan, Tobacco Mucho





Stephanie musisz ćwiczyć, bo coś Ci nie wychodzi... Młoda pani perfumiarz począwszy od 2007 roku wypuszcza nowe kolekcje zapachowe. Po jednej na 365 dni. Od samego początku byłaś mi niespodzianką. Najpierw, kiedy zupełnie zaskoczony wyciągnąłem Cie z koperty i potem, kiedy Twój "Bardzo Tytoniowy" wtrawił mi się w nadgarstek. Boże!!! Cóż za brak wyczucia...
Na początku było nawet ciekawie. Trochę ciepła, kłucia w nos. Całkiem przyzwoicie.
Moja mama zawsze po kupnie cytryny polewa ją wrzątkiem. Od dziecka uwielbiałem tą czynność, bo kuchnia pachniała wtedy tak słodko i przyjemnie... jak Tobacco Mucho.
I tyle pochwał.
Tobacco Mucho ewoluuje w kierunku kwaśnym. Najpierw delikatnie zmienia akordy, pojawia się mokre, zimne drewienko, później znika i na to miejsce pojawia się żywe, piękne i zdrowe drzewo. Całość na początku jest niezwykle dynamiczna. Mało, który zapach może się poszczycić taką mobilnością. Cytryna ze słodkiej, soczystej i dojrzałej staje się młoda, zielona, bez cukry. Powoli ulatuje w dymie tytoniu, przez moment zahacza o ozonosferę(tutaj przypominał mi się taki niebieski dezodorant Adidasa Ozone cośtam)...
A potem jak nie łupnie...
Hektolitry kwasu spadają na pełne chęci do życia drzewko. Lemonowa ulewa torpeduje młodą korę, która łuszczy się i odpada, wystawiając delikatne, struktury wewnętrzne na zniszczenie. Burza odchodzi.Zostają kałuże żrącego deszczu i drzewo- obumarłe od korzenia do końca ocalałych gałęzi.
Spodziewałem się czegoś innego... Ale przecież wiem, że mogą istnieć ciekawe interpretacje cytryny. Nazwa ma tyle wspólnego z zawartością co piernik z wiatrakiem. Tytoń wyczuwalny przez kilka minut to chyba zbyt mało na takie imię...
Piszę o nim tylko dlatego, że od dawna nic nie wywołało podobnej traumy.
Choć przy dokładnym badaniu nadgarstka wyłania się obraz gałki muszkatołowej, podobnej do tej z Ouarzazate- niestety, jest to krótkotrwałe i zbyt słabe, mimo że przyjemne i na pewno pozytywne. Nadal jest to koszmarek.
Nuty: tytoń, mrożona cytryna, palone drewno, drzewo gwajakowe, przyprawy
Rok powstania: b.d.
Twórca: Stephanie de Saint-Aignan



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).