La Perla In Rosa — szczególne pączki | perfumy i opinie
  • La Perla In Rosa — szczególne pączki


Rozkochała mnie La Perla swoją jadowicie truskawkową i szampańską kompozycją - Divina. Oczekiwania wobec In Rosa miałem spore. Tym razem truskawki zastąpiono malinami, dodano drew do bazy i nut kwiatowych do serca. Efekt? Czytaj dalej...

Zapach wypada powyżej średniej, ale serwuje dużo skromniejsze wrażenia niż wspomniane perfumy z 2011 roku. Początek ma lekko kwaśny, standardowy i dość bezpieczny.  Kwiaty są tam, i owoce też, trochę zasuszone. Jednak trudno określić, co dokładnie. Nazwałbym ten etap mainstreamową pulpą, haczącą o twórczość marki Escada. Później wychodzi przykurzona, słodka i nieco ulepna woń, która przypomina zleżałe pączki z konfiturą. Takie pokryte warstwą kurzu. Na plus zaliczam to, że można w In Rosa dogrzebać nosem do sandału, paczuli i ciepłej, bursztynowej bazy. Jej wykonanie jest trochę chemiczne, ale na tle tego, co prezentuje nie-nisza wygląda przyzwoicie.

To nie jest zły zapach, ale mnogość lepszych sprawia, że zakup In Rosa odradzam. Nie jestem fanem półśrodków.

Nuty: czerwony pieprz, gruszka, malina, cyklamen, fiołek, róża, ambra, paczula, drewno sandałowe
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: 30, 50 i 80 mL; woda perfumuwana
Trwałość: słaba; około 4 godzin

18 komentarzy:

  1. 30 zł i trzyma tylko 4 godz. ? ;o
    pieniądze wyrzucone w błoto . -,-
    Przynajmniej takie jest moje zdanie . ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. *Crazy Natalko. In Rosa na pewno nie kosztuje 30 zł. 30 mL kosztuje około 150-200 zł z tego, co pamiętam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wąchałam. Zupełnie nie zapadał w pamięć i to chyba najlepszy komentarz. :)
    Ala.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciepły i zmysłowy. Bardzo mi się podoba, ale nie na lato.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja Ci powiem,ze własnie ta edycja jest dużo lepsza:) Divine sie kwasna na skorach robi blee

    OdpowiedzUsuń
  6. Za malo w tym zapachu charakteru, indywidualnosci. Wachalam go, owszem jest ladny, jak wiele, wiele innych, ktorych nazw juz nie pamietam. Skojarzenie z owocowymi pierogami, ktore sa dobre, slodkie, ale nie pamieta sie jakie owoce byly w srodku... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. przynajmniej modelka reklamująca-przepiękna!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. och, Divina to nieskończenie idealny zapach. mam flakonik w bliskich planach.

    Rosy nie będę więc wąchać, co by nie psuć sobie utopijnego wspomnienia w nozdrzach :>

    OdpowiedzUsuń
  9. czyli dobre bo polskie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. * Alu. To niedobrze. Jak nie zapada w pamięć to znaczy, że nie jest dla Ciebie. Naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  11. * Anonimowy. Również odniosłem wrażenie, że data premiery In Rosa jest nieco chybiona. Na lato to dusiciel.

    OdpowiedzUsuń
  12. 4 premiere. To widocznie zależy od skóry, ale to prawda, że Divina ma więcej kwaskowatych elementów. Wierzę, że nie na każdej skórze będą grały tak, jak na mojej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Liliza. Perfekcyjne skojarzenie, którego mnie zabrakło - pierogi owocowe z "niewiadomoczym". ;) To najlepszy opis In Rosa.

    OdpowiedzUsuń
  14. * Smerfetko. Jak niczym innym nie mogli się wyróżnić to chociaż modelką. Chociaż wg. mnie ona jakaś rewelacyjna nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  15. * Diggerowa. Divinę polecam. Świetne pachnidło, ale najpierw polecam też dokładne testy. Wiem, że nie na każdym chce się dobrze układać.

    OdpowiedzUsuń
  16. a mnie ten zapach urzekł, wzbudza zainteresowanie niejednego mężczyzny, wg mnie bardzo trwały i w porównaniu z innym podobnymi nutami jest stosunkowo do jakości niedrogi, wreszcie mogę sobie pozwolić na zakup perfum które mi się podobają w stacjonarnej perfumerii a nie internetowej gdzie nigdy do końca nie jestem przekonana o ich oryginalności.

    OdpowiedzUsuń
  17. Marcin, jeśli moderujesz komentarze to ten proszę wymoderuj, ale masz na tej stronie pod linkiem "Divina" w zajawce dziwny tekst. Czy przypadkiem nie pomyliłeś href z google? ;D
    Pozdrawiam
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam nadzieję, że to jednorazowy przypadek.

      Usuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).