Kinsky, czyli rozgrzany hipopotam | perfumy i opinie
  • Kinsky, czyli rozgrzany hipopotam


Przepraszam. Wyjdę na ignoranta, ale postać Klausa Kinsky'ego nie jest mi znana. Prawdopodobnie nie obejrzałem żadnego filmu z jego udziałem. Za to mam przyjemność obtoczyć się w zapachu kontrowersyjnego aktora, który od ponad dwudziestu lat pływa na dnie Pacyfiku w formie sproszkowanej. Czytaj dalej...

Młody hipopotam odpoczywa.
Kinsky był Niemcem. Nie powinien dziwić więc fakt, że również Niemiec stanął za stworzeniem perfum upamiętniających aktora. A jaki jest najsłynniejszy niemiecki nos? To oczywiście Geza Schoen, którego znamy przede wszystkim z autorskiego projektu Escentric Molecules i serii Beautiful Mind Series oraz perfum Clive Christian. Perfumy Kinsky szwendają się gdzieś pośrodku.

Nie jest to pseudo sztuka perfumeryjna, gdzie ktoś próbuje wcisnąć nam kit mówiąc, że to awangardowe dzieło. Ogólnie rzecz ujmując: Kinsky jest jakiś.

I duży hipopotam odpoczywa.
Ząbki.
Ciężki, zwierzęcy i dymny. Zawiera mnóstwo skórzastych elementów i jeszcze więcej suchych przypraw. To woń wytrawna, pozbawiona choćby ziarna cukru. Animalistyczne nuty są tu bezsprzecznie wystawione na pierwszy plan i tylko najwięksi fani takich zapachów docenią te perfumy. Kinsky jest bardzo trudnym zapachem. Poprzeczkę na tym poziomie ma zawieszone zaledwie kilka innych kompozycji z Complex marki Boadicea The Victorious na czele.

Jednocześnie nie są moje ulubione klimaty a sam zapach nie jest bardzo zmienny. Z tego względu recenzja nie poraża szczegółami. Pachnidło tli się na ciele w rytm wygrzewającego się w błocie hipopotama. Kinsky jest leniwy, jeśli brać pod uwagę spory potencjał jego nut. Nie daje poznać swoich niuansów, ale nie uznam tego za wadę, bo jest to potężna, monumentalna mikstura. Sądzę, że na innych ludziach może się przebudzić.

Nuty: jałowiec, pieprz, kastoreum, skóra, konopie, gałka muszkatołowa, śliwka, storczyk, magnolia, kwiat pomarańczy, róża, benzoin, wetiwer, drewno cedrowe, paczula, styraks, labdanum, imbir, mech dębowy, ambra
Rok powstania: 2011
Twórca: Geza Schoen
Cena, dostępność, linia: za 100 mL zapłacimy w perfumerii GaliLu około 600 zł
Trwałość: świetna; cały dzień

Fot. nr 1 z widelec.org
Fot. nr 2 z cdn-wac.emirates247.com
Fot. nr 3 z kellyelizzabeth.blogspot.com
Fot. nr 4 z umblesincambodia.blogspot.com

18 komentarzy:

  1. Ten typ zapachów też do mnie nie przemawia. Nic a nic.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bogactwo nut interesujące.Nawet bardzo:)
    pozdr,

    OdpowiedzUsuń
  3. Na stronach Galilu nie ma tego zapachu:(

    OdpowiedzUsuń
  4. *Beato. To w końcu nisza. Zadowala nawet najbardziej wybredne i wyszukane nosy. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. *Jarku. Bo to jest interesujący zapach. Moja skóra go trochę biesi, ale jestem pewnie, że na są ludzi, na których rozwinie pełnie swojej mocy.

    Kinsky'ego nie ma na stronie GaliLu, bo to jest ścisła nowość. Pewnie za kilka dni pojawi się tam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że Galilu nie odpisuje na maile, jak ktoś chce zamowic próbki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiada na próbki, Panie z Galilu trzeba bombardować mailami najlpeij godzinach kiedy twierają sklep stacjonarny 11:00, tak z doświadczenia wiem:) Tomek

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiadają na próbki, Panie z Galilu trzeba bombardować mailami najlpiej w godzinach kiedy 0twierają sklep stacjonarny 11:00, tak z doświadczenia wiem:) Tomek

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi ostatnio szybko odpowiedziały :) Swoją drogą ciekawe kiedy uzupełnią w sklepie niektóre pozycje.

    Maria.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już jest ta pozycja!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. * Anonimowy. Zawsze możesz spróbować zadzwonić. Telefon jest na ich stronie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. bożesz, jak można nie znać Klausa K ???

    OdpowiedzUsuń
  13. Każde pokolenie ma wampira na jakiego zasłużył ;)
    Teraz to jest komiczny Robert Pattinson (Zmierzch)kiedyś był to hipnotyczny Klaus Kinski (Nosferatu).
    Wracając do perfum to cenie dokonania Gezy i już nie mogę się doczekać by powąchać to dziwactwo.

    OdpowiedzUsuń
  14. ojtamojtam... marychą po prostu wali ;)

    a tak btw Kinsky miał polskie korzenie

    OdpowiedzUsuń
  15. KINSKI! - a nie 'Kinsky'. Już nawet w komentarzach pojawia się ten błąd. Jest Pan nierzetelny, by nie powiedzieć: niechlujny. Proszę też nauczyć się pisać po polsku.

    OdpowiedzUsuń
  16. http://www.imdb.com/name/nm0001428/

    OdpowiedzUsuń
  17. Piszecie, ze te perfumy to dziwactwo. Mozliwe, ale to dziwactwo z wielka klasa, hipnotyczne, nieobliczalne i bardzo wymagajace. Probowalam ich i zdecydowanie nie mozna pozostac obojetnym wobec tego zapachu. Ingeruje w czlowieka bardzo intensywnie. Zupelnie jak filmy Klausa K. Na marginesie, wstyd panie Marcinie, ze nie zna pan tworczosci Kinskiego. To kawal genialnego aktorstwa.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pikantnej otoczki tym perfumom dodaje fakt, iż córka Kinsky'ego wyjawiła, iż była przez 14 lat gwałcona przez swojego ojca.

    http://www.guardian.co.uk/world/2013/jan/10/klaus-kinski-rape-claims-daughter

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).