Michał Szulc Sale Perfume 01 — i teraz lekki śmiech Jokera? | perfumy i opinie
  • Michał Szulc Sale Perfume 01 — i teraz lekki śmiech Jokera?

Żelazo, kamień, czarna skóra, koks, drewno, ług...

Miód, ambra, wanilia, goździki, szafran, biały pieprz, korzeń masala, wenge, labdanum, róża, paczula...

czyli Sale Perfume 01. Pierwszy zapach Michała Szulca, projektanta, który uchodzi za jednego z najbardziej awangardowych polskich artystów, można już od kilku tygodni kupić w warszawskim... Czytaj dalej... Love&Trade lub przez stronę internetową michalszulc.com.

Przyznam szczerze, że główną przyczyną zainteresowania tymi perfumami były wcześniejsze dokonania tego mężczyzny w sferze modowej. Kolekcje, którym bliżej do założeń minimalistycznej Antwerpii, niż zmiksowanego Paryża, bez wątpienia podsycają głód węchowy. W końcu, czy z inspiracji tak offowym strojem może powstać odpustowe pachnidełko? No ok, może. Wiemy to dokładnie.

W przypadku Szulca jednak tak nie jest. Sale Perfume 01 to kręcący w nosie świder. Rozgrzany niemal do czerwoności i przewiercający się przez kolejne drzewne słoje. Choć nie od gorących tonów zaczyna swoją pracę. Najpierw staje się delikatnie ciepły. Złocisty szafran dość leniwie wyłania się z dymnego uniwersum. Nabiera nieco nadpalonej formy, tak jak gdyby perfumiarzowi zależało na szybkim zwęgleniu. Ale to właśnie nitkowa przyprawa produkuje zaczątek gorąca. Szybko. Jak paląca się w mgnieniu oka zapałka.

Ten swoisty ładunek ciepła zdaje się rozwijać wykładniczo. Kompozycja zyskuje trzy wymiary: ciepło, dym, świdry. To trio osi niemal idealnie opisuje rozkład węchowych doświadczeń w Sale Perfume 01. Wykres robi zawijasy, przecina osie w wielu miejscach, łamie się, rośnie, spada, zmienia pochodne. Mam wrażenie, że naturę tego zapachu da się wyrazić jakimiś zabójczymi równaniami różniczkowymi.

A później jest pieprz. Kręcinos. Czarny jak grafit. Nasączony żywiczną nutą labdanum sprawia wrażenie tłustego, ale jednocześnie pełnego melaniny. To rosły czarnoskóry mężczyzna pracujący w fabryce Intela. Gdzieś spod spodu przebija zapach ciepłego krzemu, rozgrzanych procesorów, układów scalonych. Ciepło, coraz cieplej, gorąco niemal. Ładunki elektryczne napędzają miliony kondensatorów, ale jeszcze wszystko trzyma się razem. Z czarnych palców spływać zaczyna palący eugenol, trochę dymny, lecz piekący zarazem. Gorycz goździkowej ingrediencji jest duża, spotęgowana zawiesistym labdanum. I już nie jest ciepło, jest gorąco. Próżno jednak szukać tu dymu w lotnej formie. Czarne, lotne cząstki wżarły się w skórę, stopiły z melaniną.

I żeby była jasność. Zdania, wyrażonego na temat Sale Perfum 01 tutaj, nie zmieniam. Gdyby nie Black Cashmere...

Nuty: miód, ambra, wanilia, goździki, szafran, biały pieprz, korzeń masala, wenge, labdanum, róża, paczula
Rok powstania: 2011
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: za 50 mL zapłacimy 150 zł; przez michalszulc.com i stacjonarnie w Warszawie w Love&Trade (1500 m do wynajęcia)

Fot. nr 1 i 2 z images.inmagine.com

8 komentarzy:

  1. Próby opisu zapachu słowami są zawsze daremne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że wyobraźnia zaszalała i poczułam pokój nagrzany procesorami, elektroniką... :)
    Jestem pod wrażeniem opisu.
    Pozdrawiam
    Jagoda

    OdpowiedzUsuń
  3. Człowieku, zostaw te perfumy, zajmij się pisaniem opowieści. Zrobisz majątek jak Rowling...

    OdpowiedzUsuń
  4. * Anonimowy 1. To tak. :)

    * Anonimowy 2. Ja uważam inaczej. Do opisu tych perfum wystarczą dwa słowa, z których drugie to "BC". :)

    * Jagodo. Takie komentarze czynią mi wielką radość. Dziękuję. :)

    * Anonimowy 3. Pieniądze mnie nie kręcą. Wolę zostać niezależnym blogerem.

    OdpowiedzUsuń
  5. krzem nie pachnie

    OdpowiedzUsuń
  6. * Żelazo też nie pachnie, sól kuchenna też nie wydziela aromatu... teoretycznie...

    W praktyce nie ma rzeczy zupełnie bezwonnych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapach ciekawy, ale bardzo wtórny. Mi nie kojarzy się z Black Cashmere, a z zapachami Comme des Garcons. Wystarczy spojrzeć na samą butelkę i nazwę zapachu. Polecam też przetestować limitowany zapach Comme des Garcons for H&M. Łudząco podobne...

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).