Najseksowniejsze perfumy to ich brak... | perfumy i opinie
  • Najseksowniejsze perfumy to ich brak...


Zaznaczam na wstępie, że to tylko moje zdanie... Czytaj dalej...

Święta się skończyły. Nowy Rok to już przeszłość. Nastał poniedziałek. Pachnę dziś Aki (niszowej marki Tann Rokka), ale recenzji nie będzie teraz. Nie chcę robić za histeryka, ale chyba mam dołek węchowy. Nie, nie mam kataru i z nosem wszystko ok. Po prostu podczas świąt otarłem się o bezwonność, a raczej nie tyle bezwonność, co naturalny zapach (czystego oczywiście) ciała. Perfumy go niszczą. Obdzierają ludzi z lekko migotliwej, niesamowicie subtelnej poświaty woni a do tego głośno i stanowczo narzucają siebie same.

Jeszcze rok, dwa i trzy lata temu wyjście z domu bez perfum było dla mnie czymś niemożliwym. Dziś robię tak coraz częściej. Dopiero jednak podczas tej przerwy miałem kilkudniowe ciągi z bezzapachowym dezodorantem i to podczas nich poczułem znacznie więcej, niż zazwyczaj. I dotyczy to nie tylko aromatu potraw, przypraw, choinki, o czym pisałem powyżej.

Przyszła do mnie butelka Rock Crystal, próbowałem zmierzyć się z mnóstwem próbek i klasykami, które stoją na półce u mojej mamy i kuzynki. Nie wyszło! Jedynie Tea Rose obroniło honor perfum w moim nosie i dało się nosić, choć też bardziej jako przerywnik bezwonności, a nie pachnidło wybrane z wielkiej chęci.

W ten sam sposób spędziłem Sylwestra. I nie żałuję. Bezwonność w pewien magiczny sposób mi odpowiada. Jest lekka, niezobowiązująca i seksowna...

Fot. z menscience.com

13 komentarzy:

  1. nawet bezwonność potrafisz fajnie opisać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. brawo Panie Marcinie!! podoba mi się opis narkotyków miłości,które ma każdy z nas.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja częściej nie pachnę niż pachnę i lubię to. Nie mógłbym pachnieć codziennie.
    Perfumy to swego rodzaju klisza.
    Czasem po prostu chcemy poczuć zapach ciała, zapach siebie, zapach życia...

    OdpowiedzUsuń
  4. echh, gdybym i ja tak mogła,,,a ja po kapieli pierwsze kroki kieruję do komody z flakonem perfum:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Potwierdzam słowa White Praline. Fajnie opisana bezwonnosć:)
    Są takie dni,że trzeba odpocząć
    Ja jednak Myślę,że ten węchowy dołek to przelotna sprawa, i powrócisz w wielkim stylu jak zawsze:)
    pzdr
    J.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi również często zdarza się nie używać zapachów, zwłaszcza wtedy, kiedy siedzę w domu i nigdzie nie mam ochoty wyjść. A i nawet wtedy, kiedy się z kimś umawiam na spotkanie, zdarza mi się zapomnieć o perfumach. Dziwne to, zwłaszcza, że bardzo lubię perfumy, nie wspominając o tym, że dużo o nich piszę. Chociaż... może to właśnie dlatego? Nie wiem. Niemniej jednak podobnie jak pozostali uważam, że niedługo Twój dołek minie - Nowy Rok to w końcu dla wielu ludzi czas refleksji i podsumowań, z których najczęściej mało kto jest zadowolony (zwłaszcza Ci co bardziej wymagający ;)
    Swoją drogą rozwinięty zmysł olfaktoryczny był jednym z warunków przetrwania gatunku ludzkiego x lat wstecz, który to następie za sprawą ewolucji prawie w ogóle przestał się liczyć, w związku z czym ludziom ciężko byłoby dzisiaj rozróżnić poszczególne zapachy tak dobrze, jak kiedyś..

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, perfumy są seksowniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Syndrom Jean-Baptiste Grenouille?

    Szczur Artur

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój chłopak też mówi, że woli zapach mojego ciała bez perfum ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. To chyba normalne, że jak ktoś na co dzień przebywa w świecie zapachów, to po jakimś czasie mu to powszednieje i ma tego dość. Wówczas takich kilka dni bez zapachów jest jak swoiste katharsis - pozwala odpocząć, oczyścić się i na nowo docenić świat perfum. Założę się, że z kolei osoby, które na co dzień maja znikomą styczność z perfumami, wprost marzą o tym, żeby być na Twoim miejscu, Marcin (mam tu na myśli głównie kobiety, bo jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby po wejściu z jakimś facetem do perfumerii nie usłyszeć po chwili -" boli mnie głowa", "wyjdźmy stąd" czy "jak Ty tu możesz wytrzymać?") - w końcu zawsze marzy się o czymś, czego się nie ma ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlatego moimi ulubionymi zapachami są takie które współgrają z moim naturalnym zapachem skóry, niekiedy podbijają go,czasem mieszają się . Nie mogę używać na co dzień zapachów, mocnych w których nie czuję siebie.

    neska951

    OdpowiedzUsuń
  12. *White Praline. Dziękuję. Jakoś bezwonność ostatnio jest u mnie najlepszymi z perfum. :)

    *Anonimowy. Narkotyki miłości - podoba mi się ta nazwa. Dziękuję za miłe słowo.

    *Łukaszu. Byłem pewien, że w tej materii mamy to samo zdanie. Pamiętam, jaki kiedyś rozmawialiśmy o perfumach na randki. I wtedy też stanęło na bezzapachowym deo. :P

    *Smerfetko. Ja zawsze powtarzam, że najważniejsze są nasze własne upodobania. Jeśli bezwonność kogoś krępuje lub działa na minus to przecież nikt nie powinien się zadręczać. :)

    *Jarku. Już mi powoli mija. Powrót do Warszawy, choć na parę dni, przywraca chęć wąchania. I pisania też. :)

    *Olfaktorio. Z tym bezwonnym dołek coś jest na rzeczy. Zgadzam się z każdym Twoim słowem, ale nie myślę, żeby ludzie jakoś szczególnie pożądali mojej sytuacji. Zawsze wydawało mi się, że to jest odbierane neutralnie.

    * Szczurze Arturze. Ja na szczęście mam swój własny zapach i wystarczy mi odrzucenie perfum. Oby to się nigdy nie zmieniło :PPPP

    *Nesko. Tylko czasami trudno jest trafić na takie zapachy. Ja w takich kategoriach to chyba tylko Molecule 01 mógłbym używać, ale on podobno tak działa na każdej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety nie znam Molecule 01 , on miesza się z naturalnym zapachem ?
    neska951

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).