Relacja z Sylwestra i bajka o Ciepłym i Puchatym... | perfumy i opinie
  • Relacja z Sylwestra i bajka o Ciepłym i Puchatym...

Miałem katar.

Przed Sylwestrem okazało się, że skończyły się opary moich koronnych Molekuł Pierwszych. Resztkami resztek umorusałem szyję, ale na więcej nie starczyło. No i zaczął się dylemat. Za chwilę mamy wychodzić, a ja nie wiem, co na siebie włożyć. Ryzyk-fizyk skropiłem się Fareb. Niby żeń-szeń i nieśmiertelnik, ale tego dnia pachniało to wszystko niemytą brodą. Brrr!!! Chwała Guillaumowi, że przynajmniej po paru godzinach zrobiło się to neutralnie zakurzone i woniało starą pajęczyną. Dało się wytrzymać słowem. Zresztą mój nos i tak płatał figle, no ale nie było nudno. Co to, to nie!

Chyba po raz pierwszy w życiu uległem halucynacjom węchowym. Złudzenia okazały się naprawdę frapujące, bo jak można wąchać woreczek z lawendą i się zastanawiać, co to jest (wielkie dzięki dla Roberta, że w końcu udało mu się przekazać ten wonny kawałek wakacyjnej Chorwacji ;) ) Zupełnie przy okazji muszę z bólem serca stwierdzić, że czysty olejek lawendowy pachnie gorzej. Tym sposobem rozwiązałem tajemnicę mojej awersji do tego składnika w perfumach.

Sylwester pachniał poza tym uroczymi emocjami. Nawet bardzo.

Znacie bajkę o Ciepłym i Puchatym??

"W pewnym mieście, wszyscy byli zdrowi i szczęśliwi. Każdy z jego mieszkańców, kiedy się urodził, dostawał woreczek z Ciepłym i Puchatym, które miało to do siebie, że im więcej rozdawało się go, tym więcej go przybywało.
Dlatego wszyscy swobodnie obdarowywali się nawzajem Ciepłym i Puchatym wiedząc, że nigdy go nie zabraknie.
Matki dawały go Ciepłe i Puchate dzieciom, kiedy wracały do domu. Mężowie i żony wręczali je sobie na powitanie, po powrocie z pracy, przed snem.
Nauczyciele rozdawali w szkole, sąsiedzi na ulicy i w sklepie, znajomi przy każdym spotkaniu. Nawet groźny szef w pracy nierzadko sięgał do swojego woreczka z Ciepłym i Puchatym.
Jak już mówiłem, nikt tam nie chorował i nie umierał, a szczęście i radość mieszkały we wszystkich rodzinach.
Pewnego dnia do miasta sprowadziła się zła czarownica, która żyła ze sprzedawania ludziom leków i zaklęć przeciw różnym chorobom i nieszczęściom. Szybko zrozumiała, że nic tu nie zarobi, więc postanowiła działać.
Poszła do jednej młodej kobiety i w najgłębszej tajemnicy powiedziała jej, żeby nie szafowała zbytnio swoim Ciepłym i Puchatym, bo się skończy, i żeby uprzedziła o tym swoich bliskich.
Kobieta schowała swój woreczek głęboko na dno szafy i do tego samego namówiła męża i dzieci. Stopniowo wiadomość rozeszła się po całym mieście, ludzie poukrywali Ciepłe i Puchate, gdzie kto mógł. 

Wkrótce zaczęły się tam szerzyć choroby i nieszczęścia, coraz więcej ludzi zaczęło umierać.
Czarownica z początku cieszyła się bardzo: drzwi jej domu na dalekim przedmieściu nie zamykały się. Lecz wkrótce wyszło na jaw, że jej specyfiki nie pomagają i ludzie przychodzili coraz rzadziej.
Zaczęła wiec sprzedawać Zimne i Kolczaste, co trochę pomagało, bo przecież był to -wprawdzie nie najlepszy- ale zawsze jakiś kontakt. Ludzie już nie umierali tak szybko, jednak ich życie toczyło się wśród chorób i nieszczęść.
I byłoby tak może do dziś, gdyby do miasta nie przyjechała pewna kobieta, która nie znała argumentów czarownicy. Zgodnie ze swoimi zwyczajami zaczęła całymi garściami obdzielać Ciepłym i Puchatym dzieci i sąsiadów.
Z początku ludzie dziwili się i nawet nie chcieli brać -bali się, że będą musieli oddawać. Ale kto by tam upilnował dzieci! Brały, cieszyły się i kiedyś jedno z drugim powyciągały ze schowków swoje woreczki i znów jak dawniej zaczęły rozdawać.
Jeszcze nie wiemy, czym skończy się ta bajka. Jak będzie dalej, zależy od Ciebie. Ciepłe i Puchate to Miłość, Zimne i Kolczaste- Strach"



Rozdajemy... Niech Nowy Rok 2011 będzie najlepszych z dotychczasowych

Ps. Już za miesiąc w pierwsze wydania Mrocznego Maga, którego w części sam stworzyłem...

Fot. nr 1 z national-geographic.pl
Fot. nr 2 z halinkaboska.blog.interia.pl

1 komentarz:

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).