Róża z Ta'if. Część 1/2: "Najcenniejsza z róż" | perfumy i opinie
  • Róża z Ta'if. Część 1/2: "Najcenniejsza z róż"

Bułgaria, Turcja, Syria, Iran, Indie, Francja, Włochy, Maroko, Gruzja, Mołdawia, Rosja, Chiny, Uzbekistan, Pakistan. Co łączy te kraje? Odpowiedź jest prosta, bo właśnie stamtąd pochodzi niemal cała światowa produkcja olejku różanego. Grasse, Krym czy Dolina Róż to miejsca nieodłącznie kojarzące się z tym wyjątkowym aromatem. Jest jednak jedno miejsce na świecie, które bije wszystkie powyższe. W górskich ostępach Półwyspu Arabskiego, wyprażonych przez zwrotnikowe słońce, znajduje się szczególne miasto- Ta'if.

Od przeszło 300 lat olejek trzydziestolistnej róży (Rosa Damascena trugintipetala) wisi nad ziemią w tym miejscu. Każdy kwiecień przynosi obraz zaróżowionych wzgórz pokrytych delikatnymi płatkami. Wzgórz, które stały się błogosławieństwem. Kurtyną, która sprawia, że Ta'if posiadło idealne warunki dla tych roślin. 2000 metrów ponad poziomem morza jest dobra temperatura, wilgotność i gleba. Słowem, istny Eden. Tylko miejsca brak i właśnie z tego powodu roczna produkcja olejku nie przekracza kilkudziesięciu kilogramów. To zapewnia ekskluzywność i winduje cenę do niebotycznych kwot. Tym bardziej, że wokół róży z Ta'if narosły legendy. Chociażby kwestia jej pochodzenia wciąż nie jest jasna. Podobna jest do róży bułgarskiej, która to pochodzi od róż perskich, ale miejscowi producenci wolą uważać, że do Arabii kwiat przybył z Indii. Jest to wątpliwe, bo trzy wieku temu Ta'if należało do Imperium Osmańskiego, podobnie jak dzisiejsze Bałkany. Ale to w sumie mało ważne.

Cofnijmy się w czasie, powiedzmy o 200 lat. Karawany wielbłądów ze szczelnie opakowanymi różami podążają w kierunku Mekki odległej o niemal 70km. To właśnie w tym świętym miejscu dla Muzułmanów następowało wyrywanie duszy- destylacja, której sztukę do perfekcji opanowali Hindusi. Wytwarzanie attaru przez zmieszanie destylatu różanego z olejkiem sandałowym stało się podstawą do uzyskania wonności o zapachu charakterystycznym dla dzisiejszych kompozycji Amouage. Paradoksalnie, dzisiaj attary są dużo popularniejsze w Indiach niż w Arabii Saudyjskiej. Może to wynikać z faktu dostępności sandałowca, którego pod dostatkiem jest w indyjskim okręgu Mysore.

W wieku XIX i XX obserwujemy stopniową degradację Mekki jako ośrodka przerobu róż. Z punktu widzenia fizyki jest to zjawiska pożądane, ponieważ olejek z zebranych róż paruje nadzwyczaj szybko i nawet szczelne zamknięcie nie chroni kwiatów przed spadkiem jakości. Ta'if do rodzenia róż dołączyło rodzenie olejku. Słuszna decyzja spowodowała, że ten niezwykły produkt zyskał uznanie w całym świecie arabskim a małe fiolki- nazwane tolah, stały się przedmiotem najwyższego pożądania i wymarzoną pamiątką z Hadżdżu. Pamiątką o wyjątkowej trwałości, bo attar z Ta'if jest uważany do dziś za jedną z najtrwalszych perfumeryjnych substancji.Kwiaty są zbierane w sposób ogólnie przyjęty dla róży. Tuż o świcie, kiedy płatki są pełne olejku i zamknięte w pączek. Warto zauważyć, że w godzinach popołudniowych ilość olejku spada do poziomu nawet 30% wartości rannej. Pożądane jest zbieranie kwiatów pokrytych rosą. Następnie są one przenoszone do destylarni. Jedna z nich al-Hada wciąż praktykuje dwustopniową destylację, której istota nie zmieniła się od stuleci. Olejek różany jest produkowany w wielkich kadziach, które były ogrzewane suszonymi wielbłądzimi odchodami. Dzisiaj oczywiście gazem. Do 120-litrowych kadzi wrzuca się 10 000 kwiatów i 50 litrów wody. Mieszanina jest utrzymywana w stanie spokojnego wrzenia przez 6 godzin. Para zbiera się w alembiku i jest chłodzona w rurce, którą spływa do oddzielnego naczynia (nie chcę używać nazwy gąsiorek z wiadomych względów). Tam całość rozdziela się na drogocenny olejek i wodę różaną. Ilość olejku w pierwszej destylacji jest względnie mała, bo duże ilości cennych substancji są wciąż rozpuszczone w wodzie różanej, którą po raz kolejny się destyluje. Taka bogata w olejek woda nazywana jest al-arus. W wyniku jej destylacji otrzymuje się większe ilości olejku. Następnie całość musi odstać celem usunięcia zanieczyszczeń (tak samo robi się z perfumami). Później rozlewa się to do fiolek o pojemności 10ml. Koszt takiej dziesiątki? Od 400 do 900 $. Pamiętajmy, że mówimy o najbardziej prestiżowym olejku różanym z Ta'if.

Aromat tej woni jest bardzo głęboki, ciepły, bogaty, z nutą kwiatową, lekko przyprawowy z miodowym podbiciem. Dla porównania olejek otrzymywany z róży damasceńskiej we Francji jest bardziej miękki, piżmowy, pozbawiony nut przyprawowych, czystszy. Czy gorszy, nie wiem, ale na pewno skromniejszy.

Tytułem ciekawostki rozwinę materię tego co zostaje po produkcji. Woda różana i wygotowane pączki róż oczywiście się nie marnują. Woda jest używana do celów kulinarnych, medycznych (podobno świetna na dolegliwości żołądkowe i nadciśnienie) i kosmetycznych. Jedno z jej zastosowań jest nieco ciekawsze i bardziej nietypowe. Podręczne spryskiwacze, takie jak te na zdjęciu obok, są używane np. do witania do gości, ale ich rola w życiu Arabów jest większa. Spryskanie twarzy i rąk gości podczas weselnego przyjęcia jest symbolem jego końca i tradycją, która wpisała się w obraz tych krajów na stałe. Te pojemniki zazwyczaj są bogato zdobione, często wykonane z metali szlachetnych. Nic dziwnego, że na aukcjach trafiają się okazy za kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Poza tym można je spotkać niemal w każdym muzeum na Bliskim Wschodzie. Przyjmuje się, że im fikuśniejszy spryskiwacz tym lepiej żyje się domownikom. My się lansujemy meblami z IKEA a oni zraszaczami. Lans jest nieodłącznym elementem ludzkości i cóż począć.

A teraz pora na wygotowane kwiaty. Gwarantuję, że nikt, nigdy nie wpadłby co się z nimi robi. Róża z Ta'if została wykorzystana do produkcji pewnego wyrobu spożywczego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jest to mleko. Pączki są sprzedawane hodowcom krów mlecznych w regionie a mleko, które otrzymuje się z takich zwierząt ma wyraźny lekko różany zapach. Podobno krówki uwielbiają jeść róże, bo są bardzo delikatne i mają świetny smak. Ciekawe ile takie mleko kosztuje?

Zdjęcia pochodzą ze strony: http://www.silvija.net/2002SaudiMay/taif.html
Jedynie pierwsze z blogu Ayali oraz ostatnie z blogu White Girl

4 komentarze:

  1. Bardzo interesujący i kształcący wpis. No i to mleko różane, co za pomysł?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam jednym tchem obie części. Super.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe ! tyle juz o tym czytalam a tu naprawde interesujacy artykul!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za pozytywne słowa. To stary artykuł, ale lubię go. Pamiętam, że jego napisanie sprawiło mi ponadprzeciętną radość.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).