• Lalique Nilang 2011 — wykastrowany, ale z testosteronem ;P

Lalique Nilang (w środku ekstrakt).
Wrócił cichaczem Nilang na douglasowe półki. Orientalny, waniliowy i kwiatowy. W dodatku czasami wykastrowany, a czasami wręcz kipiący testosteronem. Chimera potężna się urodziła, ale dla mnie to nie jest wada. Przynajmniej jest ciekawie!

Śmieszą mnie te wszystkie nawiązania do boskich ogrodów, nadprzyrodzonego lotosu i inne "kfiatki" z materiałów prasowych. Po części dlatego, że najpierw przez dwa dni testowałem zapach, a słowo pisane przeczytałem dopiero dzisiaj, gdy opinię o kompozycji miałem już wyrobioną. Od razu zaznaczam, że Nilang nie jest na wskroś złym zapachem. Czytaj dalej...

Połączone nitami elementy tworzące owoce.
Słodki i kwiatowy początek miło kojarzy się z Wish i Euphorią, a najbardziej chyba z Gold La Prairie. Nilang promienieje ciepłem, ale w dość nietypowej formie. Przypomina mi ciepłe kawałki pluszu, które opływają skórę. Nie trzeba być geniuszem, żeby podejrzewać o ten efekt kwiaty od spodu wzmocnione mocną wanilią. W dodatku jest tu też coś, co nie daje mi spokoju. Jakby jakaś cierpka, słodkawa nuta jabłek, w które wetknięto stalowe elementy. Metale mają swój zapach i w perfumach Lalique nie mogę opędzić się od niego. Jest bardzo delikatny, nie narzuca się, ale wprowadza jakieś urozmaicenie.

Dużo złego dzieje się później, czyli po 30 minutach od aplikacji. Nilang staje się płaski, syntetyczny. Zawiłości początku się prostują. Gdybym wąchał obok siebie dwie osoby: jedną z Nilangiem po 3 minutach, drugą po 30 minutach, to nie powiedziałbym, że to jedne i te same perfumy.

Reklama Lalique Nilang z 1995 r.
Słodka paczula, wygrzana ambra i kremowy sandałowiec tworzą akord bazowy. Tu dla odmiany znowu jest przyjemnie. Może bez jakichś wielkich rewelacji, ale czwórkę spokojnie wystawię, ponieważ nie czuję chemicznych składników i prostego banału.

Nie znam klasycznej wersji Nilang z 1995 roku. Podejrzewam, żeby gdybym ją znał to ta recenzja byłaby bardziej miażdżąca. Z drugiej strony, na tle tegorocznych premier (w większości przeciętnych) zapach Lalique prezentuje się więcej, niż nieźle.

Nuty: brzoskwinia, melon, mandarynka, frezja, lotos, goździki, jagody, ambra, wanilia, drewno sandałowe, ambra, piżmo, praliny
Rok powstania: 2011
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana dostępna w dwóch pojemnościach 50 i 100 mL oraz limitowany ekstrakt perfum o pojemności 100 mL
Trwałość: słaba; około 4 godzin

Fot. nr 1 z fragrantica.com
Fot. nr 2 z classicalhomepresentations.com
Fot. nr 3 z fragrantica.com

8 komentarzy:

  1. do klasyka sie nie umywa

    OdpowiedzUsuń
  2. podobieństwa do euphorii nawet na początku nie zniosłabym,pewnie podziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skłaniałbym się porównać ten metaliczny akord do tego czym pachnie Angel. Tak w nawiasie, sprzątnięto Narciso Rodrigueza z półek turkusowych perfumerii, Sephora ponownie wykupiła wyłączność i tej decyzji jej gratuluję! Douglas propaguje ostatnio same śmieci.

    OdpowiedzUsuń
  4. * Anonimowy.. W takim razie żałuję, że nie dane mi poznać wersji z 95 roku.

    * Anonimowa.. Wierzę. To zapachy, które nie podobają się każdemu. Budzą emocje.

    * on_kolorowanka. Tak, chyba Angel i Nilang są połączone w tej kwestii. Jakoś wcześniej na to nie wpadłem. Dzięki.

    A ja zapachów Narciso nie znam... One wszystkie mają podobne butelki, więc jakoś nie czuję presji na testy. Wiem. Wiem.:) To wstyd.Będę musiał nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  5. JA SIE ZAKOCHAŁAM! Dla mnie piękny, wielowarstwowy. Chciałam kupić nowego Angela ale Pani w Douglasie pokazała mi Nilang...Objawienie! Nie ma absolutnie żadnych wad! Na początku podobny do Angel ale pozostaje piękny do końca. Angel trochę mnie drażni w końcowej nucie.
    Jest mocny ale gdzieś daleko szumią trzciny...
    Zdecydowanie dla kobiet lubiących zdecydowane zapachy, nie subtelne kwiatow-owocowe.
    Zapach drażni zmysły i nie pozostawia obojętnym! Dla mnie REWELACJA! Właśnie kupiłam 100ml..i chyba będzie ostra walka na półce z moim od lat ukochanym GUCCI RUSH...:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawia mnie gdzie można dostac i ile by kosztował ekstrakt zapachu Euphoria Kleina. Nie EDT czy EDP. Po prostu ekstrakt, chociaż najmniejsza buteleczka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowa. Nie można dostać takiego ekstraktu, ponieważ Euphoria w tej wersji nie została nigdy wyprodukowana...

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Marcinie....myślę,że warto pokusić się o recenzję Lalique Le Parfum i Perles de Lalique ze wskazaniem na zapach pierwszy:-) Jestem ciekawa pańskiego odbioru.Lalique w marcu 2013 wypuszcza dla kobiet nowy zapach...o nazwie nic nie wiadomo-tajemnica.
    JM

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło przeczytać każdy komentarz, każdą sugestię i opinię...

Prosiłbym o stosowanie formy "TY". Tak będzie łatwiej i przyjemniej. :)

TOP Copyright 2012 © Marcin Budzyk. Design by Bijan Pasau