Z cyklu "najbrzydszy flakon świata" | perfumy i opinie
  • Z cyklu "najbrzydszy flakon świata"

Dziś widziałem go w Sephorze...

Rzadko, naprawdę rzadko oceniam perfumy po opakowaniu, ale w tym wypadku nie mogło być inaczej.
Wymiotująco niebieska, prześwitująca butelka i pokryty odpryskującą, błyszczącą farbą atomizer...

W dodatku na flakonie sprofanowana... Czytaj dalej... liczba pi... To zmusza do myślenia, co za kretyn odpowiada za design perfum Givenchy. Klasyk miał wspaniałą butelkę i charakterystyczną zawartość. Kolejne wariacje odrywały po trochu z jego legendy, aż nadeszło Pi Neo, które ulepem było masakrycznym, ale butlę wciąż miało dość ciekawą...

No i w tym roku żenada nie pozostawiła suchej nitki na 3,14... Pi Neo Tropical Paradise ze swoim koszmarnym flakonem zapisuje się w historii światowej sztuki designu. Polecam pójść do Sephory i chwycić to "coś" w ręce.

Jutro otworzę próbkę i zobaczę, czym to jest... Brrr!! Aż się boję...

4 komentarze:

  1. To wszystko kwestia gustu, ale to lakierowanie atomizera na niebiesko chyba nie jest najszczęśliwszym pomysłem.

    OdpowiedzUsuń
  2. widziałem go. sam flakon ok, ale atom jest straszny

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Marcinie jest jeszcze ten zapach w Sephorach? Aż bym powąchał a nigdzie w Wawie go nie spotkałem

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie nie ma. To była edycja limitowana.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).