Andy Tauer Orange Star | perfumy i opinie
  • Andy Tauer Orange Star

Ktoś tu jedzie na cudzym, chwytliwym pomyśle. Doda powiedziałaby, że to "miazga dupy" i rację by miała. Panu Tauerowi się zachciało równać do perfumiarzy z absolutnych szczytów, ale biedak zapomniał, że ani on umiejętności ani szczęścia nie ma takiego, ani nawet budżetu porównywalnego do wielkich gwiazd. Orange Star mnie zdenerwowało i wcale mi plagiat nie zwisa sflaczałym, bo Andy bezczelnie skopiował pomysł kwiatu pomarańczy od Francisa Kurkdjiana, zrobił kalkę Fleur du Male i trochę po swojemu doprawił. Jestem zniesmaczony, ale spróbuję chłodnym umysłem ocenić miksturę w nowym flakonie.

Efekt dziecięcej kupy został utrzymany w takiej samej konwencji jak Fleur du Male, ale odnoszę wrażenie, że w Orange Star nie została ona przykryta kwiatem a jedynie liściem. Kompozycja jest bardziej zielona i soczysto-gnijąca a nawet przywołuje obrazy gleby i piwnicy. Tauer zrezygnował ze swojego popisowego akordu, który można obserwować w innych jego kompozycjach i dzięki temu zapach odstaje od reszty. Gdyby nie fakt "kalki" to byłbym w stanie się nawet pozachwycać tymi perfumami, ale ludzka uczciwość każe zachować spokój i brak emocji. Orange Star z czasem dryfuje w stronę świeżości, pewnej dozy cytrusowej brzytwy czy wręcz metaliczności absolutnej. Nie można zarzucić mu braku siły, bo pod tym względem bije na głowę dwoje kurkdjianowych dzieci, ale coś za coś i zazwyczaj kompozycja Andy'ego wrzeszczy tymi cytrusami bez jakiegoś uporządkowania. Kiedy Fleur du Male zyskał pozytywną opinię za kapitalne przejścia, ładne detale i ujmujące brzegi, tutaj nic takiego miejsca nie może mieć, bo Orange Star nie zasługuje na to jako całość. Co z tego, że początek może i nawet ma dobry, ale baza jest już mdłą pulpą, która niczym biegunka zalewa wszystko w nijakiej zupie słodkości syntetycznej.

Zakładając, że nie znam Fleur du Male to moja ocena w szkolnej skali maksymalnie może osiągnąć 3+/4-. W szkole za ściąganie dawali pały, ale jak komuś się udało niepostrzeżenie zwalić to gratyfikacja bywała olbrzymia. Orange Star i Tauera ocenią ludzie. Oby świat nie podzielił mojej opinii.

Nuty: mandarynka, klementynka, trawa cytrynowa, kwiat pomarańczy, fiołek, ambra, wanilia, paczula
Rok powstania: 2010
Twórca: Andy Tauer

2 komentarze:

  1. Nie wszyscy może wiedzą, że Tauer kilka miesięcy temu rzucił dotychczasową - podejrzewam że całkiem intratną - pracę na etacie informatyka, by poświęcić się całkowicie tworzeniu, ale i rzecz jasna sprzedaży swoich perfum. Tym samym perfumy stały się jego jedynym źródłem dochodu. Stąd już niedaleko do komercjalizacji i obniżenia artystycznych lotów. Ostatnio podczas mediolańskich targów Esxence premierę miał nie tylko Orange Star, ale i nowy wizerunek marki Tauer Perfumes, którego głównym elementem jest nowy, charakterytyczny i rzucający się w oczy granatowy flakon. Zastąpił on dotychczasowe, nieco siermiężne, ale i niepozbawione offowego uroku buteleczki. Pytanie - czy to początek obniżenia lotów tej marki w celu większej "sprzedajności", czy po prostu taki wybryk. Troszkę się obawiam, że to raczej to pierwsze...choć chciałbym się mylić, bo bardzo cenię sobie dotychczasową twórczość Szwajcara.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałem pojęcia o tym. Wielkie dzięki za info.
    Oby jednak wizja komercjalizacji nie spełniła się w najgorszym wydaniu. Potencjalny trend wyznaczyć będzie można dopiero po kilku następnych zapachach. Może podobieństwo Orange Star do Fleur du Male jest przypadkowe... Może..

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).