Ekstrakt Jimmy Choo już w Polsce | perfumy i opinie
  • Ekstrakt Jimmy Choo już w Polsce

Limitowany ekstrakt Jimmy Choo.
Zyski trzeba zbierać póki produkt na rynku świeży. Mając na uwadze tę starą prawdę nie dziwi mnie fakt wylansowania ekstraktu najgłośniejszej sephorowej nowości tego roku, czyli Jimmy Choo Eau de Parfum. Jest to oczywiście edycja limitowana, którą dostaniemy w Harrod's, Selfridges, Harvey Nichols i... polskich Sephorach. Trochę zmieniło się w nutach, bo tym razem postawiono na kandyzowane pomarańcze, toffee,... Czytaj dalej... drewno sandałowe i paczulę. Butelka też zyskała odmienne kolory od klasyka i ma pojemność 40 mL. Szkoda, że w Polsce nie są dostępne testery, bo ciekaw jestem trochę tego pachnidła.

Fot. i info za kennethgreenassociates.co.uk

7 komentarzy:

  1. Dla mnie to zawsze będzie podróbka Flowerbomb. Ala.

    OdpowiedzUsuń
  2. tylko ciekawe, ile czuć tej paczuli, bo coś za mną non stop chodzi ta paczula i paczula. Chcę ja cały czas czuć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. * Alu. Nie powiem, że nie masz racji. :)

    * White Praline. A wąchałaś może czysty olejek paczulowy?

    Ja ostatnio piękną paczulę odkryłem w Mon Parfum Cheri Annick Goutal.

    OdpowiedzUsuń
  4. mam olejek paczulowy:)firmy stenders - wyśmienity jest, ale jak wychodze z domu też chce czuć paczulę, dlatego muszę się przejechać do Rynku i wejść do perfumerii Quality i sprawdzić ten zapach..

    OdpowiedzUsuń
  5. To przygotuje sobie dużo czasu, bo zapewne Pani konsultantka pokaże Ci mnóstwo paczul. Oferta Quality w tej materii jest najszersza w Polsce. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No nie wiem, czy chcą zbierać zyski dlatego, że ten produkt jest świeży.
    Flowerbomb powstał w 2004 roku i do dziś powstało już pewnie kilkadziesiąt edycji limitowanych (w końcu żaden inny zapach Victor&Rolf nie wybił się na rynku tak, jak "różowa bomba", więc efekt świeżości już dawno minął, a firma ciągle czerpie zyski z podawania odgrzewanego kotleta).

    Jeżeli powstała edycja limitowana perfum Jimmy Choo (dziwnym zbiegiem okoliczności w okresie przedświątecznym), to znaczy, że perfumy dobrze się sprzedają. Najpewniej skończy się to więc podobnie jak w przypadku Flowerbomb.

    Dla mnie również Jimmy Choo będzie zawsze podróbką Flowerbomb: dwa cukierkowe potworki, stworzone przez tego samego nosa, w dodatku wyglądające niemal identycznie (z tą drobną różnicą, że flakon Jimmy Choo jest moim zdaniem ładniejszy od swojego pierwowzoru).

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że spece od Jimmy Choo nie zakładali takiego sukcesu jak Flowerbomb. Z tego powodu muszą się z dojeniem śpieszyć.

    Choć ja na tych marketignowych kruczkach aż tak się nie znam. Pozwalam sobie wkleić linka do Twojego bloga. :)

    http://www.olfaktoria.pl/2011/05/jimmy-choo-vs-victor-rolf-dwie-rozowe-bomby-ktora-ladniejsza/

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).