Nikki Beach, czyli nowa marka perfum niszowych w Polsce | perfumy i opinie
  • Nikki Beach, czyli nowa marka perfum niszowych w Polsce

Nikki Beach wreszcie w Polsce! Przynajmniej w formie zapachowej, bo szanse na pojawienie się klubu w polskiej Juracie są zerowe... Zakładam, że marka jest kompletnie nieznana w Polsce, więc na początku pozwolę sobie w skrócie ją przedstawić. Nikki Beach to sieć koncepcyjnych, wybitnie luksusowych klubów, których obecnie na świecie jest 8. Oferują one coś więcej niż klasyczne tego typu miejsca, bowiem można się tu... Czytaj dalej... zabawić, najeść, ubrać... w skrócie - korzystać z życia pełnią sił. Nikki Beach firmuje swoim imieniem też kolekcję ubrań (premiera w 2009 roku na festiwalu w Cannes), czy muzykę. To zbliża markę trochę do Hotelu Costes, mimo różnych założeń działalności. No i w roku 2010 miało miejsce wylansowanie dwóch kompozycji perfumeryjnych. Pierwszą jest Beach Party for Him, drugą - for Her. Jeden z zapachów jest bardzo interesujący, drugi ledwie marny. W najbliższych dniach postaram się przelać wrażenia z testów na karty bloga.

Zapachy są już dostępne w najlepszych perfumeriach Douglas.

Na zdjęciu Nikki Beach Club w Panamie.

25 komentarzy:

  1. nóż dla vipów2 czerwca 2011 19:55

    elo elo budzyk, co tam?? fqjciora domene też wykup, polecam

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem bez żartów i bez ironii.
    Podziwiam Cię, że w takiej sytuacji potrafisz z żelazną twarzą kontynuować pisanie bloga.
    Może to dziwne, ale ja Cię kupuję.

    Gratuluję i obiecuję zaglądać... może kiedyś mniej anonimowo

    OdpowiedzUsuń
  3. * Jutro postaram się opisać te zapachy. Wszystko porusza się normalnym rytmem.

    OdpowiedzUsuń
  4. To pewnie jakieś świeżaki?
    Ala

    OdpowiedzUsuń
  5. Postaram się jutro naświetlić sprawę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Psy szczekają karawana jedzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja Cię nie podziwiam, tylko się dziwię, że tak bez żenady zachowujesz się, jakby nic się nie stało. Fani perfum czekają na przeprosiny!

    OdpowiedzUsuń
  8. * Łukaszu... Coś w tym stylu. Smuci mnie tylko fakt, że sporo ludzi pisze na maila wyrazy poparcia, a nikt nie chce się wpisać publicznie... Widać szczekających psów boi się niejedna osoba.

    OdpowiedzUsuń
  9. We Wrocławiu nie ma nigdzie tych zapachów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja publicznie potępiłem całą sytuację. I stoję nadal przy tym stanowisku. Tu nie ma co popierać, chamstwo ewidentne. Ale teraz dystansuje się od tego wszystkiego, nie jestem stroną konfliktu. Tyle Marcinie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Marcinie! Z Sabbath nie wygrasz. Ją trzeba tylko wielbić i popierać. Jeśli tego nie robisz to kończysz tak jak teraz.
    Trzymam za Ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  12. * Anonimowy. Pewnie we Wrocławiu powinien być jeden jakiś bardziej wypaśny Douglas. Jeśli w jakimś są Lutensy to szukaj tam. :)

    * Łukaszu. Wiem, ale tylko pozwoliłem sobie na ogólną uwagę.

    * Anonimowy 2. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Że też nie masz wstydu bezczelnie kraść domeny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nikt tu niczego nie ukradł mały człowieczku... Skoro była wolna to każdy może ją zarejestrować... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa dyskusja, włączę się. Skoro była wolna, to teoretycznie można było ją zarezerwować. Rozumiem, że nazwa tak Ci się podobała, że koniecznie musiałeś ją mieć? To jest nieetyczne. Odkryłam Twojego bloga dwa tygodnie temu, ale w tej sytuacji więcej nie będę na niego zaglądać. Bo tak jak Ty zachowują się tylko ludzie niscy. Pozdrawiam,
    Ania.

    OdpowiedzUsuń
  16. No cóż, nie pochwalam tego, co zrobił Marcin, ale lubię tę stronę i i tak będę tu zaglądać ;)

    Pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  17. a dla mnie przerażające jest to, ze zaprzepaściłeś lata pracy i swoje marzenia, bo teraz to już i Ty i Twój blog jesteście skończenie
    a szkoda, bo fajnie się czytało:)

    OdpowiedzUsuń
  18. * Nic nie jest skończone.
    Zdolności tworzenia perfum, zdolności opisu, wiedzy na ten temat i doświadczenia nie odbierze mi nikt. To jest moje na wieki.

    Pisać będę nadal. Kto będzie chciał, będzie czytał. Lubię to robić i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  19. z tymi zdolnościami tworzenia perfum to nie przesadzaj, uczestniczyłeś tylko w zespole:D

    OdpowiedzUsuń
  20. * Ale nie mówię o Entropii. Co prawda kompozycji zapachowych do rynkowych perfum nie miałem już okazji zrobić, ale praca perfumiarza to nie tylko to.

    Natomiast co do pracy z Entropią to już w recenzji tego zapachu podkreślałem, że FINALNA wersja jest efektem pracy mojej i Piotrka. Nikogo więcej. Natomiast w próbach pracowały jeszcze dwie osoby.

    Perfumy to nie tylko zapach. To też butelka, pieniądze, projekty graficzne, badania dermatologiczne. W tej części ja nie uczestniczyłem.

    OdpowiedzUsuń
  21. sory za przerwe w tej dyskusji, ale znasz ich ceny?

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam.
    Czy mogę prosić o odpowiedź, która wersja jest warta uwagi - męską czy damska?

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam pytanie Panie Marcinie, czy moze Pan cos powiedziec na temat tych zapachow? Sa po dwa zapachy wylansowane przez ten klub, Private Party (for her/him, dla niej rozowa butla) i Beach Party (for her/him, dla niej fioletowa butla). Posiadam ten drugi, jest niepozorny, troche podobny do meskiej Escady Magnetism, nienachalny ale towarzyszy mi caly dzien, chetnie wysle Panu probke, jesli jest Pan zainteresowany, skoro jest juz u mnie jakis czas. Najbardziej mnie interesuje ten rozowy (pierwszy wypuszczony, o ktorym pisze Pan powyzej, nota bene ciekawa jestem, czy to ten damski wlasnie wypadl miernie w testach) i czy one, obie wersje, w ogole sie czymkolwiek roznia, poniewaz internet podaje dokladnie te same nuty dla obu damskich zapachow! Czy to niedomowienie, czy zwyczajnie Nikki Beach wypuscil ten sam zapach w dwoch, ze tak to ujme, wersjach graficznych? (Pozdrawiam, Magenta)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, o tych perfumach nie mogę nic napisać.

      Usuń
    2. Dziekuje za odpowiedz. Pani z obslugi perfumeri internetowej wyjasnila mi, ze nuty sa te same, poniewaz zapachy roznia sie stezeniami...cokolwiek z tego wynika, chyba odpuszcze sobie druga butle.

      Usuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).