Heeley, Figuier | perfumy i opinie
  • Heeley, Figuier

Heeley tak daleko wyprzedził inne kompozycje figowe, że możemy mówić o całkowicie nowej jakości w odniesieniu do Figuiera. W końcu nie jest to kreacja ani trawiasta jak Premier Figuier, ani słodka jak A la Figue. Nie jest nawet drzewna jak Un Jardin en Mediterranee.

Figuier jest wodno-ziemistą interpretacją figi. Organiczną. Brakuje tu mleka, które zastąpiono wodą w mistrzowskim wydaniu. Ciecz pulsuje życiem wokół całości i nie wysycha nigdy. Nadaje zapachowi wyjątkowej nośności, wzbija go w górę.

Kompozycja jest zielona, czego nie można kwestionować, jednak w zupełnie inny sposób od reszty. Figuier swoją barwę czerpie z gleby, z gnijących, mokrych liści, na które kapie deszcz z korony drzewa. Efekt jest dość sprzeczny, bo z jednej strony wieje zepsuciem, a z drugiej doświadczamy krystalicznie czystej deszczowej esencji z zamkniętym zapachem figowca.

Później, kiedy pierwsze wrażenie umknie, Figuier nurkuje wgłąb rośliny. Drzewnieje, wszelka zgnilizna zostaje na zewnątrz. Zapach zostaje oczyszczony. Poprzez pień wędrujemy wyżej i wyżej. Omijamy boczne gałęzie, płyniemy tylko w górę. Zapach nabiera rześkości. Kiedy jesteśmy na szczycie pokazuje się słońce. Kolejna zdumiewająca cecha Figuiera. W bazie ukryto drzewne słońce, dające nie tyle poczucie ciepła, co wszechogarniającego światła.

Droga z ciemnej ziemi po jasne słońce w kropli wody. Na tym właśnie polega niesamowitość tej figi, figi najlepszej ze wszystkich, która jest klasą samą dla siebie. Heeley pokazał iście niezwykłe odbicie świętej rośliny. Figowy ideał…
Szkoda, że esencja jest ulotna i doświadcza nos tylko przez kilkadziesiąt minut…

Nuty: figa, liście figowca, białe drzewo cedrowe, limona
Rok powstania: 2006
Twórca: James Heeley

1 komentarz:

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).