Cartier Baiser Vole — lilia o poranku | perfumy i opinie
  • Cartier Baiser Vole — lilia o poranku

Cartier Baiser Vole znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


Cartier wreszcie się otrząsnął i przygotował porządny zapach. Może nie jest to rewolucja, ale po zasmarkanym Cartier de Lune, miła odmiana. Przypomnę, że Baiser Vole ma być nową próbą zmierzenia się z zapachem lilii. To trudny składnik, który zazwyczaj brzmi w perfumach pogrzebowo, albo przesadnie dusząco. Przed Mathilde Laurent stanęło więc niełatwe zadanie, choć trochę pomogli jej marketingowcy. Nie znamy wszystkich oficjalnych nut Skrdzionego Pocałunku, a jedynie te związane z kwiatem głównym. Akord głowy... Czytaj dalej... ma wyrażać zapach słupku lilii, serce to płatki jej kielicha, a baza ma być wykreowana za pomocą zielonych liści. Sandra Petrović z portalu Fragrantica.net wymienia jeszcze cytrusy i nutę zieloną. Dla mnie Baiser Vole to tylko lilia, nuta palonego wapna i octu.

Po pierwszym teście nadgarstkowym uznałem perfumy za niewarte uwagi, za zwykłego białego kwiatka, jakich na półkach długo. Później wracałem do swojej próbki dość często. A to na noc, a to na dzień, a to tutaj trochę, to tam kropelka. Gadzina ma urodę i styl bycia. Jej początek jest nasycony wodą, przypomina zapach działki w maju, kiedy kwitnie mnóstwo roślin. Jednocześnie woń jest na tyle subtelna, że przekaz jasno przenosi nas w okolice godziny piątej, szóstej nad ranem, kiedy jest zimno, słońce dopiero wstaje, a wszystko pokryte jest rosą. Bóstwo po prostu. Później pojawia się nuta, którą opiszę bez zbędnych upiększeń. Przypomina mi bardzo rozcieńczony zapach octu i wapna. W tym wszystkim najlepsze jest to, że to nie jest wada, choć tak brzmi. Mogę też ten zapach porównać do bielonego drewna i cytrynowych bez. Odległe od siebie to rzeczy, ale ufam, że choć trochę będziecie mogli sobie to wyobrazić. Natomiast po tym etapie znowu robi się kwiatowo. Tym razem lekko pudrowa nuta zostaje nasycona dwutlenkiem węgla. Wedle definicji producenta powinno to pachnieć zielonym listowiem, ale ja go nie czuję. Baiser Vole na tym etapie integruje się ze skórą w rytmie roślinnych piżm i typowych, najtrwalszych molekuł kwiatowych. Nie jest to zapach bardzo trwały, bo znika ze skóry po 4-5 godzinach, ale pod względem sztuki perfumeryjnej... piękny po prostu!

Nuty: lilia, cytrusy, nuta zielona
Rok powstania: 2011
Twórca: Mathilde Laurent
Cena, dostępność, linia: 30, 50 i 100 mL wody perfumowanej do nabycia w perfumeriach Douglas; w linii balsam do ciała i żel do kąpieli
Trwałość: średnia, około 5 godzin

Fot. nr 1 z forum.lush.nl
Fot. nr 2 z gazeta.pl

12 komentarzy:

  1. Ja tam kwasu nie czuję. Na mnie to magiczna, biała lilia w zaczarowanym ogrodzie. Wpaść do niego można właśnie przez kapelusz, którym jest ten zapach.

    OdpowiedzUsuń
  2. * Bardzo ciekawe porównanie. :) Szkoda, że anonimowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pomysl z zapalczka zerznety od zippo

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam go na półkach w Douglasie, ale jakoś ominęłam wzrokiem. Butelka nie wygląda dobrze, więc to pewnie stąd. Widzę jednak, że trzeba będzie wrócić do testów skoro całus taki ponadprzeciętny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. * Faktycznie, pomysł z otwieraniem nie jest nowe, ale w przypadku Cartier i tak prezentuje się ciekawiej, niż w Zippo.

    * Zachęcam do testów. Jest ponadprzeciętnie piękny. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,
    Ja dzis dostalam w prezencie i to o dziwo Moj Facet wybral sam..Podoba mi sie bardzo.
    Butelka nie ma znaczenia..zostawiam w domu ;-)
    Liczy sie zapach i na mojej skorze pachnie bardzo dobrze.Pozdrawiam
    Monia

    OdpowiedzUsuń
  7. Wróciłam i muszę przyznać, że nie jest to zły zapach. Nie porwał mnie, ale na tle innych nowości prezentuje się więcej niż przyzwoicie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny zapach, wyrafinowany i wyszykany, jakby się wchodziło do kwiaciarni.......Zachwyca...

    OdpowiedzUsuń
  9. Kaszmeran, jako tani chemiczny zamiennik pizma ma tutaj znaczącą role. Daje mocne utrwalanie, wzmacnia kwiatki. No i brzmi ochydnie, płasko i tandetnie. Gdzie temu rózowemu odświeżaczowi do smoczka...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, this paragraph is nice, my sister is analyzing these kinds of things, therefore I am going to tell her.


    Also visit my weblog; arthritis symptoms

    OdpowiedzUsuń
  11. mam od wiosny, konczy mi sie flakonik i kupie nastepny. To pierwsze perfumy , które kupie drugi raz. Mój zapach, elegancki, nie nachalny , kobiecy, do pracy i na spotkania. I wyczuwalny przez mezczyzn!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Są zapachy, które pozostają głęboko w zakamarkach /duszy, głowy ... jak kto woli/ i w momencie gdy o nich zapominamy lub nam się tylko wydaje, że tak jest ... nabywamy "nowy" zapach, który już znamy ... tylko siedział w nas głęboko i wyszedł w innej odsłonie. Ja tak mam z tym opisanym powyżej - test o! ... znam go ... - skojarzenia - różowa butelka ze srebrną nakrętką - to dawno "zapomniany" /o co to, to nie ;)/ Dunhill Desire...

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).