Parfums MDCI La Belle Helene — gruszka nie wprost | perfumy i opinie
  • Parfums MDCI La Belle Helene — gruszka nie wprost

Fot. Deser Piękna Helena autorstwa G.A. Escoffiera.

Było to tak: historia o oszałamiająco pięknej Helenie Trojańskiej zainspirowała Jacquesa Offenbacha do stworzenia operetki, której premiera miała miejsce w 1864 roku. Łącząca elementy parodii i wzniosłego romantyzmu sztuka stałą się z kolei źródłem inspiracji dla Georges'a Auguste Escoffiera - znanego francuskiego restauratora przełomu XIX i XX wieku. W ten sposób powstał deser z gotowanych gruszek, lodów waniliowych, czekolady i kandyzowanych fiołków. Ostatnim ogniwem tego spektaklu stały się perfumy, które Bertrand Duchaufour wykreował dla Parfums MDCI, o nazwie Le Belle Helene.

Nie są słodkie i nie należą do grupy gourmand, choć nasyconych cukrami gruszek im nie brak. Są delikatne, zwiewne, kwiatowe i na pewno nie do końca banalne, choć już na wstępie muszę napisać o kilku wadach. Po pierwsze Le Belle Helene jest siostrzanym zapachem Traversee du Bosphore. Również i tutaj bardzo łatwo o materializację wizji zeschniętej pomadki do ust, dla odmiany gruszkowej. Innym może to przypominać woń olejku do opalanie, ale tak kilka godzin po aplikacji. Jeszcze dalej kwiatowa polinuta wchodzi w objęcia sztucznych (o dziwo twórcy Parfums MDCI sami się przyznają do stosowania syntetyków) piżm, które podziwiać możemy w co drugiej premierzy na półkach mainstreamu.

Nie smaga nosa Helena. Nie tworzy ogonów. Jest wybitnie przyskórna i raczej nietrwała. Brak jej skrzydeł. Łasi do powłok ciała jak bezdomni do rur z ciepłowni. I mimo że początek gruszkowy ma ciekawy, mimo że ta pomadkowa nuta może się podobać, to niestety Le Belle Helene samo w sobie nie przedstawia żadnej wartości. A już na pewno nic nie usprawiedliwia ceny. Za ponad 1200 zł można mieć wielu innych, ciekawszych pachnideł w tym temacie. I tak na wypisanie wad zeszło mi prawie 90% recenzji...

Nuty: gruszka, aldehydy, mandarynka, cytryna, róża, osmanthus, ylang ylang, głóg, mirabelka, irys, mirra, mech dębowy, wetiwer, drewno cedrowe, paczula, ambra, piżmo, lukrecja
Rok powstania: 2011
Twórca: Bertrand Duchaufour
Cena, dostępność, linia: 60 mL kosztuje 1200 zł
Trwałość: słaba; do 3-4 godzin

Fot. nr 1 z ten.com.au

7 komentarzy:

  1. A taki piękny opis jest blogu perfumerii Missala.
    Ala.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena kosmiczna, więc nic z tego :D a kiedy zamieścisz wyniki konkursu? :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. * Alu. Opis to jedno. Zapach drugie. :)

    * Klaudio. Pewnie po Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Do tej pory miałem okazję poznać dwa zapachy MDCI:
    Invasion Barbare i Peche Cardinal. Oba zapachy nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia (w przeciwieństwie do ceny:o). Widać, że producent postawił raczej na sztukę tworzenia flakonu, niż na sam zapach; podobnie jak Majda Bekkali i Agonist

    OdpowiedzUsuń
  5. * Michale. Ja mam próbkę Inwazji Barbarzyńców i aż boję się testować. Nazwa piękna do kwadratu.

    OdpowiedzUsuń
  6. A co sądzisz o Chypre Palatin?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).