Boadicea the Victorious Regal — drewniane lady w starej aptece | perfumy i opinie
  • Boadicea the Victorious Regal — drewniane lady w starej aptece

Zapachy marki Boadicea the Victorious są raczej średnie, choć zdarzają się wyjątki. Dwa lata temu pisałem o zapachu Complex, który jest w kategorii skórzanej tym, czym Incense Normy Kamali wśród kadzideł i Black Aoud w rodzinie agarów. Wielką traumą dla nieobeznanych i Graalem dla koneserów. A dziś? Czytaj dalej... Dziś sięgam po najnowszą kompozycję tej marki, która zawitała kilka dni temu do Polsce.

To Regal. Pachnie bardzo oudowo, choć oudu w składzie nie ma. Trudno mi opędzić się od wrażenia, że już to gdzieś wąchałem... I wąchałem, bo najnowsza kompozycja Michaela Boadi to zapach siostrzany do klasycznego Aoud Homme i Rose Aoud marki Parfums M. Micallef. Nie są to na pewno bliźnięta jednojajowe, ale więzów krwi trudno się wyrzec. Regal jest znacznie bogatszy.

Obficie różany początek przypomina arabskie attary, w których zawieszono inne ingrediencje. Mnóstwo geraniolu przetacza się naczyniach tej kompozycji. Palący, lekko ziołowy aromat skutecznie nadaje aptecznego charakteru drewnianych lad, suszonych roślin i esencjonalnych mazideł. Później perfumy się minimalnie wysładzają. Kwiatowe cukry są tutaj ułożone bardzo ciekawie i w żadnym miejscu nie wchodzą w, Boże broń, ulepne akordy. Połączenie róży, geranium, ambry, paczuli i sandału bardzo wyraźnie przywołuje nutę żywicy agarowej i sprawia, że Regal zyskuje ten charakterystyczny, bezkompromisowy charakter, który wielu odstrasza od kompozycji z tą ingrediencją.

Przez pierwsze 8-9 godzin jesteśmy świadkami ścierania się nut drzewnych, kwiatowych i żywicznych. To bardzo interesująca historia. Zajmująca i przejmująca. Mistrzostwo w wykonaniu pana Boadi. I dopiero w głębokiej bazie dane mi było poczuć skórzaste nuty, na które niemal mam uczulenie. Może i one są zmysłowe, ale jednocześnie wnoszą tak wiele brudu do kompozycji, że nie jestem w stanie ich przetrawić. Jednocześnie chcę zaznaczyć, że Regal na tym etapie jest bardzo przyskórny, delikatny, ponieważ ząb czasu skutecznie zredukował jego moc. Da się więc przeżyć.

I jednak będę obstawał, że to perfumy przede wszystkim oudowe, choć bez deklaracji tej nuty w składzie (podobnie było z nieudanym Aoud Gourmet). Piękne, bo nie jednostajne, a nasycone wieloma składnikami. Niemal posiadły zdolność mowy.

Nuty: róża, fiołek, nuta owocowa, nuta zielona, geranium, jaśmin, konwalia, nuta ziołowa, szafran, drewno sandałowe, drewno cedrowe, paczula, ambra, nuty zwierzęce
Rok powstania: 2011
Twórca: Michael Boadi
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana; za 100 mL zapłacimy 795 zł w perfumerii Quality Missala; 50 mL kosztuje 545 zł
Trwałość: kapitalna, grubo ponad 10 godzin

Fot. nr 1 z chezpim.typepad.com
Fot. nr 2 z missala.pl
Fot. nr 3 z farm2.static.flickr.com
Fot. nr 4 z thumbs.photo.net

5 komentarzy:

  1. Wiesz może, czy w Blue City już są??

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pytanie z innej beczki , czy zapach Mona di Orio "Les Nombres d'Or" z Oud'em trafi do Polski wraz z innymi zapachami z lini Les Nombres d'Or? Tomek

    OdpowiedzUsuń
  3. * Anonimowa 1. Nie wiem, ale wydaje mi się, że powinien być. Głowy jednak nie dam. Odkąd się przeprowadziłem do innej części Warszawy to w BC nie bywam.

    * Tomku. Trafi, trafi (z tego co wiem). Ale dopiero na zimę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzeba będzie się o próbkę postarać.

    OdpowiedzUsuń
  5. A lubisz pomożelki zwierzaki? : )

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).