Etat Libre d`Orange, Noel au Balcon | perfumy i opinie
  • Etat Libre d`Orange, Noel au Balcon

Co prawda Boże Narodzenie minęło jak z bicza strzelił. Nowy Rok przyszedł w zimnie, śniegu i nieprzyjemnej aurze. Noel au Balcon wcale nie jest tym czym miał być. Przesłania nie ma. Jest zapach. W sumie niezły.

Słodka, dojrzała mandarynka otwiera cyrk. Stoi na piedestale w lipcowym słońcu. Prawie żyje, jak warzywa z reklamy Bonduelle. Co tu dużo mówić, groszkiem też potrafi zajechać momentami, szczególnie na początku. Z istoty rozproszonej jaką na początku zdaje się Noel au Balcon otrzymujemy później w miarę jednolity kondensat. Jak na zapach bożonarodzeniowy to zdecydowanie brakuje iskier, światła brakuje. Papka zmiksowanych składników, z których wyróżnić jeden to sztuka wielka.

Wrzucone do jednej paczki piżmo, wanilia, paczula, kwiat pomarańczy, miód i ambra powinny pachnieć właśnie tak jak pachnie Noel au Balcon, przynajmniej tak sobie wyobrażam to ja. Zapach realnie przyjemny, ale nie niosący żadnych obrazów. Linia prosta, polinuta i nic więcej. Dopiero pod koniec kondensat zaczyna się kruszyć, złocić we wspomnieniu jesieni. To ambra, może cynamon, szczypta imbiru. Baza jest dobra i ma dostateczną ilość energii, żeby rozpocząć przekaz. Szkoda, że nie ma na to czasu, bo zwija się w agonalnej kulce ambry, rozpuszcza w powietrzu.


Ten zapach nie myśli, nie mówi, nie transmituje. Jest ładny, uroczy, ale czegoś jest za dużo. Coś sprawia, że każdy ze składników ma podcięte skrzydła, a słuszniej powiedzieć- ma zlepione skrzydła.

Nuty: wanilia, imbir, cynamon, piżmo, morela, mandarynka, miód, kwiat pomarańczy, labdanum, paczula, nigella, ambra
Rok powstania: 2009
Twórca: Antoine Maisondieu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).