Profumum, Fumidus | perfumy i opinie
  • Profumum, Fumidus

Bodaj to jedyny znany mi zapach, w którym drzewny rdzeń osiągnięto za pomocą ekstremalnego stężenie brzozy a słuszniej napisać- brzozowej kory. Twórca przewrotnie potraktował ten temat, bo w Fumidusie próżno szukać palonych pni w formie znanej z innych zapachów. Tu tli się biała skóra drzewa, która jakże realnie cofa w przeszłość. Z drugiej strony uważam, że koniecznym do napisania jest to, że zapach na wskroś przesiąknięty jest średniowiecznym zamysłem Europy jako takiej.



W wierzeniach Pogan brzoza miała miejsce szczególne i chyłkiem odebrała koronę bukom i dębom. Przypisywano jej zdolność odpędzania duchów. I właśnie ten motyw wykreowano w Fumidusie. Palona jasna kora tli się jasno, a biel zamienia się w czarny popiół. Bo nie jest to zapach mroczny, ciemny, emanujący czernią, choć ścisły początek może sprawiać takie wrażenie. Dym, który wzlatuje jest biały i wzbija się ze skóry z każdym ruchem ciała. Pod tym wszystkim możemy niemal dotknąć palącej się kory.



Zdumiewa fakt uchwycenia białej barwy, bo to rzecz raczej trudna. Kompozycja dymna do szpiku bazy, a jednocześnie jasna. Pewną dozę czystości może zawdzięczać Fumidus obecności szkockiej whiskey, której obecność objawia się w maskowaniu popiołu. I mimo że gryzące obłoki wzbijają się w powietrze, to wciąż czuć biel kory.

Zapach fenomen to z pewnością, a sięgnięcie po akordy palonej kory brzozowej uważam za posunięcie ryzykowne, ale ostatecznie zwieńczone sukcesem absolutnym. Od czasów Bois d`Ombrie żadna inna woń drzewna nie zachwyciła mnie do tego stopnia. Jasny dym i popiół, gryzące, lecz nietoksyczne opary. Wszystko splecione w sposób po prostu idealny. I nawet wetiwer nie śmie burzyć tego obrazu.

Nuty: kora brzozowa, ekstrakt szkockiej, wetiwer
Rok powstania: b.d.
Twórca: b.d.

1 komentarz:

  1. Whiskey nie jest szkocka. Szkocka jest whisky.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).