Tom Ford Private Blend Bois Marocain — rozgrzany trybularz, nie dla snobów | perfumy i opinie
  • Tom Ford Private Blend Bois Marocain — rozgrzany trybularz, nie dla snobów

Perfumy marki Tom Ford znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Zapachy Toma Forda były na Nie Muzycznej zaniedbywane, ale nie bez powodu. Oficjalny polski dystrybutor odmówił mi dostępu do próbek serii prywatnej, więc naturalnym zachowaniem z mojej strony był bojkot ich produktów. Na szczęście udało mi się kilka dni temu przekonać miłą konsultantkę z arkadyjskiego Douglasa do zrobienia mi kilku próbek. Dziś prezentuję najciekawszy i pomijany przez opinię publiczną zapach Toma Forda — kadzidlany... Czytaj dalej... Bois Marocain. Perfumy zadebiutowały na światowych rynkach w 2009 roku, a w Polsce wraz z resztą linii Forda w ubiegłym roku. W środowiskach perfumeryjnych stanęły w cieniu Tobacco Vanille i Amber Absolute, co nie jest zaskoczeniem jeśli weźmiemy pod uwagę mizerny poziom reszty kolekcji Forda. Chciałbym jednak naprawić to przeoczenie i nakierować reflektor na marokańskiego drewniaka.

Zacznę od tego, że głównym składnikiem tych perfum jest tuja. Rzadko spotykana w perfumach ingrediencja pochodzi z wiecznie zielonych krzewów. Zresztą ze względu na swoją woń jest bardzo często uprawiana w przydomowych ogródkach. Żywiczny, trochę dymny aromat zjednał sobie przychylność ludzi na całym świecie i myślę, że czytelnicy NMP też powinni go znać.

Przychodząc jednak do rzeczy... Kompozycja zupełnie nie kojarzy mi się z krajami arabskimi (Maroko). Nie są to ciężkie, słodkie kadzidła nasączone aromatem wyprażonych przypraw. W Bois Marocain czuć suche igliwie, czuć kamienną posadzkę i zimny metal trybularza... chrześcijańskiego, nie muzułmańskiego, jak można by przypuszczać. Początek jest pieprzny, świdrujący, podobny do tego z Bois d'Encens Armaniego, ale ciekawszy, nie tak krystaliczny i monotematyczny. Tutaj oprócz czarnych ziaren odnajduję też spory ładunek suchych desek. W ogóle Bois Marocain przypomina mi zapach kościoła na wybrzeżu, w starym sosnowym lesie, na sypkim, piaszczystym gruncie. Zapach Forda od początku do końca posiada jakąś wspaniałą, słoną nutę, która odróżnia go od tabunów innych "incensów". W taki sposób może pachnieć ognisko, w którym płoną drwa wyrzucone przez morze. Jednocześnie odnajduję też w Bois Marocain mnóstwo innych, frapujących elementów. Na szczególną uwagę zasługuje baza. Perwersyjna gra olibanum, cedru i paczuli wieńczy całą zapachową historię, ale zachowuje słoną cząstkę. Nie jest nijako płaska, czy przesadnie przyskórna. Jest po prostu ciekawa. Przypomina rozgrzany metal, albo nawet ciepłe krzemienie.

Bois Marocain jest najbardziej zagmatwanym zapachem Toma Forda (a znam zdecydowaną większość). Niejednoznaczny, trudny, ale przy tym ciekawy. Nie zdziwię się, jeśli Tom Ford go wycofa, bo takich kompozycji raczej nie używają obwieszone fałszywym złotem klony Donatelli Versace. Jeśli miałbym sobie czegoś życzyć to chyba tylko Waszej uwagi. Uwagi na zapach, który dla wielu poszukiwaczy kadzidlanego szczytu może okazać się Graalem. Tylko ta cena... ale mimo wszystko warto.


Nuty: kadzidło frankońskie, wetiwer, tuja, drewno cedrowe, paczula, bergamotka, czarny pieprz, cyprys, różowy pieprz
Rok powstania: 2009
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: za 50 mL wody perfumowanej zapłacimy 695 zł w perfumerii Douglas w warszawskiej Arkadii i katowickim SCC.
Trwałość: niestety nie najwyższa, ale przy takich walorach zapachowy to żadna wada; 4-5 godzin

Fot. nr 2 z wallpaperstock.net
Fot. nr 3 z farm4.static.flickr.com
Fot. nr 4 z rewal.com

19 komentarzy:

  1. kocham zapach palonego drewna, ale za taką cenę jednak podziękuję. Na zdjęciu jest butelka 250 mL. Czy ona nie jest przypadkiem tańsza?

    OdpowiedzUsuń
  2. * Tak, na zdjęciu jest butelka o pojemności 250 mL. Niestety, ta pojemność nie jest dostępna w Polsce, a cen w perfumeriach poza granicami naszego kraju niestety nie znam. Podejrzewam, że na zagranicznych serwisach aukcyjnych może być sporo taniej. Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  3. 265 Funtów. Dzisiejszy kurs 4,5 zł, czyli ok 1200 zł za butelke 250 ml z Anglii

    podzielić na 5 czyli za 50 ml po 240 zł..... :]

    ehh Polska to bardzo drogi kraj ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak Polska to drogi kraj, jakby sami milionerzy mieszkali :) Tomek

    OdpowiedzUsuń
  5. sprawdza się przekonanie, że za więcej płacimy mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. * To pewnie po części polityka Estee Lauder i Douglas Polska. Chcieli mieć towar luksusowy dla najbogatszych klientów. Gdyby Ford kosztował 400 zł to paradoksalnie sprzedawałoby się mniej butelek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecież nie ma trybularzy muzułmańskich...

    OdpowiedzUsuń
  8. No, ale w czymś muszą palić swoje żywice... Czyż nie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak nie wiesz, to nie pisz...

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, ale nawet muzułmanie nie palą kadzideł w dłoniach... ;P Buziaczek...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest z Tobą taki problem, że jak nie masz racji to idziesz w zaparte...

    OdpowiedzUsuń
  12. To może trzeba było za próbki zapłacić, jak wszyscy inni, a nie bojkotować zapach bo ktoś śmiał nie pójść na rękę.

    OdpowiedzUsuń
  13. * Oczywiście najpierw chciałem je kupić, ale odpowiedź była taka, że próbki nie są na sprzedaż. Później chciałem je dostać, to odpowiedź była taka, że do dostania też nie są.

    Problem jest taki, że próbki Forda "wszyscy inni" nie płacą, bo nie ma gdzie ich kupić. Proszę się więc nie wymądrzać. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czepiacie się. Po prostu oni nie nazywają tego trybularzem, ale przecież każdy wie, co autor chciał przekazać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie testuję "kościołek" na sobie. Najżywsze wspomnienie kościoła od dzieciństwa. Oj, nie będzie to mój ulubiony zapach Forda, ale czekam na rozwój wydarzeń.

    OdpowiedzUsuń
  16. "Kościołek" niestety ma strasznie słabą trwałość na mojej skórze. Trzy chmurki, a już czuć tylko przy skórze:-(
    Moim wybrańcem pozostanie jednak Tobacco Vanille.

    OdpowiedzUsuń
  17. Najpiękniejszy z zapachów Forda. Zapach pracowni malarskiej w letni wieczor...

    OdpowiedzUsuń
  18. A co pan myśli o Czarnej orchidei i tłumaczę tę Szarosć

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).