Six Scents, Series: One, No. 1 oraz No. 2 | perfumy i opinie
  • Six Scents, Series: One, No. 1 oraz No. 2

Idea Sześciu Zapachów jest wzniosła i bardzo słuszna. Aż chce się kupować te zapachy (i jest się usprawiedliwionym ;) ) biorąc pod uwagę cel poboczny. Ale nie o ideach będę rozprawiał, bo w kwestiach moralnych autorytet ze mnie średni. Minirecenzje dwóch pierwszych będą bardzo pobieżne. Ani No.1, ani No.2 nie są niczym szczególnie się wyróżniającym, po prostu zapachy- rześkie, łatwe i przyjemne (ew. nieprzyjemne jak się okaże). Pierwszy dostał nazwę Urban Tropicalia. Drugi to Wicken 3000.


No. 1 to zapach, który z całą stanowczością można określić mianem "dziewczęcy". Owocowo-kwiatowy, trochę drzewniejący z czasem. Już bardzo długo nie spotkałem się z tak nieskomplikowanym tworem. W zasadzie posunę się do stwierdzenia, że "prostackim". Czy już mamy się obawiać zalewu sephorowej tandety do perfum niszowych. A może No.1 to tylko wypadek przy niezbyt twórczej pracy?

Nie dość, że "świeżakowate", to w dodatku skrajnie nietrwałe. Pachnie musem owocowym, jaśminem (a właściwie takimi herbacianymi siczkami z rozmokniętym płatkami) i na końcu trochę drewnem. Zdecydowanie nie jest to rzecz, której się spodziewałem. No.1 nie jest niestety numerem jeden...


No.2. Ten już jest lepszy. Przynajmniej wywołuje jakieś silniejsze dozanania. Też świeży- niestety, ale przynajmniej bardziej agresywny. Początek to istna mizeria ze śmietaną. Ogórki w wydaniu rodem z męskich Top Dziesiątek XXI wieku. Efekt- chęć zmycia nadgarstków. Mimo to poczekałem, dałem drugą szansę.

Przynajmniej po części "świeżak No.2" wychodzi obronną ręką. Wchodzi w lekko morskie nuty, dość podobne do tych z bondowego Coney Island. I jest to właśnie ten najoryginalniejszy moment w No.2. Zapach wybitnie nietrwały, znika ze skóry z ciągu kilkudziesięciu minut. No właśnie- znika. Samo jego znikanie też plusuje. Następuje powrót do śmietanowego sosu z początku, co w połączeniu z lekkim piżmem daje efekt, który nie nudzi (ale jakiś arcyciekawy też nie jest). .

Ogólnie rzecz biorąc, No.2 jest lepszy od No.1. Może każdy kolejny numer będzie lepszy (w końcu "Szóstkę" stworzył sam Buxton). Póki co dwa pierwsze to świeżaki niskich lotów. Nie tego się spodziewałem. Może figowa Trójka odwróci złą passę.

Nuty No.1: drzewo cedrowe, ambra, cytryna, jabłko, morela, limona, jaśmin, frezja, cynamon, czarna porzeczka, piżmo

Nuty No.2: nuty morskie, bergamota, jaśmin, piżmo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).