Prada Candy — kraina mlekiem i miodem płynąca | perfumy i opinie
  • Prada Candy — kraina mlekiem i miodem płynąca

Prada Candy znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl


"Candy" znaczy "cukierek". Nie ulegajmy jednak stereotypom. Nowa Prada nie jest zapachem po prostu "cukierkowym". Co to, to nie. Sypie w nos mnóstwem złotych monet, błyszczy się w południowym słońcu, ocieka nadtopionym karmelem. Piękna po prostu jest, ale najpierw jeszcze o czymś innym. O butelce. Zazwyczaj ten aspekt... Czytaj dalej... pomijam, ponieważ guzik mnie obchodzi opakowanie. W przypadku Candy jej minimalizm i elegancja są jednak tak połączone, że muszę na to zwrócić uwagę. Jednak sceptyczny rzut inżynierskiego oka mówi mi, że atomizer może być awaryjny i skłonny do łamania. To tylko moje luźne wnioski i mogę się mylić, lecz parę lat temu podobny zabieg luźnej szyjki zastosowano w zapachach Escentric Molecules. Po licznych reklamacjach producent wycofał się z oryginalnego, ale feralnego projektu.

Nic to jednak, jeśli zawiesimy nosy nad oparami Candy, które panoszą się nad skórą noszącego. Z początku to woń wcale nie słodka, a drzewna i wytrawna. Duży udział w kreacji początkowego wrażenia ma benzoin. To składnik, który używany jest przez perfumiarzy do nadawania kompozycjom skórzanego, ciepłego i trochę dymnego charakteru. W najnowszej Pradzie gra po prostu przepięknie. Później pojawia się trochę dysonansu za sprawą pudrowanych dropsów. Kwaśna nuta wywołuje niemal grymas na twarzy i jest zdecydowanie najsłabszym etapem w rozwoju tych perfum. Trwa jednak krócej niż godzinę, więc nie jest to wada dyskwalifikująca. W dodatku później ginie w magicznie mlecznym karmelu z dodatkiem mnóstwa puchatej wanilii. Akordy bazowe są rozkosznie ciepłe, anielskie i otulające. Tak może pachnieć kraina mlekiem i miodem płynąca. Warto zaznaczyć, że baza Candy trwa i trwa, niemal bez końca. Przy tym długim czasie jest też zaskakująco ekspresyjna, zmienna. Klimat ma ten sam, ale potrafi mile zamigotać na skórze nawet po całym dniu noszenia.

Prada to jedna z ostatnich (dużych) marek perfumerii selektywnej, która wciąż stawia na wysoką jakość walorów zapachowych swoich produktów przy świetnym marketingu. Obok niej w równym rzędzie Sisley, Chanel, Hermes i Chloe.

Nuty: benzoin, piżmo, karmel
Rok powstania: 2011
Twórca: Daniela Andrier
Cena, dostępność, linia: 30, 50 i 80 mL wody perfumowanej kosztuje odpowiednio 238, 319 i 419 zł w perfumerii Douglas
Trwałość: cały dzień

Fot. nr 1 z basenotes.net
Fot. nr 2 z layoutsparks.com

36 komentarzy:

  1. Ja pytałam w sobotę Douglasie to jeszcze nie mieli. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. * Pewnie teraz już jest. :)


    Link "Czytaj dalej" był zepsuty. Już naprawiłem. Za niedogodność przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kupiłam na pół z mamą. Obie uznałyśmy, że wart jest swojej ceny. Przez to przewiduję, że na jednym wspólnym flakonie przygoda z Candy się nie skończy. :)

    Bardzo ładnie ją opisałeś.

    OdpowiedzUsuń
  4. * Różu. A na Tobie też wychodzi ten kwaśny środek?

    OdpowiedzUsuń
  5. Prada to jedyna marka, która nie zawiodła mnie od początku do końca:)
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziś testowałem. Z żalem stwierdzam, że zapach żywcem zerznięty z Trussardi Inside :]

    OdpowiedzUsuń
  7. Z męskiego Inside, czy z damskiego??

    OdpowiedzUsuń
  8. damski jest bardziej kawowy i smietankowy na mnie. przynajmniej tak go zapamietalem

    tak czy siak, samo candy jako zapach jest vardzo przyjemne. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Owszem jest kawowy, ale dla mnie Candy to właśnie Inside bez kawy, przynajmniej początek, weź spróbuj w którejś perfumerii : )

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam karmelowe zapachy... takie prawie jadalne. A może znasz Choparda Wish...?

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam Wisha. Nawet pisałem nim recenzję. Powinna być w spisie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie szukałam... dla mnie jest cudny...!

    OdpowiedzUsuń
  13. a fuj. pachnie przypalonym mlekim. nigdy wiecej tego badziewia

    OdpowiedzUsuń
  14. Byłam wczoraj w perfumerii Douglas i sprawdziłam ten zapach na swojej skórze. Jest naprawdę super! Jednak nie wyczułam żadnej kwaśnej ani drzewnej nuty, o której piszesz (ale może to i dobrze?). Czułam jedynie samą słodycz, kojarzącą mi się z watą cukrową. Generalnie nie przepadam za takimi zapachami, ale w tym zakochałam się od pierwszego "wejrzenia". Teraz muszę tylko pomyśleć, jak go zdoby ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trwalosc ma slaba, na mojej suchej skorze trzyma sie jakos krotko. Godzine, potem przestaje wyczuwac zupelnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. przesłodzona cukrowa wata, miód i karmelki- wszystko w nadmiarze. Można się udusić i utonąć w tej słodkości.Odrzuca na kilometr. Na tle dość możliwych innych aromatów prad - rozczarowanie... Nie radze absolutnie kupować w ciemno. Buduar i harem razem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mniam, mniam, mniam :) wata cukrowa, karmel, mleczko, kawa, cukiereczki... wszystko to, co lubię, w jednym! Jestem zdecydowanie na TAK :) pamiętam, że jak kupowałam ten perfum, to mój chłopak powiedział mi, że ten zapach jest taki sobie, tzn. nie jest brzydki ale nie ma też szału a jak później zaczęłam go 'nosić'... ojj, nie potrafił przestać mnie wąchać :D po prostu super!

    OdpowiedzUsuń
  18. Gówno prawda. Niestety Twoje górnolotne w założeniu recenzje są kiepskie. Nie jesteś żadnym guru ani wyrocznią, a zapach to sprawa subiektywna. I znowu, w tym przypadku, chwalisz nastolatkowy przesłodzony zapach, a zjeżdżasz gdzieś indziej prawdziwy majstersztyk. Dobrze, że trafiłam tu przypadkiem - będę omijać Twojego bloga szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  19. mysle,ze powinnismy sie wystrzegac tak kategorycznych stwierdzen /dot. "gowno prawda itd " /jednemu sie cos podoba drugiemu nie. ja zapamietalam to co powiedzial Serge Lutens :niech zyja zapachy silne, niemodne i takie za trzy grosze. Prawdziwe wonie prawdziwego zycia. "Uzywa od lat perfum Chanel roznych. Ostatnie coco noir dla mnie sa po prostu niestrawne/nawet pomyslalam zlosliwie ze J. Polge powinien isc na emeryture!!!/ ale dla calej rzeszy innych kobiet-i mezczyzn- beda one piekne:) i na tym to polega 1 nie ma sie co nakrecac, pan marcin moze pisac ze cos mu sie nie podoba a dla kogos to beda ulubione perfumy koniec kropka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. p.s
    dlaczego nie ma zadnych recenzji perfum firmy Caron?

    OdpowiedzUsuń
  21. * Bebe. Dziękuję za zrozumienie. Ja czasami już nie mam sił odpowiadać na takie komentarze.

    Co do Caron... Cały czas noszę się z recenzją kilku, ale jakoś zawsze mi coś wyskakuje innego.

    OdpowiedzUsuń
  22. I na takie komentarze nie warto odpowiadac! kazdy jest odwazny bo jest anonimowy!!!
    Czekam grzecznie ,moze bedziesz mial czas i na Caron ale rozumiem ,ze jest tyle fascynujacych nowosci ze czasu brak:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Greetings! Very useful advice in this particular post!
    It's the little changes that make the most important changes. Thanks for sharing!

    Here is my website ... elektronisk cigaret

    OdpowiedzUsuń
  24. "Gówno prawda. Niestety Twoje górnolotne w założeniu recenzje są kiepskie. Nie jesteś żadnym guru ani wyrocznią, a zapach to sprawa subiektywna. I znowu, w tym przypadku, chwalisz nastolatkowy przesłodzony zapach, a zjeżdżasz gdzieś indziej prawdziwy majstersztyk. Dobrze, że trafiłam tu przypadkiem - będę omijać Twojego bloga szerokim łukiem."

    Chcesz omijać? Proszę bardzo. Ale nie musisz tym faktem zaśmiecać internetu, nas to ani trochę nie obchodzi, zaufaj ;)
    Wyrażenie "gówno prawda" niezbyt przystoi damie... Poza tym, kto mówi że autor bloga jest guru albo wyrocznią? Ani razu nie padło tu takie stwierdzenie. Po prostu robi co lubi, pisze o zapachach. No i w końcu - możesz darować sobie komentarze typu "nastolatkowy zapach". Archetyp nastolatki jako różowej cukierkowej istoty już dawno przestał mnie bawić, sama mam naście lat i używanie określenia 'nastolatek' w sposób pogardliwy (nie wypieraj się że tak nie było) jest -przynajmniej dla mnie - dosyć krzywdzące. Swoją drogą nie wiem, czy zapach jest taki nastolatkowy. W niemal stuosobowej grupie osób w moim wieku jestem chyba jedyną, której bardzo się podoba, reszta jest raczej negatywnie nastawiona. A kojarzenie koloru różowego z nastolatką? Te czasy chyba dawno minęły, pora porzucić stereotypy ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ocena zapachu w skali 1-10?:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Prada Candy czysty, bardzo słodki zapach, bez udziwnień :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Raczej nie moja bajka :) Ale butelka jest ładna :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Marcinie! Ja Cię błagam, ja Cię proszę! Powiedz mi co zamiast tej prady kupić na wiosnę/lato?! Bóg mi światkiem, że jak jeszcze raz mi jakaś przemiła pani w perfumerii podsunie pod nos daisy dream czy inne chemiczne, hipsterskie cudo, to komuś stanie się krzywda... Czy naprawdę to, że nie jestem jeszcze po dwudziestce oznacza, że nie wolno mi mieć DOBRYCH perfum, naprawdę jedyne którymi mogę się popryskać to takie żeby koleżanki z gimbazjum mi zazdrościły butelki (bo z pewnością nie zapachu)???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A lżejszą wersję Candy L'Eau probowałaś?

      Usuń
    2. No niby próbowałam, ale nadal nie to, za dużo byłoby tych słodkości chyba jak na cały rok. I tak sobie szukam hitu na lato, bo by się chciało i słodko i super świeżo, ale czy tak się da?

      Usuń
    3. To moze zbyt proste, ale moze in 2 u CK? Ja od lat uzywam go latem, a jestem po 20 ;)

      Usuń
  29. Mam i uwielbiam! Mój mąż również. Zaciąga się z zachwytem ,kiedy nawet po wieczornym prysznicu, nos wtulony w moją szyję wyczuwa "słodkość cukierka"....

    OdpowiedzUsuń
  30. Lubie slodkie zapachy, niestety Candy pachnie na mnie jak ulepek, nie czuje tez zadnego rozwiniecia. Gdybym miala go uzywac to tylko zima, ale wiele bardziej wole moj ukochany hypnotic poison. Ale dla tych ktorzy lubia i bywaja w Anglii, Mozna go dostac juz za 15£ ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie wyczuwam kwaśnej ani drzewnej nuty. Początkowo, jak ktoś wspomniał, uderza spalonym mlekiem. Ta nuta jednak szybko mija. Perfumy rozwijają się w cudownie otulający zapach mlecznego karmelu w puchatej wanilii. Bynajmniej nie jest to ciężka woń, lecz delikatna i smakowita. Trwałością jednak nie grzeszy.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).