Typ urody a perfumy | perfumy i opinie
  • Typ urody a perfumy

Oczywiście, kiedy widzę takie coś (KLIK) to nóż sam się w kieszeni otwiera, ale nie po to został napisany ten tekst. Skóra to największy z organów człowieka i jak wszystko powstaje w oparciu o pewne geny. Uproszczony schemat (z pewnymi błędami, ale to nie jest istotne teraz) przedstawiony został obok. Mimo że wierzchnia warstwa jaką jest część rogowa jest martwa, to skóra przejawia aktywność. Produkcja potu i sebum, nieustanne procesy walki z bakteriami i podziały to tylko wierzchołek jej możliwości. Wszystko to sprawia, że chemia skóry pewnych osób bardzo różni się od siebie.

Absolutnie nie chcę tworzyć tu jakiegoś heretyckiego sposobu postępowania, ale zauważmy, że podział na zapachy dla brunetek i blondynek nie wziął się z niczego. Podświadomie kojarzymy wonie orientalne i ciężki z czarnowłosymi a lekkie z jasnowłosymi. To oczywiście mit, więc do rzeczy.

Co się stanie jeśli weźmiemy pod uwagę pewne cechy tych osób? Blondynki bardzo często mają skłonność do posiadania skóry cienkiej, papierowej ze skłonnością do przesuszania. Kilku (pewnie więcej niż kilku) badaczy (m. in. Errol Craig, University of California, Davis Department of Dermatology) zwróciło uwagę na gorsze unaczynienie skóry osób o takim fenotypie, co wpływa na temperaturę ich skóry i przez to na całą jej chemię.

Drogie Panie i Drodzy Panowie. To już ma wpływ na zapachy i sposób rozwoju perfum. Orientalne wonie, kadzidła, paczule, olejki cynamonowe i goździkowe, piżma, ambry itd. są z definicji używane w bazach jako utrwalacze kompozycji. Jeśli do ich małej lotności dodamy marną ilość łoju na skórze i jej niską temperaturę to nigdy nie uzyskamy pełnego rozwoju kompozycji.
Większość składników cytrusowych, część kwiatowych i owocowych oraz niektóre żywiczne (np. galbanum) ulatują ze skóry łatwiej, więc przesuszona i zimna skóra zapewni im większą trwałość. Wniosek z tego, że faktycznie na blondynek przeznaczone są wonie lekkie a dla brunetek te cięższe.
Poza tym o takim aspekcie problemu mówi też autor książki "Perfumy- marzenie we flakonie" Stephan Jellinek.

To tylko luźne spostrzeżenia i zebranie ich w jedno miejsce. Moim zdanie taki sposób rozumowania jest w jakiś sposób słuszny i tłumaczy niemożność gry ciężkich wonności na osobach z zimną skórą. Na pewno będę zgłębiał ten temat w przyszłości i powrócę w obszerniejszym artykule. Na dziś dzień moja wiedza nie pozwala na obiektywną opinię.

Fot. nr 2 pochodzi z images.zap2it.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).