Estee Lauder Cinnabar - nie dla silikonowych klonów Pameli Anderson | perfumy i opinie
  • Estee Lauder Cinnabar - nie dla silikonowych klonów Pameli Anderson

Nie powiem, nazwa tych perfum ma moc. W końcu, kto nie chciałby pachnieć rudą rtęci, siarczkiem tegoż metalu... Choć w kontekście zapachu niezbyt wydaje mi się to porównanie trafione. Jest jeszcze jedno wytłumaczenie, które wprowadza nas w perskie niuanse językowe. "Zinijfrach" to inaczej smocza krew, żywica draceny, o czerwonej jak ten minerał barwie... To już wytłumaczenie bardziej logiczne, bo Estee Lauder widziała swoją kompozycję przez pryzmat czerwieni. Ale nie tylko jej.

Ja sam podchodziłem do tych perfum jak kot do jeża. Pamiętam, że pierwszy kontakt wiele lat temu zakończył się szczeniackim "fuj". Później jeszcze parę razy nanosiłem Cinnabar na nadgarstek, lecz nigdy na więcej się nie zdobyłem. Pachniał starością i szarym mydłem, zasuszonymi kwiatami i na pewno czymś niemiłym. Z tego powodu trudno zarzucić tej kompozycji łatwość, czy jeszcze bardziej- frywolność. Wydaje mi się, że sam fakt przetrwania ponad trzydziestu lat na rynku może świadczyć o jej sile. Z drugiej strony, nie bójmy się tego powiedzieć, ten zapach zniknie z rynku za 10, góra 20 lat. Dlaczego? Wśród 62 recenzji tych perfum na stronie Estee Lauder tylko 5 pochodzi od kobiet w wieku 35-44. Reszta komentujących to panie w wieku 45-74. Pokolenie klientek cynobru zanika, wymiera w szybkim tempie. Zresztą trudno się dziwić temu skoro producent zepchnął tę kompozycję do getta, butików internetowych i na najniższe półki perfumerii (choć w Polsce jest niedostępny w sieciowych perfumeriach, ani nawet w salonie Estee Lauder). Trzeba też sobie odpowiedzieć na pytanie, czy Cinnabar jest w stanie być atrakcyjny dla obecnej dwudziestolatki?...

Początek to zawiesisty kwiat pomarańczy. Trudny, bo utopiony w olejku z goździków z jednej strony i umorusany zasuszoną skórką cytrusów z drugiej. Piękny, to fakt bezdyskusyjny, ale nie w świecie obwieszonych fałszywym złotem klonów Donatelli Versace. Kolejne zasłony z wielbłądziej wełny padają i wcale nie przynoszą zmiany kierunku ekspresji tych perfum. Cały czas jest mocno, bez kompromisów, zupełnie nie w klimacie XXI. wieku. To dlatego młode damy nawet w części promila nie stanowią wyznawczyń tego dzieła Lauder.

Dla mnie to fenomen i tak powinien być cynober oceniany. Kreacja kwiatów w palącym, suchym dymie goździków to majstersztyk i pokazanie zrozumienia dla tych ingrediencji. Gdyby ktoś kazał mi ocenić te perfumy tylko patrząc na ułożenie nut, na kunszt, tworzenia akordów to ocena nie może być inna jak maksymalna. Z pierwszej sceny z kwiatem pomarańczy wchodzi Cinnabar w obszar ostry, trochę dymny, choć wciąż kwiatowy. Mruczy pod nosem kadzidlane zaklęcia. Rzuca w twarz paczulą w starym stylu. A stapiając się ze skórą staje się zapachem zmysłowym, miękkim jak zastygnięty dym, jak lepka żywica ze zmielonym goździkiem.

Naprawdę szkoda, że Cinnabar nie ma przyszłości. Nie przebije się przez róż Dody, Lady Gagi, Paris Hilton... Nie przystoi do epoki zapoczątkowanej wiele lat temu przez Pamelę Anderson i jej silikonowe cycki. Kobiety nie wiedzą co tracą, bo to zapach faktycznie niezwykły. Baśniowy i bogaty. I wbrew pozorom nie jest retro.

Postaram się choć o sekundę opóźnić jego śmierć.

Nuty: jaśmin, kwiat pomarańczy, mandarynka, goździki, lilia, konwalia, drzewo sandałowe, olibanum, paczula
Rok powstania: 1978
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana o pojemności 50 mL i body lotion o pojemności 100 ml; kiedyś linia była bogatsza; w Polsce produkt niedostępny poza Allegro, gdzie edp kosztuje około 150-200 zł

Fot. nr 2 z fc04.deviantart.net
Fot. nr 3 z wikimedia.com

15 komentarzy:

  1. Oj narobiłeś mi Marcinie apetytu...
    Chyba będę musiała przy okazji rozejrzeć się z tym zapachem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To dawna epoka, ale jak się ułoży na skórze dobrze to potrafi cuda pokazywać. Ja niestety zużyłem dziś próbkę do końca, więc nie poratuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niektóre zapachy z dawnej epoki to takie smaczki. Warto je wypróbować zanim odejdą...

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda i Cinnabar na pewno do tej grupy się zalicza. Nawet jeśli sporo osób uważa go za śmierdziela.

    OdpowiedzUsuń
  5. O jest to cudo, uwielbiam ten zapach. Kojarzy mi się z niedzielnymi spotkaniami na które zabierała mnie babcia do mojej starutkiej ciotki. Ona właśnie tym pachniała. Ile to było lat temu...

    OdpowiedzUsuń
  6. A na marginesie to zapewne już wiesz, że Maison Francis Kurkdjian zagościł w Quality. Już się zlałem wszystkim co mają i nawet nie poskąpili wszystkich możliwych próbek... są cudowni... no i Lumiere Noire Pour Homme spłukało mój portfel ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piersi, Marcinie, nie cycki.Twoja mama ma piersi czy cycki?Szacunku troche...

    OdpowiedzUsuń
  8. * Prot- nie poskąpili próbek bo zrobiłeś zakup. Ludzie, myślcie trochę bardziej obiektywnie. Dałeś im zarobić około 150-250 zł, więc jak dali Ci z 8 próbek to i tak są na wielkim plusie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie masz rację... nic dodać nic ując, ale czasem jak dadzą jedną to i tak sukces ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. * Prot, w każdym razie najważniejsze , że jesteś zadowolony. Lumiere Noire zazdroszczę i też rozważam zakup... :) To chyba najlepszy z Kurkdjianów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Brat przywiózł mi "Cinnabara" ze Stanów (nakręciłam się na niego kilka lat temu po recenzji Elve). Używam zimą, raczej wieczorem i uważam, by nie przesadzić, bo zlanie się tym wprost poraża, ale wystarczy kropla by odlecieć. "Opium", z którym "Cinnabar" jest często porównywany, wydaje mi się zbyt mdły, ma za mało dymu. Z miłości do starych klasyków EL dorwałam jeszcze szyprowo-różane "Knowing" (aż 5 gwiazdek w przewodniku Turina i Sanchez, ja bym dała 4) i zaraz potem wycofano je z Douglasa! Spieszmy się kochać perfumy, tak szybko odchodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przypadkiem zdobyłam próbkę i muszę przyznać, że mimo że mam 21 lat zapach mi się bardzo podoba, ie chciałabym żeby kiedyś znikł. Na pewno wrócę do niego w zimie.

    OdpowiedzUsuń
  13. To mój rówieśnik :) Właśnie nabyłam całą butlę w i-perfumy, urocze i niebanalne!

    OdpowiedzUsuń
  14. Aromat niezwykły, gęsty, głeboki, gorzki. Nie sądzę, że zniknie za 10 -?0 lat, bo aromat ten ,jak opium, magie noir, diva, posiada nizwykłą moc, jest nietuzinkowy i rzadki. Obecne 40-70 latki mogą żyć długo, ba, mieć na utrzymaniu pokolenie parihiltonowe, dorosłe ale mało samodzielne. No, i ulubione perfumy mam, babć po latach często stają sie ulubionymi, może tak będzie z kazidlanymi, prawie unisexowymi cinnabar. Moda moze powracać... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).