Six Scents, Series: One, No. 4 Diagonal | perfumy i opinie
  • Six Scents, Series: One, No. 4 Diagonal

No, wreszcie doczekałem się czegoś znośnego. A nawet więcej. Czwórka łamie nieudolną passę poprzedników. Jest przyprawowo i drzewnie. Tak czy inaczej- ciekawie.

Roślinny, suchy i murszejący początek zapowiada ciekawą scenerię dla późniejszej sztuki. Jest skrajnie ciemno, parno i gorąco. No.4 rozrzuca zapach przyczółka wiedźmy. Woń unosząca się w powietrzu jest ledwo słyszalna. Wiatr ustaje. Powietrze z trudem kieruje się do nosa. Każdy oddech jest wielkim wysiłkiem.



Taki początek prezentuje No.4- ziołowy i duszący, skrajnie pylny, ale cichy. Widać, zasługa kopru w tworzeniu tego obrazu jest duża, czasami aż zbyt duża. Zapach rozpoczyna się bezkompromisowo, ostro. Albo się podoba, albo nie. To dobrze, nie lubię zapachów niezdecydowanych. Ale co najważniejsze, pozytywne efekty gry nutami trwają do końca. Nie jest to może sztuka najwyższych lotów, ale nie można odmówić No.4 swoistego, drzewno-przyprawowego charakteru z akceptowalną dawką organicznego brudu.

Wchodząc do wiedźmowej kuchni zagłębiamy się woń wielkich drewnianych łych i starych, rozpadających się szafek. Zapach drzewnieje z każdą chwilą. Zioła zawieszone w powietrzu opadają na podłogę z wiekowego drewna. Już nie jest ciemno. Wkoło zaczynają majaczyć wyraźne kształty wielkich słojów z nadgryzionymi zębem czasu przyprawami.

Szkoda, że np. taka gałka muszkatołowa nie zostało bardziej wysunięta na pierwszy plan. Herbata gra swoją rolę trochę zbyt cicho. Pieprz, wyczuwalny intensywnie na początku, znika. Pojawia się zapach brudu. Stare kotły, pamiętające wiele minionych wywarów. Zapach starości miesza się z drewnianymi nutami bardzo ściśle. To nie jest zapach śmierci, to nie jest zapach choroby, nie pachnie jak umieranie. Tak może pachnieć olbrzymi umysłowy wysiłek emanujący na całe ciało. To zmaganie z czasem. Trwanie i walka o ujarzmienie, przebiegłość i wiedza. A może to wiedźmowe paznokcie przesiąknięte zapachem zabójczych roślin?

Mija czas, No.4 zamienia się w bezpiecznego i rustykalnego drewniaka. Aczkolwiek próżno szukać to dostojeństwa Jubilation XXV czy Terre de Sarment. W tym miejscu nie król mieszka, nie mieszka też szlachcic. Bo wiedźmowe to jest schronienie...

Nuty: koper, czarny pieprz, gałka muszkatołowa, palisander, czarna herbata, ambra, piżmo, amyris
Rok powstania: 2008
Twórca: Emilie Coppermann

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).