Parfums M. Micallef, Yellow Sea | perfumy i opinie
  • Parfums M. Micallef, Yellow Sea

Morze Żółte to jeden z najbardziej zanieczyszczonych akwenów wodnych świata. Trudno sobie wyobrazić, że takie mogło być źródło inspiracji dla Martine Micallef i Geoffrey Newman`a. Zapach sam w sobie zaczyna się jak White Sea. Bije wtórnością, bo bogate i zdawałoby się ciekawe nuty, zostały ułożone w sposób bardzo ugładzony, zubożały wręcz. Yellow Sea z założenia miał być zapachem zwierzęcym, pełnym drapieżności i fizjologicznych akordów.



Początek jak już wspomniałem trąci klasyką, by nie powiedzieć- wtórną kolońskością. Jakieś trudne do nazwania cytrusy, które okazują się być bergamotą i cytryną. Przy tej okazji wspomnę, że Yellow Sea z głowy faktycznie jest żółty. Kiedy na pierwszym planie latają owoce, niżej trwa czysto chemiczna przepychanka. Wtedy perfumy niemal realnie mają kolor ciemnożółty, przygaszony, pokryty szlamem, choć zdarzają się momenty zapachu świeżo uparzonej skórki cytrynowej. To zdecydowanie moja ulubiona odsłona cytrusów, choć w Yellow Sea są to tylko przebłyski, bo całość jest zwyczajnie nudna.

Powinienem opisać bazę, ale nie ma czego opisywać. Utworzono miks nudny, niecharakterystyczny, choć bez wątpienia nuty miały potencjał do wygrywania pięknych dźwięków. Jest cedr, który w moim odczuciu pełni główną funkcję w spajaniu tej kompozycji. Na niewielki plus zaliczę bardzo wyraźnie wyczuwalne kastoreum i benzoin w ścisłej podstawie. Kiedy zdaje się, że zapachu już nie ma na skórze, dokładny niuch w nadgarstek odsłania czysty duet wyżej wymienionych.


Ryc. Bóbr- źródło kastoreum, wącha żółty kwiatek ;).

Suma summarum, Yellow Sea to średniak, choć ma genialne momenty. Sparzone wrzątkiem cytryny na początku i przeszywająco- zwierzęcą bazę. A, że reszta jest już bardziej na minus to w rezultacie oceniam go tak jak oceniam.

Nuty: bergamota, cytryna, ambra, piżmo, drzewo cedrowe, benzoin, kastoreum, paczula, lawenda, olibanum
Rok powstania: 2007
Twórca: Geoffrey Nejman

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).