Escada Taj Sunset - Merche Romero, Cristiano Ronaldo i ta AURA | perfumy i opinie
  • Escada Taj Sunset - Merche Romero, Cristiano Ronaldo i ta AURA

Escada Taj Sunset znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Po zeszłorocznym Księżycowym Albatrosie za Absolutely Me, moje oczekiwania wobec Escady poszybowały w górę. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że Taj Sunset to kompozycja limitowana, a co za tym idzie na pewno powstała mniejszym kosztem niż zapachy, których kariera trwa dłużej. Perfumy reklamowane są jako wibrująca mieszanka owoców i kwiatów, mają przywoływać szaleństwo przygód i egzotykę indyjskiej prowincji Goa, która jako jeden z nielicznych obszarów dawnych Indii nie należała do Anglii, a do kipiącej seksem Portugalii. Goi zawsze bliżej było do bezpruderyjnej Copacabany w Rio niż slumsów Bombaju.

Melon gra bezwzględnie pierwsze skrzypce. Trochę syntetyczny, ale możliwy do zjedzenia. Na początku wyraźnie kwaśny, zielony, cierpki bez mała. Taj Sunset za jego sprawą błyska, iskrzy, unika wpadki w żenujące klimaty landryn, choć granica jest blisko, bardzo blisko.
Fot. Zabójczo seksowna Merche Romero
i oszałamiająco przystojny Cristiano Ronaldo
(oboje z Portugalii).
Najpierw odbija się od otartej o beznadziejność głowy, a później demoluje w sercu. Wbiega na scenę powłóczysty kokos, miękki, słodki, wręcz upajający. W tym wszystkim mango zaczyna wybrzmiewać coraz bardziej słodko. Taj Sunset wzbija się coraz wyżej. Unika wejście w ulep i myślę, że można powiedzieć o tej kompozycji, że jest po prostu dobra. Później widać, że do kreacji wkraczają ciepłe cytrusy, i to one, a nie melon, rozchwieją dalszą część kompozycji. Nie są typowe, bo strasznie ciche, ale skuteczne. Podobno użyto naturalnego olejku z krwistych owoców odmiany Tarocco.

Później tak wesoło już nie jest. Seksu jest coraz mnie. Taj Sunset pachnie jak sperma dosłodzona karmelem. Kwasi się i wysładza. Wchodzi w nuty piżmowe i lekko mleczne. Czasami. W dni bez mrozu pachnie ta kompozycja bardziej owocowo, wręcz lekko malinowo, z pewną tylko dozą kremowości sandału. Ale przecież to zapach na lato, a nie na zimę. Stąd można sądzić, że w lecie będzie jeszcze lepiej.

To co robi Escada podoba mi się coraz bardziej. W porównaniu do żenad z ubiegłych lat poziom ich zapachów rośnie. Na coś równie wizjonerskiego jak EC czy Magnetism trzeba jeszcze poczekać, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku. Oby tak dalej.

Na stronie Escady są jeszcze do wzięcia darmowe próbki (wystarczy podać adres), więc zapraszam tu: KLIK

Nuty: mango, nektarynka, pomarańcza, kokos, drzewo sandałowe, piżmo, malina, nuty kwiatowe, wodne i owocowe
Rok powstania: 2011
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 20, 50 i 100 mL; w linii również balsam i żel pod prysznic

Fot. nr 2 z chuvachienes.com
Fot. nr 3 z ecigarettecigar.com

9 komentarzy:

  1. zamówione;] Rozbroił mnie tekst "pachnie jak sperma dosłodzona karmelem" trochę to odrzucające :P...ale mimo wszystko mam nadzieje ze nie do końca tak jest naprawdę:P...

    OdpowiedzUsuń
  2. * Doroto, na mnie ten efekt tylko występuje jak na dworze jest naprawdę zimno. W normalny dzień (tak plus 5-8 stopni) Taj Sunset naprawdę pachnie wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wąchałam i niestety dla mnie to porażka totalna. Poza tym melonem ze szminki dla dzieci, nie ma tam nic ciekawego.

    OdpowiedzUsuń
  4. * Ha... i tu Cię mam. Sama przyznałaś, że melon jednak jest ciekawy :PPP

    Ale zupełnie na serio, to muszę powiedzieć, że Taj Sunset pozytywnie mnie zaskoczył.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładny ale jak dla mnie drażniący na dłuższą metę ;/i mi bardziej pasował Marine Groove, oba są piekielknie słodkie nawet jak dla mnie wielbicielki słodkich zapachów;)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham ten perfum jest cudny. pasuje do mnie jak ulał mam rude włosy i 34 lata:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki melon? Toż to słodkie, tropikalne i radosne mango. Plus odrobinę mleczka kokosowego. I dużo więcej już nic, ale tego oczekuje i to dostaje.

    Ogólnie Taj Sunset, Pacific Paradise i Marine Groove to moje najukochańsze letnie zapachy własnie przez swoją słodką nieskrępowaną tropikalną owocowość :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam właśnie problem, bo dla mnie Taj Sunset pachnie przede wszystkim melonem, a nie mango.

    Może to być spowodowane tym, że mango dla sporej części społeczeństwa pachnie terpentyną i dla mnie owoc ten jest równoznaczny z nutami żywicznymi, których w Taj Sunset nie ma.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).