Escada Collection | perfumy i opinie
  • Escada Collection


Kultowy to już zapach, z opinią magiczną wręcz i to nie tylko przez wspaniałe wrażenia olfaktoryczne, ale wizualne również. W końcu magiczne suknie, limitowane wzory i cała paleta kolorów pozwoliły z takich zabiegów uczynić te perfumy prawdziwym arcydziełem sztuki użytkowej (za zdjęciu wersja z roku 2002). Escada Collection to zapach, który wbił się bardzo w poczet wyższej półki, bardziej wymagającej, niemal niszowej. Ukryty w butelce taniec Pięknej i Bestii to zdumiewające zjawisko, nawet jak na perfumy tak oryginalnie ukute. Chodzi o to, że obok kwiatów o ponadprzeciętnej urodzie, obok waniliowej bryzy i sandałowych ornamentów, mnóstwo jest tutaj elementów o barwie ochry, pijackich, banalnych, infantylnych, ale jednak tworzących klimat zachwycający.

Weźmy słynny alkoholowy akord, który już od pierwszych chwil wyznacza drogę po jakiej będzie się poruszać kompozycja. Suchy, lekko orzechowy, ale na pewno nie taki znowu piękny. To pewnie orzeszki koli, przy których znowu muszę uruchomić wyobraźnię zmysłową, bo pojęcia nie mam jak pachną w naturze. Niemniej nie możemy zarzucić ani grama wtórności i prostackiego powielania schematów. Escada Collection po prostu buduje wenecki bruk, trochę zakurzony, trochę nierówny, po którym będzie się przechadzać. Bo muszę Wam powiedzieć, że te perfumy jakoś nierozłącznie kojarzą się mi z Italią, ze starymi miastami pamiętającymi upadek Imperium, z historią, z takim trochę maniackim patosem. Może to z powodu tej suchości, która równie dobrze wyraziłaby zapach starych zwojów i pergaminów. Czegoś co ma jakąś tam duszę, choćby napisaną słowem.

Trudno kłócić się z faktem, że te perfumy to przede wszystkim kwiatowa słodycz. I w tym momencie będę nudny i napiszę, że jest to słodycz piękna, poprowadzona dobrze wymieszaną farbą po płótnie, dopracowana perfekcyjnie i idealnie ułożona na obrazie. Stanowi część największą, ale nie przytłacza. To współgranie szalenie mnie się podoba, kiedy Escada Collection chodzi po mojej skórze jak po południowym bruku. Kwiatowy akord właśnie za sprawą miejskich wyobrażeń można przedstawić bliżej, bo jest podobny do kobiety chodzącej w labiryncie ulic, która zostawia za sobą znak rozpoznawczy. Osoba z tyły podąża za strużką, ale nigdy nie będzie w stanie zobaczyć samej bohaterki. Bardzo niedosłowny jest to akord, niby prosto kwiatowy, ale zawierający drzewną część, okryty waniliowym puchem. Po prostu wspaniały.

Na sam koniec strzelę sobie samobója, bo z przykrością muszę stwierdzić, że Escada Collection o głowę bije Organzę Indecence (zapachy często były porównywane na stronach, blogach i forach). Ok, wiem, że pierwsza to zapach kwiatowy, druga- drzewny, ale klimat perfum jest ten sam. Obrazy przedstawiają to samo, i tylko kolory są trochę inne. Jeśli pod uwagę weźmiemy, że kompozycja pierwsza powstała w 1997 roku a produkt Givenchy znacznie później to mamy gotową teorię spiskową, że to Escada jako pierwsza uchwyciła istotę rzeczy, pomysł, który później rozwinięto, nakierowano na inne tory.

Nuty: orzeszki koli, mandarynka, jaśmin, tuberoza, bób tonka, drzewo sandałowe
Rok powstania: 1997
Twórca: Caron, Françoise
Linia, cena, dostępność: produkt wycofany z produkcji na całym świecie; dostępny na aukcjach internetowych w cenach rzędu 300-600 zł; nierozpakowane wersje o szczególnej urodzie osiągają ceny wyższe.

Fot. nr 2 z broszka.pl
Fot. nr 3 z bologna.it

2 komentarze:

  1. Marcinie - znalazłam informację, że twórcą Escady Collection jest Françoise Caron :)
    http://www.museudelperfum.net/?q=en/funds/reference&id=20255
    Gwiazdka72

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam , udało mi się kupić escade collection za 50 e w czarnym flakonie . Nówka ... Rozumiem ,ze kolory flakonów się zmieniają, lecz czy zapach jest zawsze ten sam ? Jak widzę escada ta jest z 2000r tzw millenijna ( błąd w opisie i aukcja była niewidoczna dla poszukujacych escady- moja korzysc :P )

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).