Giorgio Armani Prive, Rose Alexandrie | perfumy i opinie
  • Giorgio Armani Prive, Rose Alexandrie

Giorgio Armani wypuścił hołd historycznym ogrodom w Aleksandrii, ale ta róża to ledwie wiatr znad pustyni. Muszę uznać to za pomyłkę, bo Rose Alexandrie to karykatura róży odbita w wodzie podczas pochmurnego dnia. Nie ma co wiele się nad nią rozwodzić. Szczerze mówiąc oczekiwałam najlepszej w różanych kreacji, prawdziwego Graala, który będzie ze mną długi czas. Zawiodłam się, bo róża Armaniego jest obiektywnie marna. Już uzasadniam swój sąd…

Po pierwsze za mało skoncentrowana. W obecnej formie przypomina ledwie wodę odświeżającą. Cały czas będę powtarzać, że oczekiwałam różanego ideału, a jakoś wizja odświeżacza nie mieści się w moim pojęciu o absolucie. Choć przyznać trzeba, że Rose Alexandrie będzie świetną pozycją dla żądnych lekkości kobiet.

Zdecydowanie wadą jest olbrzymia liczba cytrusów wepchnięta, jakby na siłę, w całą kompozycję. Łączy się to bezpośrednio z punktem pierwszym, bo czegoż oczekiwać po perfumach, gdzie substytutem róży są niedojrzałe mandarynki. Nie dość tego, to sam kwiat też staje się jakiś dziwne żółty. A może to ja się nie znam i tak na prawdę Rose Alexandrie to majstersztyk? Znajdzie pewnie wielu fanów, bo to róża nieinwazyjna, dla każdego… ale nie dla mnie.

Miało być obiektywnie, więc nie mogę nie zanotować dwóch plusów. Rose Alexandrie w głowie sięga do bardzo ciekawej, na wpół słodkiej interpretacji. Nadal cytrusowej, ale patrząc na samą różę to osiągnięto niezwykle subtelny efekt. Później ten ledwo słodki kwiat zdaje się być niesionym przez wiatr, co również zaliczam na poczet zalet. Gdyby nie kwaśność podłoża to Rose Alexandrie byłaby moją różę odnalezioną.

Jedna z wielu, prosta, pełna kwasu. Co prawda momentami ujmuje niezwykłymi fragmentami, ale to za mało. Róża to królowa kwiatów, a tu wyszedł ledwie marny duch krążący po zamku ze skórką cytryny.

Nuty: bergamota, mandarynka, mimoza, neroli, róża, styraks
Rok powstania: 2008
Twórca: nieznany

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).