Zapach deszczu to bez dwóch zdań jedna z najbardziej przyjemnych woni, jakie dała nam natura. Jednocześnie też jedna z najbardziej niesamowitych, złożonych i tajemniczych. Dość powiedzieć, że deszcz w każdym miejscu na Ziemi pachnie inaczej. A tak w ogóle, sam w sobie jest bezwonny. I jak się tu dojść do składu i ładu?
Otóż sprawa jest dość złożona. Sam opad, czyli krople spadające z chmur są niemal bezwonne, bo nie zawierają żadnych substancji rozpuszczonych w sobie, czym przypominają wodę destylowaną. Wystarczy jednak, żeby w powietrzu były zawieszone jakieś cząsteczki (np. smog, pyłki…), a wówczas wodne środowisko kropli przyspiesza reakcje chemiczne, których produktem są pachnące molekuły. Jeśli taki opad spadnie na glebę to może on również reagować z minerałami występującymi w ziemi i powodować powstanie kolejnej składowej „zapachu deszczu”.
Najważniejszym jednak czynnikiem, o którym powiedzieć trzeba, są bakterie z rzędu promieniowców. Gdy jest ciepło i wilgotno, bakterie te rozmnażają się na potęgę. Podczas suszy przechodzą w formy przetrwalnikowe, które przy pierwszym deszczu wzbijając się w powietrze i tworzą subtelny aromat. Naukowcy dowiedli, że główną substancją odorotwórczą jest w tym przypadku geosmina (łac. „zapach ziemi”), która nadaje ziemisty smak i zapach czerwonym burakom oraz przydennym rybom słodkowodnym (jak karp). Geosmina powstaje jako produkt przemiany materii aktywowanych zarodników i jej stężenie w powietrzu jest wprost proporcjonalne do długości dni suchych przed opadem.
Trzecią i ostatnią składową „zapachu deszczu” są naturalne olejki eteryczne, a przynajmniej ich część. Podczas suszy rośliny wydzielają pachnące molekuły, które w pewnym stopniu osiadają na podłożu. W przypadku kontaktu z deszczem są one rozpylane i znowu zaczynają pachnieć. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że ta składowa jest bardzo mocno uzależniona od lokalizacji. To dlatego zapach deszczu na Syberii będzie inny od odpadów zenitalnych na równiku.
Co by nie tworzyło tej woni, to chyba nikt nie będzie w stanie kwestionować urody tego aromatu, który bije wszystkie perfumy i równać się może z zapachem świeżo pieczonego chleba. Z drugiej strony są przecież kompozycje zapachowe, które naśladują deszcz i wychodzi im to całkiem dobrze. Myślę, że niedługo warto będzie się tym tematem zająć.
Fot. nr 1 z fc02.deviantart.net
Fot. nr 2 z i.pinger.pl
Fot. nr 3 z hipermegared.net
Fot. nr 4 z kmm.pl
Fot. nr 5 z nixietubes.files.wordpress.com






