Marc Jacobs Bang Bang — zabija monotonnością | perfumy i opinie
  • Marc Jacobs Bang Bang — zabija monotonnością

Klasyczny Bang był przeze mnie zjechany po bandzie, ale to, czym jest lżejsza wersja, Bang Bang, wzywa o pomstę do nieba. Udział pieprzu w tworzeniu wrażeń węchowych spadł do zera. Pojawiły się jakieś niemrawe cytruski, jakieś drewienka, trochę cukru. Owszem na dobrą sprawę zapach jest "ładny", ale przy tym zlewa się w wonią ulicy. Pierwsza wersja chociaż budziła jakieś konkretne emocje. Bang Bang nie budzi niczego. Jest jak płaska powierzchnia, która... Czytaj dalej... zabija swoją monotonnością. Nic ponad to nie jestem w stanie napisać o tym nudziarzu.

Chociaż nie, jestem. To będzie czysto moje odczucie, z którym oczywiście nikt nie musi się zgadzać. Kolor butelki to według mnie szczyt kiczu i odpustu. Pamiętacie masakrę, jaką kiedyś zrobiło Givenchy?

Nuty: cytryna, akord cytrusowy, drewno kaszmirowe, drewno sandałowe, piżmo
Rok powstania: 2011
Twórca: Yann Vasnier
Cena, dostępność, linia: zapach dostępny jako 30, 50 i 100 mL-owa woda toaletowa
Trwałość: średnio słaba, koło 4 godzin

10 komentarzy:

  1. ja własnie stałam się posiadaczką Splash by Marc Jacobs - cudowna, prosta butelka przypomina wodę kolońską - a tu taki odpust!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. *Siouxie
    A mogę zapytać jakiego konkretnie Splasha?? :) Ja używałem Basil i była bardzo ciekawa.

    Ogólnie rzecz biorąc seria Splash jest bardzo udana, ale też nie trafia w masowe gusta. Wymaga trochę wyrobionego nosa, więc w Polsce z tego, co wiem sprzedaje się słabo. No i mają zbyt klasyczną (choć ja też uważam ją za wspaniałą) butelkę.

    Polacy lubią pachnidełka banalne w efekciarskiej butelce. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć !
    Jako że mam skłonności masochistyczne, przetestowałem Bang Bang. Oczywiście w pełni zadośćuczyniłem swej perwersji, bo ten zapach rzeczywiście jest po prostu żenująco słaby. To jest poziom Guilty Pour Homme - Gucci, tyle iż akord otwarcia ma dużo lepszy, ale potem zjeżdża już po równi pochyłej w bezmiar zapachowej tandety. Flakon jest tyleż efekciarski, co kiczowaty, i w dodatku nie dość dokładnie wykonany; po prostu aż wieje odpustem.
    Pozdrawiam -
    Cookie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym przetestowała Gang Bang

    OdpowiedzUsuń
  5. mam Splash - Curacao - cudowny orzeźwiający i świeżutki zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. *Cookie. Według mnie chyba żadne pachnidło nie zasługuje na porównanie z Guilty ( i to zarówno wersją męską, jak i damską). To klasa sama w sobie, a raczej jej brak.

    BTW: Czytałem artykuł. Fajnie, że dostałeś zgodę na taki tekst i szkoda, że w masowych pozycjach nie ma miejsca na takie coś.

    *Anonimowa. To kiedy testujemy?? :PP

    *Siouxie. Niestety Curacao nie znam. Ale nazwę i nuty ma wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
  7. następny klon nie warty uwagi:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam tam gdzie zawsze..

    OdpowiedzUsuń
  9. Butelka okropna. Recenzja niestety kompletnie bezużyteczna.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).