U Tauera dużo się dzieje... kadzidło, przyprawy i drwa lecą... | perfumy i opinie
  • U Tauera dużo się dzieje... kadzidło, przyprawy i drwa lecą...

Nie tak dawno pojawiła się druga interpretacja róży- Carillon pour un Ange (której recenzja nie jest umieszczona na NMP z powodu mojego lenistwa), a na Pitti we Florencji Andy zaprezentował dwa nowe, od dawna oczekiwane zapachy. O ile kolejna róża- Une Rose Vermeille zbudza średnie pożądania, o tyle Eau d'Epices zapowiada się na jedną z najciekawszych premier roku. Mariaż kadzidła frankońskiego i przypraw ma zostać położony na bazie z ambry, wetiweru i żywicy labdanum. Jest tutaj też charakterystyczny znak Tauera- irys. Już sobie wyobrażam te cynamonowe chmury podszyte lekkim akordem gryzącego chloru i mnóstwem kadzidła. Zestaw tauerowych próbek od jakiegoś czasu leży na moim biurku- jeszcze ciepły od toskańskiego słońca. Póki co ich nie testowałem, ale w niedługim czasie obiecuję relację. Oczywiście lada chwila perfumy będą dostępne w Warszawie, lecz mogę Was zapewnić, że na tym rewelacje się nie skończą. Oprócz wspomnianych już na blogu premier będzie się dużo działo innych rzeczy, nie tylko w GaliLu, ale ogólnie w stolicy i nie tylko stolicy.

A przy okazji Tauera muszę powiedzieć, że jego nowa butelka do serii Homage jest po prostu kapitalna. Oczy mnie oszukują, czy w niej pływa mnóstwo szklanych elementów?

Fot. nr 1 z podkowalesna.com
Fot. nr 3 z extrait.it

5 komentarzy:

  1. Faktycznie butelka niezwykła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla ścisłości "Carillion Pour Un Ange" nie jest kolejną interpretacją róży, lecz efektem kilkuletniej pracy Tauera nad zapachem z konwalią w roli głównej. Druga róża Tauera to faktycznie "Une Rose Vermeille".
    Jeśli chodzi o "Eau D'Epices" to testuję je obecnie i przyznam, że jestem nieco zaskoczony. Spodziewałem się czegoś w klimacie "Arabie" Lutensa. Andy jednak zmiksował przyprawy z kadzidłami i kwiatami. W efekcie powstała kompozycja rzeczywiście przyprawowa, ale niesłodka, nieco wytrawna, z klasyczną już tauerowską bazą znaną z innych jego kompozycji. Na pewno intrygująca i na swój sposób piękna, choć nie tak urocza jak jego "Orange Star".

    Jeśli chodzi o flakon, to faktycznie wewnątrz umieszczone są szklane "paciorki", które Tauer porównuje do cząsteczek ambry.

    OdpowiedzUsuń
  3. Owszem, ale ludzie piszą, że jest tam jedną z głównych twarzy zapachu. Skoro więc trzy pod rząd są różanymi w dużym stopniu to nie wydaje mi się błędem pisanie o interpretacji róży. To coś takiego jak 3 Fleurs PdE, które są powszechnie uważane za różaną interpretację.

    OdpowiedzUsuń
  4. A przy okazji widzę, że czytasz jego bloga??? Tak naprawdę Andy tego nie powie, ale podejrzewam, że paciorki są we flakonie o pojemności 50 mL. Koszt wylewania nowego o pojemności 30 mL byłby olbrzymi, a tak zmniejszył pojemność 50-tki. Prosto, tanio i efektownie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak czytam bloga Andy'ego.

    Róża rzeczywiście jest w "Carillion", natomiast akord konwalii tu dominuje (wiem, bo testuję próbkę :-)) i to on odróżnia to pachnidło od obu "Une Rose...", w których rożany bukiet gra pierwsze skrzypce (choć na różnych bazach).
    A propos butli (ladnej to fakt), to dokładnie to samo podejrzewam. Sprytnie i efektownie pomniejszył jej pojemność, bo koszt nowej formy jest na pewno nie mały.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).