Martine Micallef i Geoffrey Nejman w Warszawie... | perfumy i opinie
  • Martine Micallef i Geoffrey Nejman w Warszawie...

Zacznę od tego co było OK. Skończę na tym co mnie się nie podobało, nie w samym spotkaniu- to państwo Missala przygotowali perfekcyjnie... Zresztą przeczytajcie.

Mimo przerażających korków, nie najlepszej pogody i paru innych przeciwności losu udało mi się dotrzeć na spotkanie z Geoffrey'em Nejmanem i Martine Micallef. Nie wiem dlaczego, ale mniej go wyczekiwałem od wizyty Marie Helene Rogeon, właścicielki Les Parfums de Rosine. To swoisty paradoks, bo przecież francuskie małżeństwo stoi za znacznie bardziej "moimi" zapachami. Chyba nie ma osoby, która pływa w perfumach niszowych i nie zna koronnego Gaiac'a czy Aoud Homme. Toż to klasyka.

Wracając do tematu muszę powiedzieć, że oczekiwałem skostniałego małżeństwa, które patrzy na wszystkich z góry. Prawda jest inna, bo Martine i Geoffrey okazali się bardzo otwartymi ludźmi. Uśmiechnięci, bezpośredni, wplatający ciekawe anegdoty do swoich opowieści. Stanęli w opozycji do lodowato profesjonalnej Francuzki z Les Parfums de Rosine. Potrafili zdobyć sympatię innych ludzi... ale nie tylko oni...

Uczciwie trzeba przyznać, że państwo Missala potrafią jak nikt inny wykreować odpowiednią atmosferę takich spotkań. Ciasta pani Stanisławy to już legenda, choć wczorajszy tort pobił wcześniejsze wypieki. No i były też dobre bezy i mnóstwo innych rzeczy, których nie jestem w stanie tutaj wymienić.

Bez bicia powiem, że na takie spotkania nie warto chodzić samemu, bo po prostu jest to lekko uciążliwe. No to zaczynamy relacje... Wbiegam spóźniony, ale na szczęście jeszcze nic mnie nie ominęło. Witam mnie pani Stanisława, później mam możliwość przedstawienia się bohaterom spotkania i jak ten głupek nie korzystam z okazji. Boję się, że zabraknie mi słowa po angielsku, że nie zrozumiem jakiegoś ich słowa, że się potknę o coś, że meteoryt spadnie mi na głowę...  Jak się okazało niepotrzebnie, bo pan Nejman mówi po angielsku bardzo wyraźnie, powoli i bez akcentu. Widać, że to jego nabyty język, ale przez to rozumiem każde jego słowo. Do prelekcji zostało kilka minut, więc wącham nieznane mi zapachy Histoires de Parfums (Moulin Rouge i trio tuberozowe). Witam się kurtuazyjnie  z Sabbath, Eenax i Rachelą (Bellatrix). Zajmuję miejsce i zaczynam słuchać...

Dzięki Bogu, że nie było to nudna gadanina i ochy nad marką. Zarówno Geoffrey jak i Martine opowiadali o rzeczach nieznanych, zabawnych, praktycznych, ale zawsze interesujących. Wiecie, że on sam nie jest wykształconym nosem a bankierem? Początki ich działalności na pachnącej niwie są równie interesujące. Coś na kształt kopciuszka. Zaczynali robiąc swoje perfumy w mieszkaniu, skończyli na pachnącej fabryce. Najwięcej uwagi zostało skupione na zapachu esencji z drzewa agarowego (oud). Był to w zasadzie temat spotkania z twórcami marki. Po raz pierwszy w życiu miałem okazję powąchać czysty olejek oudowy i muszę Wam powiedzieć, że najbliżej mu do słynnych siekier Montale. Nie będę Was raczył wszystkimi opowieściami, bo wtedy relacja zajmie kilka wpisów a chcę zmieścić się w jednym.

Zaprezentowano podczas spotkania trzy zapachy agarowe: Aoud Homme, Night Aoud i Emir. Z czego najwięcej miejsca poświęcono temu pierwszemu. Podobno w krajach arabskich jest on tak rozpoznawalny jak w Europie Chanel No.5. Zakorzenienie tej kompozycji w świecie szejków jest bardzo mocne. Niech świadczy o tym historia z targów w Bahrajnie (albo Katarze, już nie pamiętam). Do Martine i Geoffreya podszedł pewien Arab, który stwierdził, że jest ten zapach częścią jego życia a na dowód wyciągnął telefon (albo laptopa- już nie pamiętam), na którego pulpicie był właśnie Aoud Homme.

Niestety, ubolewam nad tym, że pan Nejman uprawiał czary nad swoją klientelą i kreuje się na twórcę, który jako pierwszy zaszczepił ten składnik w perfumach europejskich..

Musimy jednocześnie zachować jednak świadomość, że takie spotkania mają wyłącznie promocyjny charakter. Każda informacja jak jest fundowana widzom przechodzi przez analizator w mózgu "mamy zjednać ich portfele". Pan Nejman w ogóle ma tendencję do bardzo intensywnej autokreacji. A to jako pierwszy zrobił kompozycję z dominantą gwajaku, a to tytułuje się twórcą pierwszych europejskich perfum z nutą oud, jak już wspomniałem.

Jako Francuzi pani Micallef i pan Nejman powinni wiedzieć, że w roku 2001/02 Jacques Cavellier zamieszał M7 dla koncernu Yves Saint Laurent (ze składnikiem dominującą w postaci oud). Aoud Homme powstał dopiero dwa lata później. Że nie wspomnę o zapachu Oud marki Krigler, który debiutował w 1975 roku... Charakter spotkania był jednak taki, że ma być "miło, łatwo i przyjemnie", więc zrezygnowałem z pytania, które nie wpisuję się w konwencję...

Na koniec w końcu podszedłem do państwa Micallefów, dostałem katalog z dedykacją i uścisnąłem dłoń panu Nejmanowi. Na zadanie pytania znowu się nie zdobyłem...

I na koniec jeszcze jedno. Takie spotkanie nie mogą być podstawą do zauroczeń, oceniania klasy, niezwykłości, miłości, pasji i innych rzeczy. Gdyby państwo Micallef byli gburami (a zrobili najlepsze nawet perfumy na świecie) i nie byli uroczy, z klasą, niezwykli i z pasją, to nie zostałby osiągnięty cel tego eventu, czyli zwiększenie sprzedaży ich produktów..
" Jewel (...)wzbudził tak duży zachwyt, że z perfumerii zniknęły tego wieczoru wszystkie egzemplarze."

Ze spotkanie jestem bardzo zadowolony. Trzeba powiedzieć, że praca włożona w możliwość obcowania ze światowej sławy artystami to wielkie przeżycie. Gratulacje zarówno dla perfumerii Quality, jak i dla państwa Micallef. I oby więcej takich wydarzeń.

Wszystkie zdjęcia z missala.pl

11 komentarzy:

  1. O tym oudzie już kiedyś rozmawiałyśmy z dziewczynami z Poznania. Micallefowie się trochę zapędzili. A spotkania i tak zazdroszczę.
    Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mówili coso nowościach??

    OdpowiedzUsuń
  3. Może dzięki temu zdjęciu będziesz miał więcej ofert o charekterze erotycznym.

    OdpowiedzUsuń
  4. * Agnieszko- to nie jest jednak do końca tak jak myślimy. Niedługo napiszę o tym. Pani Missala mi wszystko wyjaśniła w mailu.

    * Anonmowy- o nowościach nic. Mnie zupełnie wypadło to z głowy, chociaż pewnie i tak bym się nie zapytał, bo język mi się skręcił w supeł.

    * Łukaszu... to nie moja wina, że ja tak strasznie wychodzę na zdjęciach. Mówi mi to ktoś ciągle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też jestem brzydki, źle wychodzę na zdjęciach, źle wyglądam w lustrze, nie podobam się chłopakom niestety.

    Nawet jeśli teraz jesteś jak te brzydkie kaczątko, ktoś Ci niedługo powie, że dla niego jesteś pięknym łabędziem. Twoje piękno jest we wnętrzu!Kocham Cię
    Patryk

    OdpowiedzUsuń
  6. A nie pytałeś przypadkiem o Arabian Diamond? Czemu go nie ma w missalowej ofercie?

    OdpowiedzUsuń
  7. * Patryku... no cóż, naprawdę przykro mi, że aż tak nie akceptujesz samego siebie. Podstawa to pozytywne myślenie. Trzymam kciuki.

    * Dominiko- nie mam pojęcia i nie pytałem o to. Niedługo zapytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie dojada student i tyle. No i woli pachnieć niż zjeść. Normalka :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. I pić... zamiast klasycznych alkoholi... Dziś drink z Amouage Gold, jutro z Chanel... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wonderful goods from you, man. I have understand your stuff previous to and you're just extremely excellent.
    I actually like what you've acquired here, really
    like what you aree stating and thhe way in which you say it.
    Yoou make iit entertaining and you still take care of to kdep it wise.
    I can't wait to read much more from you. This is actually
    a wonderful site.

    Have a look at my web site :: on-site machining

    OdpowiedzUsuń
  11. Can I simply say what a comfort to find someone that geenuinely knows what
    they are discussing online. You definitely know how to bring an issue to light and
    make iit important. More and more people need to look at this and understand
    this side of your story. I was surprised that you're not more popular
    since you certainly have the gift.

    my web page - electronics engineering

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).