Etro Paisley — nie wełna, ale bawełna i to z poliestrem | perfumy i opinie
  • Etro Paisley — nie wełna, ale bawełna i to z poliestrem

Etro Paisley.
Miękki wełniany materiał w prążki postanowiono zamknąć w bogato zdobionym flakonie i nazwać po prostu Paisley. Kilka dni temu to pachnidło miało swoją polską premierę i mogę ocenić je na podstawie testów organoleptycznych. Jednak recenzja nie będzie długa - Etro markuje swoim logo zapach totalnie nijaki, kwiatuszkowaty, świeży, płaski i bardzo chemiczny. Przypomina zapach prześcieradeł oporządzonych w marnej jakości płynie do płukania. Nawet gdyby te perfumy stały na półkach mainstreamowych perfumerii to zatopiłyby się w tle. Na plus zaliczam wzór na butelce. Interesujący.

Nuty: bergamotka, kardamon, czarna porzeczka, ylang ylang, jaśmin, czerwony pieprz, wanilia, ambra i paczula
Rok powstania: 2011
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: za 100 mL wody perfumowanej zapłacimy 535 zł w perfumerii Quality Missala.
Trwałość: bardzo dobra; 9-10 godzin

6 komentarzy:

  1. hmm...
    jeśli zapach jest podły, trwałość staje się wadą, a nie zaletą ;-)
    pozdrawiam
    Nebelwerfer

    OdpowiedzUsuń
  2. * Nebelwerfer. Zgadzam się w 100%. Kiedy zapach zły to i dobra trwałość staje się minusem.

    W tym konkretnym przypadku problem jest taki, że Paisley nawet podły nie jest. On jest totalnie nijaki, bez wyrazu. Szorować nadgarstków po nim nie musiałem. Spokojnie wytrzymałem cały dzień, ale w ogóle go nie zauważałem. Tak pachnieć mogą jakieś dezodoranty albo papier toaletowy. Lekko i neutralnie, ale też wyraźnie chemiczne, bo konieczny jest niski koszt otrzymania kompozycji zapachowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widocznie polityczna poprawność (byle kogoś nie urazić - a w zasadzie nie urazić czyjegoś nosa) dotarła także do perfumiarzy.
    Cóż, jak pisał klasyk: "Pogański to kraj i pogańskie w nim zwyczaje"
    Pozdrawiam
    Nebelwerfer

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy to teraz taka moda, żeby zamykać marne perfumy w cudownych flakonikach ? :)

    plus wysoka cena, żeby jeszcze udowodnić, że za pięknym flakonikiem kryje się ''piękny'' perfum :)

    zonk...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapach rzeczywiście dość nijaki.

    A "paisley" to nie prążki, tylko turecki wzór - co widać na pudełku i na flakonie.

    Do nazwy nawiązują pewnie wschodnie nuty w kompozycji, zwłaszcza kardamon, jaśmin, ambra...

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).