Huitième Art Parfums Sucre d'Ebene - osoba stała nad garnkiem i lepiła... | perfumy i opinie
  • Huitième Art Parfums Sucre d'Ebene - osoba stała nad garnkiem i lepiła...

Brązowy cukier, orzechy laskowe i żywica benzoinowa. Na aktualną aurę nie ma chyba nic lepszego i muszę przyznać, że Sucre d'Ebene noszę sobie od kilku dni z prawdziwą przyjemnością. Nie jest to zapach szczególnie skomplikowany, nie jest też misterny, ale przy -10 C na dworze nie tego oczekuję od perfum. Na samym początku, muszę też powiedzieć, że specjalistą od zapachów tego typu nie jestem, więc o wprawienie w zachwyt wcale nie jest trudno. Zadziwia mnie to o tyle, iż twórczość Guillaume'a raczej do mnie nie przemawia a tutaj, proszę, całkiem miły prezent mi sprawił.

Trochę przypomina nutellę, innym razem wchodzi w aromat prażonych orzechów w cukrze. Tak czy inaczej, zawsze miło mi, kiedy wtulam nos w nadgarstek. Może nie jest to perfumeria podniebnych lotów, ale przecież jeśli zapach po prostu się podoba to nic innego nie ma znaczenia. Szczególnie, że Sucre d'Ebene może się podobać, i to bardzo. Może też do głupawki
doprowadzać, bo w tej chwili pachnie na mnie jak talerz z krówkami, który ktoś położył na starym żeliwnym kaloryferze, oczywiście gorącym kaloryferze. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że on nigdy nie robi się dymny, ani skórzany, ani spalony, ani ziołowy. Pachnie tylko brązowymi słodyczami. Krówki, toffee, cukier, karmel, orzechy, nugat i ew. mleko z miodem. No i wszystko jest obowiązkowo podgrzewane. Szczęście to, czy nieszczęście, ale w Sucre d'Ebene nie czuć palących się drew, ani węgla, ani gazu, ani ropy. Wobec tego zaryzykowałbym stwierdzenie o obecności ambry, która wnosi słoneczne ciepło, mało żywiczne w swojej formie i wystarczająco miękkie, żeby zachować charakter łakoci w tej kompozycji.

Żartem jest za to obecność benzoinu w składzie (który często zastepuje ambrę i pachnie dość podobnie). W tajemnicy muszę jednak powiedzieć, że mój nos ostatnio był benzoinem atakowany w wielkich ilościach i drobnych niuansów spod guillaumowskiego pędzla mogę nie widzieć. Efekt przyzwyczajenia do danej nuty po prostu. Nie ma go (w sensie "nie czuję go") nawet w bazie, która cały czas krząta się we wcześniejszych klimatach. Tak sobie myślę, że Sucre d'Ebene mógł powstać, kiedy Pierre stanął przy osobie lepiącej szyszki z mieszanki preparowanego ryżu i roztopionych krówek. Finalnie, gdybym miał wybrać łakoć, który został odwzorowany w tych perfumach najdokładniej to byłyby to własnie krówkowo-nugatowe szyszki. Nic innego.

Nuty: oczar wirginijski, orzechy laskowe, benzoin, piżmo, cukier trzcinowy
Rok powstania: 2010
Twórca: Pierre Guillaume
Cena, dostępność, linia: za 50 mL wody perfumowanej zapłacimy 385 zł w perfumerii Quality Missala

Fot. nr 2 z masterlife.com
Fot. nr 3 z gfx.dlastudent.com

7 komentarzy:

  1. Popraw tytuł, bo dziwny jest...
    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem dziwny, więc tytuł też może taki być.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam opóźniony zapłon. Myślałem, że chodzi Ci o styl a nie o literówkę. Dopiero później skapowałem się że jest "na" zamiast "nad" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy zdradzisz mi i innym stałym czytelnikom Twego świetnego bloga (serio), dlaczego kładziesz krówki na kaloryferze? Przyznaj się, że po to, by poznać ich zapach...

    OdpowiedzUsuń
  5. * Fqjcior. Położenie krówek na kaloryferze i to żeliwnym zdarzyło mi się chyba raz w życiu. Parę lat temu, mieszkając w starym mieszkaniu zdarzyło mi się to i faktycznie zapach jest przedni... no i zapada w pamięć.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).