Gucci Premiere — udany następca Gucci by Gucci? | perfumy i opinie
  • Gucci Premiere — udany następca Gucci by Gucci?


Rumiankowe i paczulowe Gucci by Gucci odchodzą w niebyt. To zły znak, bo pachnidło było z nich ponadprzeciętne. Wyróżniało się na tle plastikowych i różowych zapachów. W zamian za nie, włoska marka proponuje nam Gucci Premiere. Z założenia to ekstrakt elegancji, wykwintności i stylu. Czytaj dalej...

Brutalna prawda jest jednak taka, że woń to infantylnie płaska. Lekko kwiatowa, lekko piżmowa, lekko cytrusowa. Wszystko jest tu "lekko", więc w efekcie kobieta nosząca te perfumy pachnie jak tanie mydło w płynie. Zapach Gucci Premiere nie zapada w pamięć, ginie w tle, w ogóle się nie wyróżnia. Nawet nie ma, co o nim pisać. Przekaz emocji jest tu równy zeru.

Etykietka "Gucci" niebawem przestanie wystarczać, żeby utrzymywać sprzedaż kolejnych kiepskich premier. Po słabowitym duecie Guilty, Gucci Premiere jest kolejną wtopą. Przynajmniej oceniając przez pryzmat perfumiarstwa jako sztuki. Bo sukces komercyjny pewnie odniesie. Flakonik ma wyjątkową urodę.

Nuty: kwiat pomarańczy, bergamota, piżmo, skóra, drewna i białe kwiaty
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana, 359 zł za 50 mL (dostępne też 30 mL i 75 mL, ale cen nie pamiętam)
Trwałość: bez rewelacji, 4-5 godzin

Fot. nr 2 z manjaricleaners.com

38 komentarzy:

  1. Marcinie, a czy czasem nie plącze Ci się gdzieś próbka Santal Majuscule? :] Przyznaję, że z chęcią bym o nim przeczytała.

    Pozdr! M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie nieporozumienie te perfumy. Pachna 7min na ciele. Tyle kasy za ......NIC. nigdy wiecej . Szkoda ze nie poczytalam opini przed zakupem. buteleczka jest cudna i tylko tyle . nie polecam

      Usuń
  2. to bylo do przewidzenia

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda . Jedynie flakony Gucci nadal trzymają klasę , zapachy zaczynają być nijakie . Nie, one nie są nijakie ale raczej ...przewidywalne a ja lubię być zaskakiwana .Choć przyznam ,że Premiere nie miałam jeszcze okazji sprawdzić

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy poziom świadomości perfum-ojej, to można się psikać perfumami, a nie dezodorantem!
    Drugi poziom-ojej, wśród perfum istnieją marki bardziej i mniej uznane!
    Trzeci-noszę na sobie perfumy uznanych firm.
    Czwarty-umiem stwierdzić, że i perfumy firm-legend mogą byc słabymi zapachami.
    Tak w skrócie mogę opisać drogę, jaką przebyć musi ktoś , kto może tytułowac się hobbystą perfumowym-znawcą naturalnie jeszcze nie, bo znawca to wyższy poziom wtajemniczenia-posiadają je zawodnicy z paczulowym pasem:)
    Piąty poziom-dostrzegam niszę, szukam nowych doznań zapachowych.
    Pas paczulowy w tej sztuce to poziom wyżej od piątego-wyczuwam w zapachu poszczególne nuty, wyższe poziomy to tworzenie zapachów itd.W każdym razie Autor bloga to o wiele wyższa szkoła jazdy:)więc pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm, a gdzie umiejscowić większość moich rówieśników zachowujących się tak:no z reguły dezodorant adidas, a od czasu do czasu lacoste lub hugo boss, bo laski na to lecą?Ja typuję tak-pierwszy poziom toto nie jest, bo delikwent zna markę hugo boss i ją używa!Czyli dwójka?Drugi poziom?Nie!To że kolega coś słyszał o dwóch markach na krzyż, nie oznacza że porusza się biegle w tym świecie, tzn.zna wiele firm i kojarzy ich główne zapachy.Poziom trzeci z kolei wymaga świadomości, że noszę to , co mi się podoba, a jest odwrotnie-podoba mi się to, co noszę.Trójka to noszenie klasyków świadomie, a nie noszenie dlatego, że taki jest na to popyt.

    OdpowiedzUsuń
  6. * Marysiu. Niestety, nie mam jeszcze próbki SM. I sądzę, że w tym miesiącu raczej już mieć nie będę. Ew. w przyszły piątek.

    OdpowiedzUsuń
  7. * Anonimowy. Tak, to było do przewidzenia. Odkąd zapachy Gucci robi PG wszystko się posypało.

    OdpowiedzUsuń
  8. * Dormo. Szkoda, że flakony tak naprawdę się nie liczą. Ja mógłbym używać pięknych perfum w butelce po mleku. A co mi po oszałamiającej butelce, kiedy zapach jest po prostu beznadziejny...

    OdpowiedzUsuń
  9. * Anonimowy Miły Gościu. Bardzo sympatyczny komentarz. Dziękuję. :)

    Rozumiem sposób gradacji perfumeryjnych poziomów, choć nie do końca się z nim zgadzam. Myślę, że najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby samemu cenić, co jest dla mnie dobre. I nie jest ważne, czy jest to dezodorant Adidas, zapach Nike, czy perfumy Clive Christan za 1500 złotych.

    Znam bogatych snobów którzy kupują niszowce (zapachy Clive Christiana czy Amouage) tylko dlatego, że mają etykietkę "drogie" i "luksusowe". Uwierz mi, że takie osoby uważam za mniej rozwinięte zapachowo od młodych kobiet, które zręcznie potrafią wybierać swoje typy wśród zapachów Avon i Oriflame. Powiem więcej - snoby od niszy reprezentują ten sam poziom, co Twoi rówieśnicy, o których wspomniałeś.

    Przynajmniej tak widzę to ja.

    OdpowiedzUsuń
  10. * Anonimowy. A motyw paczulowego pasa jest miły. Podoba mi się. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z krytyczną oceną tych snobów, ciekaw jestem czy tacy ludzie dadzą sobie wcisnąć zapach, którego sami nie lubią, ale lubią te zera przy nazwie perfum na paragonie:)Również sądzę że nie ma z założenia złych i dobrych marek, jedyne nad czym strasznie ubolewam to fakt skandaliczny, że pewne firmy-giganty rezygnują z produkcji perfum ambitnych, licząc tylko na komercyjny sukces.Gucci jest smutnym przykładem, zastanawia mnie cały czas jedno:zawsze przy tego typu zachowaniach pada argument opłacalności, że lepiej zrobić coś niezbyt ambitnego, ale dobrego dla mas.No tak, ale skąd w takim razie legendarne zapachy z lat choćby 80-tych?Czy a)wtedy się to opłacało, bo ludzie mieli lepszy gust i masowo to kupowali, czy też b)chciano zapoznać ludzi ze sztuką, a nie jedynie solidnym rzemiosłem?A może podnoszony argument, że np. przepisy unijne zakazują bądź limitują korzystanie z pewnych nut pochodzenia zwierzęcego itd?Ambra, cywet na celowniku?Legendy ulegają cały czas reformulacji, ale dlaczego?Pozwolę sobie na być może niesłuszne uogólnienie.Otóż w mojej ocenie kiedyś , czyli np.jeszcze 20-30 lat temu promowano w reklamach i mediach, TV inny wzorzec męskości( i kobiecości zresztą też). Kiedyś na topie był tzw.typ macho, z zarostem itd, więc siłą rzeczy męska część klienteli spodziewała się perfum tzw.mocnych.Teraz promuje się zniewieściałych chłopczyków.Od razu zaznaczam, że nie jestem jakimś homofobem czy coś, ale ogólnie dochodzę do wniosku, że faceci babieją, a kobiety nabierają cech męskich, są bardziej zdecydowane, bezkompromisowe, głośno wyrażają swoje stanowisko, przy czym czasem za głośno-mam tu na myśli niektóre tzw.feministki, które nie są dla mnie zbyt kobiece, są nieprzyjemne.Faceci są coraz bardziej stłamszeni, takie mam wrażenie, chciałbym żeby awangardą tej tradycyjnie pojmowanej przeze mnie męskości nie byli jak teraz chłopcy-ortalionowcy, ale żeby wrócił powszechny model silnego mężczyzny i nie tyle słabej, co delikatnej kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego wywlekam temat męskości/Bo dziś prym wiodą zapachy lekkie, cytrusowe, moim zdaniem pasujące idealnie na skórę tych zniewieściałych osób, a rynek poprzez zachowania klienteli pokazuje, że nie tylko faceci sami chcą być tacy że tak napisze słabi-kobiety uwielbiają właśnie takie zapachy na facetach.

    OdpowiedzUsuń
  13. O Nie ! W butelce po mleku jest miejsce wyłącznie na ...mleko ? Perfumy i odpowiedni flakon to "kompletny komplet" Faktem jest ,że lepszy wariant : dobre perfumy w kiepskim flakonie niż odwrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha! Mogę zauważyć, że metroseksualność panów na szczęście (w sumie tak, na szczęście) odchodzi pomału do lamusa. W najnowszych trendach modne są brody wielkie jak miotły do liści i takież fryzury! I to wszystko do garnituru! Jak dla mnie bomba. :D Kto wie może rynek perfumeryjny również przypomni sobie drapieżne lata 80'. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. * Anonimowy. Czy mógłbym prosić o podpisywanie się? Chociaż jakimś wymyślonym naprędce nickiem. Tak będzie łatwiej rozmawiać.

    Kiedyś pisałem artykuł (teraz nie mogę go wykopać) na podstawie danych z innych źródeł o perfumach w czasie zagrożenia.

    Nie zgłębiając się w szczegóły - chodziło o to, że w niebezpiecznych czasach (kataklizmy, wojny, stan permanentnego zagrożenia) ludzie wybierają perfumy cięższe, otulające, które owiną się kokonem i zapewnią bezpieczeństwo.

    W czasie pokoju odwrotnie - poszukujemy lekkich, owocowych i cytrusowych zapachów.

    Myślę, że coś w tym jest, choć oczywiście nie przeceniałbym wyników takich badań.


    Co do metro-chłopców i homo-chłopców. Przejdź się Marszałkowską i wczuj się w ich perfumy. Dominuje fizjologiczna słodycz kwiatu pomarańczy z perfum w typie Le Male, DG Pour Homme. To mocne i charakterne zapachy, choć niewątpliwie podbite sporą ilością słodyczy.

    I myślę, że wzorzec męskości nie ma tu wiele do gadania. Przemysł perfumeryjny nie rządzi się takimi prawami. Ludzie nie czują nosem tylko wygląd flakonu i seksapil modelki. Nie wierzymy we własny węch, dlatego tak skrzętnie wykorzystują to producenci i serwują nam popłyczyny warte 1-2 dolary w perfumach o cenie 100 dolarów.

    Natomiast niewątpliwie nowe zarządzenia zakazujące stosowania pewnych substancji są gwoździem do trumny współczesnego perfumiarstwa. Ale to temat na oddzielny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  16. * Dormo. Dla mnie flakon nie ma żadnego znaczenia. Naprawdę. Potrafię docenić jego kunszt i wrażenie estetyczne, jakie we mnie wywołuje, ale nie oceniam butelki podczas testów. Nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  17. * Mario. Tak przy okazji, wolisz jak się do Ciebie zwraca zdrobniałą formą imienia czy podstawową?

    Oglądają ostatnie kolekcje Rage Age by Czapul tak sobie myślałem, że wracamy do źródeł męskości. Ale ten trend do perfumerii raczej nie przejdzie. A na pewno nie na szeroką skalę. Wiele składników jest zakazanych, ale przede wszystkim ludziom (masom) nie są potrzebne ambitne zapachy. Przynajmniej ja to tak widzę.

    OdpowiedzUsuń
  18. To ja pisałem te posty wyżej:)
    Panie Marcinie, jak w takim razie tłumaczyć fakt, iż lata 70 i 80 dały ludzkości o wiele lepsze perfumy?W swoim poście wyżej usiłowałem odpowiedzieć sobie na to pytanie, ale z chęcią poznam stanowisko specjalisty.
    Co więcej, w kontekście mojej opinii o podziale na perfumy tzw.lekkie i mocne(wiem że specjalista nie bazuje na takich zwrotach, ale nie uważam siebie za specjalistę)dziwi mnie strasznie fakt, że kobiety częstokroć noszą tzw. cięższe zapachy niż mężczyźni!Naprawdę nie wiem, jak to tłumaczyć.Ostatnio dowiedziałem się że pewna polska piosenkarka gustuje w perfumach (przepraszam że nie pomnę nazwy, ale nie znam marki)mających w nazwie czyngis chana, czy kubilai chana nie wiem już którego barbarzyńcę. Na forum internetowym oceniono, że przy nim słynny męski twardziel Kouros to słaby zapach.Jak dla mnie ciężkie zapachy na kobietach i lekkie na facetach nie pasują do tradycyjnie pojmowanych przeze mnie cech obojga płci.Otóż mężczyzna tym różni się od kobiety, że jest twardy,a kobieta delikatna.Z góry uprzedzam że nie chodzi mi o to, że kobieta nie ma prawa być silna-vide Pani Premier Margaret Thatcher, ale jestem zdania, że kobieta uwodzi swoim wdziękiem, ulotnością, lekkością.Dodam że pani Thatcher właśnie dlatego , że posiadała te cechy męskie, jak odwaga, bezkompromisowość, twardość-zwano ją Iron Lady-zdobyła władzę w kraju chętnie przez Polaków obecnie zamieszkanym.Oczywiście może mieć Pan pretensje o to, że dyskusję na blogu perfumeryjnym zaśmiecam sprawami kulturowymi, obyczajowymi, ale jestem zdania, iż perfumy to styl życia, i na człowieku nie istnieją w oderwania od jego osobowości, wyglądu, płci.
    Obserwując czasy obecne, Z niechęcią patrzę, jak coraz to kolejne kobiety ścigają się w byciu tą bardziej niezależną, bezwzględną, twardą, obserwuję wiele niemiłych kobiet-nie wobec mnie, ale tak ogólnie, i dochodzę do wniosku, że tzw. rewolucja kulturowa dokładnie wywróciła do góry nogami nie tylko role kobiety i mężczyzny, ale ich cechy.Obraz naszych czasów jest taki-faceci stają się strachliwi, ulegli wobec kobiet, łaszą się do nich, a te bawią się z takiego obrotu sytuacji.Nie chcę by kobieta siedziała w domu.Chcę, by pozostała kobietą.Feminizm uważam za wynalazek szkodliwy w tym sensie, że krzycząc o niezależności, godzi się w naturę ludzką, od lat tworzącą model łagodnej kobiety i twardego mężczyzny.Naturalnie nie domagam się od każdego faceta, aby nie golił się, pachniał męsko.To tylko atrybuty.Lecz obecnie niejedna kobieta jest bardziej męska od faceta, ciekawe kto tę kobietę obroni przed napastnikiem, kto będzie nosił torby.Podobno w Szwecji ruch feministyczny domagał się zgody na pracę kobiet w kopalniach, przy ciężarach-skąd takie cuda?

    OdpowiedzUsuń
  19. Pisząc tu, szukałem dobrego określenia na opisywany przez mnie proces.I już mam-kobiety stały się drapieżne, a faceci są zabawką w ich ręku.Jak to jest, że kobieta, delikatniejsza od mężczyzny, nosi z chęcią ostre, świdrujące zapachy, a mężczyzna cytrusy?Chciano równouprawnić-typowa komunistyczna urawniłowka-lecz wyszedł z tego galimatias.Zapach na człowieku to niebagatelna sprawa.Trendy alarmują.Hit wykonywany przez Danutę Rinn(wiadomo, o co chodzi)to pytanie zadawane sobie nie tylko przez kobiety chcące męskości(podkreślam, że feministki nie pytały wszystkich kobiet, czy te chcą, by wypowiadano się w ich imieniu), ale i facetów, którzy dziwią się obecnej sytuacji.Pozdrawiam i sorry za ilość tekstu, ale twierdze że temat ważny i nieczęsto opisywany.

    OdpowiedzUsuń
  20. Na koniec zróbmy sobie małe głosowanie.
    Kto z Was Czytelnicy widział:
    kobietę(haha, żeby tylko-możemy tu mówić też o nastolatkach!)wyzywająco wymalowaną, pachnącą niemal odurzającymi perfumami,krzykliwą,hałaśliwą?Kto widział kobietę z miną węża nakazująca mężowi-pantoflarzowi zapieprzanie po sklepie z ładunkami bibelotów dla ukochanej?Kto słyszał syk warana z komodo wydobywający się z ust kobiety określającej się jako feministka?
    No to z innej beczki.
    Kto widział faceta, wydającego stosy pieniędzy na niepotrzebne rzeczy, byle tylko ta wymarzona zechciała łaskawie spojrzeć na nieszczęśnika?Kto w zakamarkach pamięci przechowuje sytuację, gdy jego nauczycielka z podstawówki odnosząc się do ucznia osiągała najwyższe i najbardziej wrzaskliwe tony , osiągalne przez człowieka?
    Skończmy z przemocą wobec kobiet!-słyszymy co dzień z radioodbiorników.Przemoc wobec mężczyzn-a czy takie zwierzę istnieje?Czy istnieje jeszcze zdecydowany, pewny siebie mężczyzna?Nie tak dawno jak wczoraj widzieliśmy załamanego kolegę ze szkoły, który prosi nas o radę, jak się ubrać, co kupić narzeczonej, byle tylko nie zmieniła go, jak to się śpiewa, na lepszy model?
    Rówieśnicy biją się w szkole.Nauczycielka krzyczy-nie wolno!Agresja jest zła!Tak,uczenie jej dziewczyn jest niewskazane, ale facet powinien być agresywny w stopniu choć minimalnym, by obronić kobietę.Skoro jednak uczymy inaczej-facet babieje.Kobieta musi sama się bronić-teraz ona krzyczy, hulaj dusza, bo jakby co to ona jest wyzwolona, ona może więcej, pal licho równouprawnienie i inne przesądy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Na sam koniec wyjaśniam, że nie uogólniam.Istnieją kobiety kobiece, sympatyczne i mężczyźni męscy.I do nich właśnie piszę, by nie poddawali się tresurze i propagandzie.Nie, nie jestem starym prykiem ujadającym, bo już nie te lata i w ogóle te baby to jakieś złe, bo nie raczą na człowieka spojrzeć.Nie chodzi o to.jestem estetą i chcę, by piękna było jak najwięcej.Kobieta kobieca to czyste piękno,w tandemie z kobiecym facetem można odnieść wrażenie, że jedno z dwóch niepotrzebne, bo na cholerę komu dwie takie same istoty.Szowinizm i feminizm to dwie złe skrajności.Ponadto radzę feministkom zająć się walką z nierównością, gdy idzie o przyznanie dziecka jednemu z rodziców(lampka się zapala?no to komu zwykle je przyznajemy?w różnych sytuacjach?)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Tommy - ale Cię poniosło! :)

    "Jak to jest, że kobieta, delikatniejsza od mężczyzny, nosi z chęcią ostre, świdrujące zapachy, a mężczyzna cytrusy?"

    Meżczyzna cytrusy nosi od XVIII wieku. Sprawdź kiedy powstało pierwsze "eau de cologne" :D

    A wybuchowe mieszanki piżma, cywety i kastoreum nosiły różne europejskie królowe. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moje pytanie miało na celu uzyskanie odpowiedzi psychologicznej, a nie historycznej.Innymi słowy chodziło o to, dlaczego coś się dzieje, a nie od kiedy coś się dzieje.Dla mnie fakt, że od dawna kobiety noszą mocne zapachy i mężczyźni zniewieściałe nie znaczy, że jest to w porządku, podobnie jak obecnie nosi się spodnie z krokiem tak głębokim, że wyglądają jakby noszono worek od ziemniaków(a propos-były takie zawody w bieganiu z workiem)a do tego czapki z płaskim daszkiem, robiąc z siebie kopie murzynów hipsiupowców- chodzi o to, że doszło do pomieszania z poplątaniem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Poza tym dawniej faceci byli o wiele bardziej męscy niż teraz, a do wspomnianej przez Ciebie wody kolońskiej dodawano min.lawendę, która dziś pachnie tzw.dziadkowato.Kto dziś używa wody kolońskiej?Zaryzykuję stwierdzenie że jest ona obecnie oldschoolem- odeszła w zapomnienie.Dziś lud pryska się , a nie wklepuje wodę na kark itede.Spytajcie znajomych, kto z nich używa eau de cologne.Ba, czy dostanie ją w znanych perfumeriach?Dziś noszenie eau de cologne nie świadczy o zniewieściałym umyśle-wprost przeciwnie, używanie tego oldschoola świadczy o odwadze i własnym stylu, a młodym zapach prawdziwej eau de cologne nie pasuje, bo...uwaga! za mocny!!!hahaha

    OdpowiedzUsuń
  25. Tommy.

    Mam jedną prośbę. Staraj się konstruować bardziej lakoniczne wypowiedzi. Ja z zainteresowaniem przeczytałem całość Twojej wypowiedzi (bo jest ciekawa), ale czytelnicy w większości nie poświęcą jej tyle uwagi.

    Dziś nuty kolońskie wracają. Sam teraz używam Neroli Portofino Toma Forda (ze skandalizującą reklamą gołych kobiet i mężczyzn) i jest ok. Nie czuję się jak dziadek. :)

    Niestety, nie mogę w tym miejscu wejść w dyskusję na główne tematy przez Ciebie poruszane. Uważam, że sięgasz problemów, których nie powinienem w tym miejscu poruszać. Za bardzo odbiegłeś od tematyki perfum. A ja nie chcę prowokować ostrej wymiany zdań pod artykułem o Gucci Premiere.

    Zapraszam na nasze forum. Tam możemy dyskutować. Bardzo bym prosił, żeby blog pozostał miejscem tylko o perfumach.



    OdpowiedzUsuń
  26. Co to za forum?
    Co do Pana wypowiedzi-ma Pan rację, lecz w dobie politycznej , mdłej poprawności musiałem zrzucić z siebie ten ciężar nieprzyjemnych socjologicznych obserwacji, już pisałem o tym, że perfumy nie istnieją w odosobnieniu, że łączy się z ludzkimi charakterami.Już nie będę tyle pisał, przekazałem, co miałem do przekazania.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zupełnie się z Tobą nie zgadzam:)Premiere jest pozornie płaskie, ma drugie dno , które żyje na skórze:) Czasem mam wrażenie,że tylko mocne korzenno-duszne wonie Cię upajają:P
    Dla mnie geniusz!!!!!!Widocznie lubie pachnieć czystym ale wykwintnym mydlem:P
    A poddani testom mężczyzni w perfumerii zawsze go wybierali nie widząc ani marki ani butelki:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Btw a co znaczy Nisza ???? Ludzie przeciez dla każdego nisza może kryć sie w każdym rzadkim akordzie, nie rozumiem Waszych dziwnych rozpraw nad portfelem i wyborami ludzi majętnych bleee, rozumiem,że sie w takowych środowiskach obracacie? Czy zazdrościcie?Nie wszyscy sa płytcy i nieświadomi:)

    OdpowiedzUsuń
  29. tommy, jak ja cie chłopie rozumiem.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  30. Miło:)odnoszę nieodparte wrażenie, że z upływem czasu wszystko, co popularne staje się coraz gorsze, poczynając od zapachów, na muzyce i ubiorze skończywszy, tandeta, brak gustu, nędzne kopiowanie np.murzynów.Moim skromnym zdaniem człowiek rasy białej w stroju hipsiupowym wygląda tak samo zabawnie, jak murzyn metalowiec.Po prostu to inne kultury, no ale przecież te czapeczki z prostym daszkiem są takie słitaśne, no i laski na nie lecą, pozostaje tylko przejąć porywczy sposób gestykulacji naszych ciemniejszych braci i wymachiwać kończynami górnymi w bezwładzie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Niestety zapachu Premiere nie miałam jeszcze okazji poznac, ale nie zgadzam się, ze marka Gucci obnizyla loty. To wciąż potega perfumiarstwa. Uwazam, ze perfumy Guilty sa oszalamiajaco wprost piękne, cieple, dojrzale, kobiece, z rodziny orientalno - kwiatowej z przewaga jednak Orientu. Mimo ze naleza do mocnych, wyrazistych, to można ich uzywac nie tylko na wieczor i nigdy nie mecza i nie nudza swoja obecnoscia. Prezentuja typowo wloski styl. Uwielbiam je, oczywiście dla równowagi psikam się tez zupełnie innymi np. Lanvin, ale Gucci zostaną już ze mna chyba na zawsze. Co ciekawe, mam flakon edt, a jednak trwalosc jest bardzo dobra, jak się skończy, kupie edp, najchętniej setke. Po teście z blotterem stwierdzam, ze Envy również można okreslic jako niebanalny zapach z charakterem, osobowoscia i charyzma. Renata

    OdpowiedzUsuń
  32. Na mojej skorze Gucci BY Gucci trzymaly sie zaledwie godzine,szkoda bo zapach bardzo mi sie podobal,natomiast Premiere blady jak mam w zwyczaju okreslac plaski zapach mydelka dla alergikow bo trzeba miec nos przy skorze zeby cos poczuc

    OdpowiedzUsuń
  33. Wachalam Guilty Intense edp, ale, jak już sama nazwa wskazuje, to trochę inny zapach niż zwykly Guilty edt, chociaż podobny. Wydaje mi się, ze jak na edt Guilty jest bardzo trwaly i długo trzyma sie na skorze, ale na pewno to kwestia indywidualna. Dostalam go w prezencie, wiadomo, jak trudno utrafić w czyjs gust, a jednak się udało. Na pewno jak skoncze flakon, będę chciała następny. Renata

    OdpowiedzUsuń
  34. Kupiłam... Właściwie nie wiem czemu... Miłości nie było, trwałości za grosz.... Nie powtórzę już tego romansu....

    OdpowiedzUsuń
  35. I Gucci Guilty i Premiere to wedlug mnie zapachy bardzo udane....mają klase.

    OdpowiedzUsuń
  36. Szkoda, że wycofali Gucci by Gucci - perfumy wg mnie świetne. Jakbym miała je opisać jakoś po swojemu, to powiedziałabym, że tak pachnie bogactwo i pewnie tak muszą pachnieć ubrania "posh" projektantów ustawione rzędem na backstage'ach pokazów, a potem noszone na ciałach wiotkich, nienaturalnie wysokich i wspaniale opalonych top modelek. Jakoś mi się ten zapach kojarzy z Mediolanem, gdzie granica między wysublimowaną, "bogatą" (wręcz barokową) elegancją, a wulgarnością jest bardzo cienka - jednak nie sposób oprzeć się temu urokowi.

    OdpowiedzUsuń
  37. Krzywdzące jest dla mnie - wielkiej fanki Guilty, czytać o tym zapachu tak jak Pan napisał :( Guilty to zapach szalenie ciekawy na mojej skórze, wielbię go i wielbić będę, bo zapachy na każdym pachną inaczej. Są tacy na których najlepiej będzie pachniało Fantasy czy Pink Sugar, a na innych ,,być może". Doceniam w tym zapachu to, że jest dyskretny, a jednocześnie przyciąga. Pięknie wybrzmiewa w nim bez i założony w odpowiedniej sytuacji jest bardzo zmysłowy i elegancki (niektórzy noszą go na dzień, co do tej pory mnie zadziwia). Ale już dość o Guilty. Co do Premiere to uważam, że rzeczywiście pachnie jak droższe mydełko...i dobrze. Dla osób które traktują zapachy jako element nieobowiązkowy lub chcą pachniec po prostu świeżością-jak znalazł :) Pozdrawiam, ja - fanka kompozycji od Gucci, ubolewajaca jedynie nad ich trwałością
    ~ Panna Kejt

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).