Nowe obwieszone srebrem (i nie tylko) butelki Bond No. 9. | perfumy i opinie
  • Nowe obwieszone srebrem (i nie tylko) butelki Bond No. 9.


Uwielbiam markę Bond No. 9 za ich limitowane edycje. I ogólnie kij w oko, że prawdziwy fan perfum powinien tę markę bojkotować za psychiczne podejście do otoczenia, pieniactwo i miliony pozwów sądowych skierowanych w stronę słabszych osób i firm (o tym też wkrótce trzeba będzie napisać).


Dziś jednak o nowych ozdobnych flakonach, których doczekały się trzy zapachy: Nuits de Noho, Andy Warhol Union Square i Andy Warhol Lexington Avenue.


Fot. nr 1. Nuits de Noho Chandelier.
Edycja Nuits de Noho nosi nazwę Chandelier i ozdobiona została kryształami przy zwieńczeniu butelki. Flakon został pozbawiony klasycznych barw tej kompozycji (granat) i jest jednolicie czarny. Również zawadiacki korek jest ozdobiony kryształami. 
Cena: 380 $/ 100 mL (produkt niedostępny w Polsce)


Fot. nr 2. Andy Warhol Lexington Avenue Limited Edition
Lexington Avenue został ozdobiony naszyjnikiem z czterema srebrnymi butami. Dodatkowo zostało nań wygrawerowane słynne powiedzenie Andy Warhola: "Beauty is shoe, shoe beauty".
Cena: 575 $/100 mL (produkt niedostępny w Polsce)

Fot. nr 3. Andy Warhol Union Square Limited Edition.
Naszyjnikiem z kwiatów zostały ozdobione perfumy Union Square. Również w tym wypadku sentencja Warhola została umieszczona na perfumach. Chodzi o zdanie o ulubionym zapachu: "My favorite smell is the first smell of spring in New York".
Cena: 575 $/100 mL (produkt niedostępny w Polsce)

Info i foto z bondno9.com

5 komentarzy:

  1. edycje dla snobow...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przynajmniej jest na czym oko zawiesić. Mnie edycje limitowane Bond No. 9 się bardzo podobają, bo nie są zrobione na zasadzie "oblejmy złotem i diamentami" tylko widać tu jakiś pomysł głębszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. E tam "dla snobów" od razu. Sama nie mam parcia na ładny flakonik, ale rozumiem ludzi, którzy lubią się otaczać pięknem, mają pieniądze, a do tego w takim ładnym flakoniku wypuszczony zostaje ich ulubiony zapach. Rozumiem też kolekcjonerów.
    A poza tym to i tak nic w porównaniu no z takim Imperial Majesty Clive'a Christiana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, mi się też podobają. Takie małe dzieła sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. * Dominiko- bo właśnie Imperial Majesty to jest dla snobów. :) A niektóre flakony Bond wyglądają tak fajnie, że sam bym je kupił gdybym miał tyle pieniędzy oczywiście. :P

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).