Powrót wielkich zapachów Yves Saint Laurent... to już pewne... | perfumy i opinie
  • Powrót wielkich zapachów Yves Saint Laurent... to już pewne...

Samuel de Cubber w reklamie M7.
Powróci aż osiem dawnych klasyków. Francuskojęzyczny portal  Auparfum ogłosił właśnie, że koncern Yves Saint Laurent postanowił wskrzesić swoje wycofane kompozycje. O potencjalnej reformulacji na razie nic nie wiadomo, ale zapewne będzie miała miejsce. Tak czy siak, szykujmy się na napływ dobroci. Wśród czterech zapachów dla Pań... Czytaj dalej... zobaczymy Nu (na razie brak informacji o wersji), Y, Yvresse oraz In Love Again. Dla Panów przewidziano M7, L'Homme, Jazz oraz Rive Gauche.

Pewien niedosyt na pewno pozostawia forma. Wszystkie perfumy zostaną zaprezentowane w jednolitych, prostych butelkach (czarne dla męskich kreacji i białe dla damskich). Kto poluje na legendarne flakony musi się więc spieszyć. Seria zadebiutuje w Harrods już w listopadzie. Reszta świata poczeka na nią do stycznia. Oby Polska nie została pominięta.

Fot. z mimifroufrou.com
Info za Auparfum.com

12 komentarzy:

  1. Podskórnie czuję, że będzie to edt, a M7 nie będzie miało nic wspólnego z pierwowzorem. Jeśli ten scenariusz się sprawdzi to powrót serii wcale nie będzie nadzwyczajnym wydarzeniem.

    Chcę się mylić.

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, pytanie natury ogólnofilozoficznej: co się stało z zapachami, że ciągle narzekamy na nowe zapachy i z rozrzewnieniem wspominamy dawne. Bonie uwierzę, że to tylko efekt staruszka, który uważa, że za jego młodych lat wszystko było najlepsze. Co się stale z perfumiarstwem, że tęsknimy za starociami?
    Pozdrawiam
    Nebelwerfer

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawa jestem co Pan myśli o zapachu Yvresse?warto się skusić,bo nie znam niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  4. * Beato, trzeba być optymistą. :)

    * Anonimowy. Też tak uważam, dlatego się nim podzieliłem. :)

    * Nebelwerfer. Poruszyłaś bardzo ciekawy temat. Tak dobry, że chyba napiszę na ten temat coś więcej. Może nawet jutro

    Myślę, że kiedyś ludzie byli bardziej wymagający. Dziś żyjemy szybko, potrzebujemy perfum uniwersalnych, nieinwazyjnych. Nie traktujemy perfumowania się jako rytuału i perfum jako sztuki. Takie oczekiwania rynku powodują, że debiutujące nowości są po prostu słabe, ale się sprzedają. Są nijakie.

    My, ludzie, którzy postrzegamy zapach przez nieprzeciętny pryzmat - cierpimy niejako z tego powodu. Z drugiej strony od kilku lat obserwuję wzrost świadomości przeciętnych klientów perfumerii. Powraca coraz więcej klasyków. Coraz więcej dobrych zapachów pojawia się na półkach perfumerii. Coraz więcej jest nawiązań do "starych, lepszych" czasów.

    * Anonimowa. Yvresse nie znam niestety. Może wraz z nową serią dane mi będzie poznać ten zapach.

    OdpowiedzUsuń
  5. pozostaje nam z niecierpliwością poczekać do jutra,aby poczytać Twoje myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  6. „Dziś żyjemy szybko, potrzebujemy perfum uniwersalnych, nieinwazyjnych”
    Szczerze mówiąc, nie przemawia do mnie taka diagnoza. A w zasadzie, jeżeli jest prawdziwa, to wydaje mi się kompletnie nieracjonalna. Przecież istnieje coś takiego jak potrzeba wyróżnienia się z tłumu. Stąd tatuaże, dziwaczne ubrania i fryzury, piercing … Na tle takich metod wyróżniania się, piękny zapach wydaje mi się metodą na oryginalność wyjątkowo mało „inwazyjną” i nie narażającą na śmieszność. Zresztą zapach zawsze można zmienić (a nie wykorzystany do końca flakon sprzedać na allegro ), natomiast usunięcie tatuażu to nieco większy problem. Dlatego wydawałby się, że właśnie w dzisiejszych czasach powinno być zwiększone zapotrzebowanie na wyraziste, oryginalne zapachy. Zresztą, czy nie wydaje się Panu, że początkiem końca ery dobrych zapachów było pojawienie się uniseksów? Jeśli coś jest dla wszystkich, to w zasadzie jest dla nikogo.
    Pozdrawiam
    Nebelwerfer

    OdpowiedzUsuń
  7. Nebelwerfer. Może bez tego Pan. :)

    Widzisz. No właśnie zapach jest bardzo inwazyjny z jednego prostego powodu. Tatuaże, piercing, sztuczny penis na głowie... może to powodować niesmak, ale wystarczy odwrócić wzrok i nie patrzeć. Jeśli ktoś słucha zbyt głośnej muzyki to możemy poprosić o jej ściszenie. Na zapach nie mamy żadnego wpływu. Po pierwsze - nie możemy przestać oddychać. Po drugie - nie możemy przestać pachnieć w danej chwili. To poza naszą kontrolą.

    Z tego względu w Japonii (gdzie przestrzeń publiczna jest ograniczona) w perfumeriach znajdziemy niemal wyłącznie lekkie, świeża zapachy. Niszowa francuska marka Serge Lutens (należąca do japońskiego Shiseido) wypuściła specjalnie na tamten rynek zapach prania (zapach jest też w Europie, ale celem głównym była Japonia).

    W Europie ten trend nie jest i nie był tak wyraźny, ale nadal klienci naszej części świata wolą kupować zapachy świeże, za którymi stoi znana marka lub gwiazda.

    Jeśli zapach jest nijaki, ale ma super plakietkę to się sprzeda.

    I myślę, że taki punkt widzenia nie jest obcy specjalistom z koncernów perfumeryjnych.

    Co do uniseksów to nie do końca jest racja. Podział na męskie i damskie zapachy to wymysł powojennego marketingu. Wcześniej większość perfum była dla płci obojga. A nawet dzisiaj udział uniseksów w rynku to pewnie nawet nie 5% (oczywiście mówię o perfumeriach sieciowych; w niszy większość to uniseksy).

    A wracając do początku. Wyróżnianie się zapachem dla większości jest zbytkiem, bo tego nie widać. Woń nie ma plakietki Dior, Chanel w przeciwieństwie do torebki z wielkim logo. Dlatego większość ludzi pomija węchowe kwestie.

    Zaznaczam, że to moje zdania i nie przyznaję sobie monopolu na rację. Dziękuję za zwrócenie uwagi na tę kwestię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Marcinie , dzięki z oświecenie: Woń nie ma plakietki Dior, Chanel w przeciwieństwie do torebki z wielkim logo - chyba jeden zapach ma właśnie plakietkę w wonii- mianowicie Chanel Madmoiselle - to dlatego większość tym pachnie, bo chcą żeby każdy wiedział, że one używają własnie Madmoiselle, nie chcą otworzyć się na żadną nową zmianę, bo niby dla nich tez zapach jest najładniejszy. Chyba Angel edp też ma plakietkę w swojej wonii...
    A propo postu YSL - moja Mama na pewno ucieszy się na powrót Yvresse :)

    OdpowiedzUsuń
  10. „co się stało z zapachami, że ciągle narzekamy na nowe zapachy i z rozrzewnieniem wspominamy dawne”

    1. Mam wrażenie że „lubimy piosenki które już znamy”, z zapachem łączą się wspomnienia i sytuacje, nowy zapach nie ma tej wartości dodanej.
    2. Narzekają głownie ludzie którzy maja ponadprzeciętną świadomość zapachów, myślę że przeciętny klient perfumerii jest zadowolony że „ładnie pachnie”.
    3. Czasy się zmieniają, ludzkie gusta się zmieniają, firmy robią zapachy takie aby trafiały w gust większości i sprzedawały się na coraz większa skalę. Więc coś co budzi kontrowersje raczej odpada.

    Co do potrzeby wyróżniania się, to też jest to bardzo względne. Dla niektórych już samo użycie perfum jest wyróżnieniem się. Różnie to pojmujemy, jak ja będę chciał się wyróżnić to użyję Duro, ale wielu ludzi wyróżnia się Acqua di Gio.
    T.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rive Gauche, testowaliście powrót legendy?Napiszcie co sądzicie

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).