Byredo Palermo | perfumy i opinie
  • Byredo Palermo


Zatrzęsienie zapachów cytrusowych w ostatnim czasie świadczy, że i nisza chce sobie na lecie pozarabiać. Już nawet przestał mnie ten trend niepokoić, bo to tak jakby człowiek narzekał na wilgotne powietrze podczas wielkiej powodzi. A tutaj dodatkowe spotkały się dwie wielkie fale: pierwsza- zapachów cytrusowych, druga- zapachów Byredo. Szwedzki dom perfumeryjny traci wiele z każdą swoją nową premierą i za niedługi czas Chembur, Rose Noir czy Gypsy Water będą jedynie jakimiś odległymi wspomnieniami w morzu przeciętności. Daleki jestem od wieszania psów na Palermo, ale nie może być mowy o jakiejkolwiek oryginalność jeśli zapach bazuje na olejkach cytrusowych i piżmie. Znowu z drugiej strony należy docenić użycie olejku bigarade, który należy do najdroższych perfumeryjnych ingrediencji na świecie. No, ale sami zobaczmy jak to wyszło.

Początek przewidywalny, z dużym plusem za kwaśne iskierki. Czasami jedna wpadnie w oko i w brutalny sposób przypomni o swojej obecności, ale to paradoksalnie jest zaletą. Całe to wrażenie to właśnie efekt użycia olejku petitgrain w najcenniejszej odmianie- bigarade. Może użycie cedru tak jak zrobił to Ellena w swoich wariacjach dla Malle'a byłoby dobrym pomysłem, a na pewno lepszym od mamałygi wysłodzonego piżma, które pojawia się zaraz za ciekawym początkiem. Efekt ton glukozy to pewnie zasługa róży, której nie czuć dosłownie i wulgarnie, ale tą charakterystyczną kwiatową słodycz w kompozycji można odebrać, choć nie ujmuje to nic z jej świeżego i ogólnie cytrusowego charakteru. Po trzech godzinach jak nie łupnie siekierą... Palermo znika, ekspresja nut zostaje brutalnie przerwana w dość ciekawym momencie, gdzie spodziewać byśmy mogli się dalszej opowieści. A tu nic już nie ma.

Palermo ni grzeje, ni ziębi. Średni zapach, który jednak ginie w morzu innych wariacji na te tematy. Zresztą po Byredo już nie można się spodziewać wysokiego poziomu. Szczytowanie wystąpiło w Rose Noir, a później cały czas obserwujemy dyndanie sflaczałym atisem...

Nuty: bigarade, piżmo, róża, bergamota, ambrette
Rok powstania: 2010
Twórca: b.d.
Dostępność i cena: w GaliLu za 100 mL zapłacimy 500zł.

1 komentarz:

  1. Zgadzam się. Porażka. Otwarcie przypomina mi Pulp - kilka pierwszych sekund. Po kolejnych znika wszystko, dosłownie wszystko. Na mojej skórze przynajmniej zapach nie trwa minuty. Czegoś takiego w życiu nie spotkałem.
    Piotr

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).