Perfumy w kapsułkach do połykania | perfumy i opinie
  • Perfumy w kapsułkach do połykania

Czego to już ludzie nie wymyślą?! Japońska firma Pillbox proponuje perfumy do jedzenia. Wystarczy połknąć rano kapsułkę z zapachem i poczekać pół godziny. Przez pół godziny pachnące molekuły dotrą do porów naszej skóry i zaczniemy "sami z siebie" ładnie pachnieć. Co ciekawe, perfumy w takiej formie będą się utrzymywać przez ponad 6 godzin. Kaoru, bo tak się nazywają te kompozycje, oferowane są w dość... Czytaj dalej... podstawowej gamie, ale oprócz woni tak podstawowych jak róża i cytrusy, znajdziemy też prawdziwy sernik.

Dość sceptycznie podchodzę do te pomysłu, bo chyba nie opracowano jeszcze molekuł zdolnych przetrwać w żołądku. Producent mówi, że zapach zawarty jest w kapsułkach, które w żołądku są trawione i później transportowane przez krew. A jeszcze później wydalane z potem. Niezła bajka!

Już bardziej uwierzyłbym, że działają na zasadzie Alliofilu, który nie pachnie czosnkiem, ale później jak się człowiek poci to trzeba uciekać. W taki sposób są metabolizowane związki siarki. Natomiast w życiu nie odważę się na wypróbowanie perfum w kapsułkach. Skutki uboczne mogą być nieprzewidywalne.

Swoją drogą ciekaw jestem, jaką karierę pachnące kapsułki miałyby w Polsce.

17 komentarzy:

  1. Mnie to też nie przekonuje. Faszerowanie się niepotrzebną chemią nie jest moim priorytetem. Myślę, że w Polsce nikt by tego nie kupił. A w Japonii? Tamtejsi ludzie już chyba niczym nie zaskoczą, choć w kwestiach zapachów są dość konserwatywni.
    Czytałam gdzieś, że duży ścisk w miastach wymusił gust perfumeryjny i podobno L'Eau Lutensa było ukłonem w stronę Shiseido. Ani sernik, ani róża pewnie nie zrobią kariery. Cytrusy co najwyżej krótkotrwałą.

    OdpowiedzUsuń
  2. mogliby na szkody po tsunami tą kasę wydać

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że Japończycy szybko zwarli szeregi po tragedii ...

    A pomysł nie przejdzie - dla mnie przekombinowana sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. * Beato... Widzę, że mamy bardzo podobny stosunek do wynalazku Japończyków. :)

    * Anonimowy... Mogliby, ale zawsze jest szansa, że z tego zarobią więcej (co prawda bardzo mała w tym wypadku)

    * Temptmenow... Serce Japonii, czyli Tokio, Kioto, Kobe, Nagoja i inne wielkie miasta, pozostało nietknięte. I sądzę, że oni nawet tego tsunami nie odczuli jakoś bardzo. A wiadomo, takie pomysły jak ten to raczej w głowie znudzonego mieszczucha się narodziły. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To przede wszystkim inny naród, u nas by wspominano, stawiano pomniki, i inne tam takie...
    A Japończycy myk myk i po sprawie, z jednej strony to dobre, a z drugiej rodzi się jakiś taki obraz korporacyjnego pracoholika Japończyka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że masz 19 minut przewagi nad Sab. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem jakie klęski musiałby spaść na ten naród, żeby zatrzymać ich pomysłowość. Nie bez powodu byli jeszcze niedawno drugą potęgą gospodarczą naszego globu.

    Ja w sumie mogłabym wypróbować. Skoro produkt trafił na rynek to pewnie przetestowali go na wszelkie możliwe sposoby.
    Ala.

    Ps. Co innego, gdyby był z Chin (czy inszych Wietnamów)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja także bym nie użył tych perfum, jestem chyba tradycjonalistą. Lubie flakony i ciecz rozpylaną z atomizera.

    PS. Wciąż czekam na opis zawartości Pańskiego plecaka, obiecany w zeszłym roku ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. mnie jakoś taka forma perfumowania nie przekonuje
    Mam problemy z zalogowaniem :(
    i nie wiem dlaczego :(
    J

    OdpowiedzUsuń
  10. Marcinie czy może wiesz jaka jest cena takich perfum?
    pytam z czystej ciekawości

    OdpowiedzUsuń
  11. * Dario... Myślę, że Japończycy wychodzą na swoim podejściu lepiej niż my. Choć każdy medal ma dwie strony.
    Kiedyś czytałem, że ludzie w Japonii zaczęli umierać z przepracowania i odsetek tych zgonów jest tam najwyższy na świecie.

    * Anonimowy 1... Sab? Nie znam.

    * Alu... Wystarczy klęska braku młodych ludzi i samych staruszków. Japonia wymiera i to jest problem.

    * Anonimowy 2... Plecak... prawie o nim zapomniałem. Może kiedyś się uda. :)

    * Jarku. Nie znam ceny. Och strona jest wykrzaczkowana, więc trudno powiedzieć. Sądzę, że nie są to wielkie pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Marcinie i jak z mailem? dotarł?
    jeżeli możesz, to daj mi znać co robimy;)
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
  13. * :) Z 10 minut temu wysłałem go do Ciebie. :) Sprawdź skrzynkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. więc spodziewaj się paczki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słab ypomysl

    OdpowiedzUsuń
  16. To mnie nawet nie dziwi, Japończycy są specjalistami w wymyslaniu coraz to nowych dóbr, upiększających/ułatwiających wszystko;) Tylko nie jestem pewna czy to rzeczywiście tak działa- no ale oni to lubią chyba...

    OdpowiedzUsuń
  17. * Dziękuję Jarku. Nawet nie wiesz, jak bardzo.

    * Skarbku. A mnie się wydaję, że właśnie działa. Może nie wszystko im wychodzi, ale przynajmniej próbują. Jak nie to, to tamto. I tak lecą do przodu. :)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).