Serge Lutens Bas de Soie | perfumy i opinie
  • Serge Lutens Bas de Soie

Ten Lutens jest inny niż wszystkie. Kwiatowy w zupełnie nieprzewidywalnej układance. Naprawdę inny. Bo Bas de Soie to bogactwo wizji. Obrazy są pełne, jaskrawe, prawie żywe. Dech aż zapiera w piersi wobec tej mnogości twarzy, które tak silnie pobudzają moją głowę. Jedyny "Lutens" w swoim rodzaju, bo...

...jako jedyny po prostu śmierdzi. Zionie zapoconą bluzką niemytej matrony w lipcowym autobusie, która śpiochy w oczach i brudną twarz maskuje pudrem... ale tylko na początku

Później pachnie spermą, stapia się z obrzydlistwem Secretions Magnifiques. Bas de Soie pachnie również uryną. Pachnie zasikaną podłogą. Jest też nuta szmaty, która ten śmierdzący mocz i rozkładające się nasienie zbiera z płytek i nigdy do końca nie jest porządnie wyrznięta, że o jej praniu nawet nie wspomnę.

To najbardziej odrażająca kompozycja Lutensa, śmierdząca, prostacka, obrzydliwa po prostu. Brudna i z kiłą ostatniego stadium...

Nuty: hiacynt, irys, piżmo
Rok powstania: 2010
Twórca: Christopher Sheldrake
Linia, dostępność, cena: tylko jako 50 mL edp; w wybranych perfumeriach (lista na stronie Avemi) za 350 zł

Fot z travelblog.org

18 komentarzy:

  1. Konia się wali a kapucyna trzepie. Marcinie, nie dopuszczaj się takich merytorycznych błędów! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O dżizas :O Fuj! Nie znam, ale skutecznie czuję się zniechęcona do poznania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rany, czuję, że to zapach dla mnie.

    Szczur Artur

    OdpowiedzUsuń
  4. Łukaszu , przepraszam najmocniej, że moja wiedza w tej materii taka mała jest... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. :O o matko! a ja się na ten zapach zaczajałam

    OdpowiedzUsuń
  6. ooojj to jest az tak zle? ;-/
    sproket1

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie ten zapach zdecydowanie przypadł do gustu. Ma coś w sobie z kompozycji Etat Libre d'Orange. Niemniej Secretions Magnifiques to nie jest, ale może pojawia się w nim ten wątek. No cóż lubię tego typu zapachy... ale też rozumiem, że ktoś ich może nie trawić. Wszyscy powinni jednak poznać. Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  8. Marcinie jaki opis :O
    aż mnie trochę skręciło ;)
    dużo słyszałem negatywnych wypowiedzi o Musc Koublai Khan Lutensa? czy ten jest rzeczywiście gorszy?
    osobiście uważam, że testować zawsze warto,aby sobie wyrobić opinię.
    pozdro
    J

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam wielką ochotę na jakiegoś lutensa już od pewnego czasu, ale ze względu na bogactwo kompozycji, nie mogę się zdecydować. Tutaj zdjęcie od razu mnie odrzuciło, ale dzielnie przeczytałem opis do końca i nawet się uśmiałem przy opisie śpiochów maskowanych pudrem.

    A tak z zupełnie innej beczki: dziś na schodach ruchomych w metrze stał przede mną facet, który tak niesamowicie pachniała, że miałem ochotę przyczepić mu się do pleców w roli niuchającego plecaczka. Niestety nie potrafię opisywać zapachów, ale ten zdecydowanie mi coś przypominał, już skądś znałem niektóre nuty. Był bardzo kadzidlany, ale z dodatkiem czegoś, co czyniło go lekkim.

    OdpowiedzUsuń
  10. Twój komentarz jest bardzo prostacki

    OdpowiedzUsuń
  11. Prostacki zapach, prostacki komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie chce, zeby to wypadlo jak ex catedra, ale chcialabym opowiedziec tutaj o pewnej koncepcji francuskiego perfumiarstawa. Na francuskich blogach mowi sie z lekcewazeniem o perfumach, ktore sentent propre, to znaczy pachna czystoscia, uzywajac slownictwa autora tego watku:)- pachna dezodorantem do kibla. Francuzi lubia zapachy animal, zwierzece, to skrot myslowy, ktory oznacza, ze w perfumach jest cos cielesnego. Na niektorych skorach nuty te pojawiaja sie bardziej wyraziscie, na innych nie. Znam na przyklad opinie ludzi, ktorzy lubia Shalimara, ale go nie uzywaja, bo na ich skorze note animal za bardzo wychodzi.
    A co do Bas de soie i Secrétions Magnifiques to jednak spora przesada, byc moze dlatego, ze nigdy nie zdecydowalam sie sprobowac tych ostatnich na mojej, ani jakiejkolwiek skorze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Najsmieszniejsze jest to, ze hiacynt jest czesto uzywany w mydlach, te perfumy maja cos mydlanego, to moze stad to skojarzenie z brudna toaleta, w ktorej jest dozownik z takim mydlem ?
    Na mojej skorze to raczej zapach propre, nic z tego smrodu, o ktorym tu czytam, wrecz zaskakujacy jak na Lutensa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Vinou... Ja nawet nie chcę tego zapachu rozgryzać. Dla mnie to jedna z największych traum życia... Śmierdzi po prostu.

    O hiacyncie w mydłach nie słyszałem, ale to całkiem możliwe. Nie wiem, ale nie chcę wiedzieć i tego rozpatrywać. Bas de Soie to dla mnie Zło.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo dziękuję za Twoją recenzję. Potwierdziła Twoje prostactwo.

    OdpowiedzUsuń
  16. A mi się zdaje,że to nie zapach jest obrzydliwy tylko prymitywny opisa a la Doda;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Testowałam kiedyś juz ten zapach i wydał mi się cukierkowy jak na Lutensa,zupełnie inny od tego co piszesz. mam znów próbkę i jutro uzyję. Ciekawa jestem konfrontacji :)
    Recenzja wydaje mi się przesadzona.

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  18. Hahaha, ale się uśmiałam, Marcinie, brawo, rozumiem Ciebe doskonale, mnie koarzy się z komunistyczną szarą obrzydliwą pastą do podłóg, trauma....brrrrrrrrrrrrrrrrr. :) Pozdrawiam Kasia z Poznania! I cenię Cię za bezkompromisowość!

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).