Thierry Mugler Womanity Eau pour Elles — bez czerwieni | perfumy i opinie
  • Thierry Mugler Womanity Eau pour Elles — bez czerwieni


Womanity to świetny zapach. Trudny, kawiorowy i bardzo muglerowski. Nie dziwota, że doczekał się kolejnego sequela. Za to w pewną konsternację wprowadza nuta główna nowej wersji Eau pour Elles, czyli truskawka. Do tej pory brand znany był z podkręcania swoich perfum bardziej ambitnymi składnikami. No, ale to w końcu Mugler: może i truskawkę potrafił zaczarować. Czytaj dalej...

Truskawka niedojrzała.
Do recenzji tych perfum zabieram się od dawna. Główną przeszkodą w pisaniu jest po prostu ich nijakość na tle klasycznego Womanity. Eau pour Elles zachowuje klimat rodzica, ale traci ostry sznyt kawiorowy. Nie będę Was oszukiwał - to już nie jest kompozycja trudna. Jest wygładzona, zmakdonaldyzowana.

Słowo daję, że początek jest cytrusowy. I to mocno! Później za to Eau pour Elles staje się homeopatyczną kopią klasyka. Gdzieś w tle czuć kawiorowe niuanse. Truskawka jest wybitnie bez duszy, bez soczystej czerwieni. Można, co prawda, wyczuć przebłyski genialnych akordów. Dominantą jest jednak woda, która rozcieńcza wszystko inne. To zdecydowanie nie jest dobry zapach. I nawet pisanie o nim nie sprawia przyjemności.

Nuty: truskawka, kawior, akord morski, figa
Rok powstania: 2012
Twórca: Chrisine Nagel
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa; za 50 mL zapłacimy 259 zł, za 80 mL - 339 zł
Trwałość: średnia; około 4-5 godzin

Fot. nr 2 z lissadellhouse.com

25 komentarzy:

  1. nie wyobrażam sobie nic gorszego od oryginalnego Womanity :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Womanity to masakra

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem tego zapachu.Oryginał lubię bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobno za kilka dni ma się pojawić w Douglasie. Nie mogę się doczekać, bo do Womanity jednak udało mi się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  5. * Diggerowa. Rozumiem. Kiedyś nie mogłem uwierzyć, że Womanity może śmierdzieć, ale po teście na koleżance zmieniłem zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. * Anonimowy. Ale ta masakra jest bardzo nietypowa. I to się liczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. * Anonimowy 2. Jeśli lubisz oryginał to Eau pour Elles może Ci się nie spodobać. To taka wersja lajt. Bardzo lajt.

    OdpowiedzUsuń
  8. * Różu. Nie wiem. Ja mam próbkę od dobrej duszy. W każdym razie dobrze, że zapach pojawi się w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubie, jak truskawka rozczarowuje...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oryginał jest za ciężki na lato może własnie ta wersja będzie w sam raz.

    OdpowiedzUsuń
  11. * Liliza. W tym wypadku rozczarowuje. Znam lepsze truskawy. Choćby La Perla Divina.

    OdpowiedzUsuń
  12. * Anonimowa. Testować nigdy nie zaszkodzi. Może tylko na mojej skórze nie chce ta wersja porządnie zagrać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie zapomnę jak testowałam Womanity w Douglasie i konsultantka zapytała o moją opinię. Powiedziałam , że jest straszny a ona podniesionym głosem powiedziała "ale tam jest figa! luksus perfumiarski!" :D

    Może 'lajtowa' wersja będzie lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  14. SummerBeGone4 lipca 2012 14:03

    kj a testowalas na ulubionych przez te panie papierkach?;p swoją drogą czemu przyjęło się to testowanie w perfumeriach na papierkach???

    OdpowiedzUsuń
  15. kj. No taki luksus, że w każdym hipermarkecie kupisz. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. SummerBeGone. Ja często testuję na papierkach. To pozwala mniej więcej ocenić, czy warto poświęcić nadgarstek na test (a tych mam tylko dwa). :)

    OdpowiedzUsuń
  17. SummerBeGone, tak na papierku bo nie chciałam ryzykować nadgarstka po nieudanych przygodach z Alienem i Angelem :P Jakoś Mugler mi nie podchodzi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czyli nie ma szans żeby coś pachnącego źle na papierku pachniało dobrze na ciele??

    OdpowiedzUsuń
  19. * Anonimowy. Jest szansa, ale mniejsza niż w przypadku ciekawego zapachu na botterku.

    Ja jestem w trochę innej sytuacji. Muszę przefiltrować kilka pachnideł dziennie. I zdecydować się na globalne testy tylko jednego. Blotter pomaga mi decydować, co testować. Myślę, że to też kwestia wprawy. Z czasem na podstawie zapachu na papierze można oceniać potencjalny zapach na skórze.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wreszcie je przetestowałam.Na mnie pachną jak mokra ziemia..może i spod truskawek ;) ale ziemia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Edit:jednak po jakimś czasie zapach ziemi zniknął i pojawiła się fajna truskawkowa nuta plus nuty tak jakby wodne.Jednak jest to lżejsza wersja Womanity,w sam raz na lato.

    OdpowiedzUsuń
  22. Oryginał Womanity to mój ukochany zapach, doskonale się w nim czuje, wielokrotnie pytano mnie co to za piękne perfumy a nie dalej niż wczoraj podszedł do mnie obcy człowiek na ulicy i powiedział" jak pani pięknie pachnie..." . Perfumy to sprawa indywidulna, maja się podobać temu kto je nosi i ciekawie komponować się z zapachem jego skory... Nie każdy zapach pasuje każdemu... I chwała za to!!! Różnorodność jest pełna:)

    OdpowiedzUsuń
  23. niestety, nie dla mnie - pachną tanim płynem do kąpieli i nie mają pazura ani seksu jak oryginał

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak dla mnie zapachy Mugler są strasznie natarczywe, krzykliwe i wulgarne. Wszystkie powinny mieć sygnaturę: "Le smród Mulie"

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie kazdy zapach perfum pasuje do kazdego, to prawda i na szczescie, moja skora na ten przyklad nie toleruje banalnych zapachow, i na szczescie, bo musze poszukiwac czegos wyjatkowego w "normalnej" przystepnej dla mnie cenie:-) te light womanity sa jednym z moich ulubionych zapachow, na mojej skorze nie maja nic wspolnego z truskawkami ale sa piekne w calej rozciaglosci, az do konca zapachu, polecam szczerze ale tylko dla tych przekonanych :-)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).