Kilian Love and Tears (Surrender) | perfumy i opinie
  • Kilian Love and Tears (Surrender)

Najnowszy zapach Kiliana z podstawowej linii to kontynuacja opowieści miłosnej (Prelude to Love, Love, Beyond Love), która kończy się we łzach- Love and Tears. Motyw marny, smutny, i jakby nie było trochę zjeżdżony, ale przecież o zapachu jako takim nie może to świadczyć w stopniu znaczącym. Twórcy wyszli z założenia, że główna rola stanie się udziałem jaśminu. Kwiat ten ma wyrażać wiele twarzy, przekazywać różne emocje. Sam Kilian pisze, że to najbardziej osobisty zapach z kolekcji perfum sygnowanych jego nazwiskiem. Ale prawdę mówiąc marna to kompozycja. Najpierw trochę iskrząca, wręcz świeża. Ten frywolny zielono-pomarańczowy klimat nie zachwyca, bo nie ma tu ani pół grama czegoś czego nie było gdzie indziej. Love and Tears to perfumy bez historii. Giną w tle, również później, kiedy kwiatowa, dość transparentna część staje się kalką jaśminowych, dziewiczych zapachów (choćby Ofelii czy Lilio-jaśminu Brosseau). Wtórne do bólu, nawet szkoda wąchać.

Doceniam fakt, że przysłali mi próbkę na kilka tygodni przed premierą, choć wciąż zachodzę w głowę skąd mogli mieć mój adres domowy. W każdym razie była to miła niespodzianka. Opis Kiliana o zapachu załączyłem w skanie powyżej. Szkoda, że zapach okazał się mniej "niespodziankowy".

Nuty: jaśmin, petit grain, kwiat pomarańczy, ylang-ylang, cyprys, bergamota, labdanum
Rok powstania: 2010
Twórca: Calice Becker
Dostępność, cena, linia: premiera pod koniec września; linia klasyczna zawierać będzie standardową wersję flakonową, baniaki, refille, travel sety; za 50 mL możemy się spodziewać ceny w okolicach 900 zł w perfumerii Quality

10 komentarzy:

  1. Błagam, przeczytaj jeszcze raz i popraw ten fragment: "...ale dla przecież o zapachu jako takim nie może to świadczyć w stopniu znaczącym. Twórcy wyszli, że główna rola przypadnie dla jaśminu Kwiat ten ma wyrażać wiele twarzy, które są w stanie przekazać bardzo różne emocje".

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężki porno językowe... Jak czytałem komentarz to sam nie uwierzyłem, że to ja... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma sprawy. Mogę częściej;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie z tym adresem to ciekawe. Pełna inwigilacja ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachodzę w głowę, a nie zachodzę skąd mieli adres;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten post powinien być usunięty i napisany od nowa chyba... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, nie. Per aspera ad astra;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zamawiałeś Ty czasem u nich próbek onegdaj? Podając im subtelnie swój adresik?

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie, z Kilianem nigdy bezpośrednio nic nie robiłem. Podejrzewam, że lucky dostarczył im pulę adresów.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).