16 wersji zapachowych Angel od Thierry Mugler'a | perfumy i opinie
  • 16 wersji zapachowych Angel od Thierry Mugler'a


To post tylko dla zakochanych w Angel. Inni nie wytrzymają stężenia cukru, paczuli i karmelu. Czytaj dalej...

Powstał w 1992 roku. Był dziwny, trudny, oderwany od realiów ówczesnego świata. Wyprzedził swoją epokę. Przez 10 lat żył sobie w spokoju i grzał w świetle sławy. A później, jak z bicza trzasnął, zaczęły wyrastać mu kolejne głowy. Niektóre udane, inne mniej. Większość odpadła bardzo szybko, ale kilka zostało. Warto przejrzeć raz jeszcze wariacje nt. Angel. Niektóre z nich wydobyłem spod solidnych warstw internetowego kurzu.

Klasyczana woda perfumowana Thierry Mugler Angel w 4 pojemnościach.

Pierwsza wariacja to Etoile Mystique z 2003 roku. W założeniu wybitnie ekskluzywna i luksusowa. Wyprodukowano tylko 9300 butelek tego zapachu. Edycja ta była ekstraktem perfum i została wzbogacona o nuty koniaku, wiśni i miodu.

Thierry Mugler Angel Etoile Mystique (2003)

Dwa lata później, w 2005 roku, zaprezentowano serię Garden of Stars złożoną z czterech kwiatowych interpretacji Angel: Le Lys, Pivoine, La Rose (ten dołączył do rodziny w 2006) i Violette. Do dziś to chyba najbardziej znane i cenione sequele klasyka.

Seria Garden of Stars.

Pierwszy klasyczny ekstrakt Angel zadebiutował na rynku w 2006 roku. Był on po prostu skoncentrowaną wersją wody perfumowanej. Jedyna dostępna pojemność wynosi 10 mL.
Thierry Mugler Angel ekstrakt.

W roku 2007 na rynek trafiła specjalna wersja ekstraktu wzbogacona nutą whiskey i kandyzowanych owoców. Powstało jedynie 4742 butelek o pojemności 10 mL, a nozdrza nad kompozycją zawiesił sam Francois Caron.

Thierry Mugler Angel La Part des Anges (ekstrakt)

Rok 2009 przyniósł debiut głośnej edycji likierowej - Angel Liqueur de Parfum. Kompozycja była leżakowane w dębowych beczkach i miała zyskać alkoholowy akcent. Finalnie okazało się, że Liqueur jest po prostu lżejszą wersją klasyka.

Thierry Mugler Angel Liqueur de Parfum.

W tym samym roku koncern Thierry Mugler podjął decyzję o lansowaniu letnich wariacji nt. Angel. Pierwszą był Angel Sunessence Legere EdT. Według mojego nosa był też najsłabszą ze wszystkich, jakie powstały. W 2010 urodziła się wersja Blue Lagoon, w 2011 - Ocean d'Argent, a w 2012 - Aqua Chic.

Thierry Mugler Angel Sunessence Blue Lagoon.

W 2011 roku świat ujrzała limitowana wersja "jadalna" z serii The Taste of Fragrances. W jej ramach Angel został wzbogacony wielkimi ilościami kakao.

Thierry Mugler Angel The Taste of Fragrance.

Równolegle z Angel The Taste of Fragrance na rynku debiutowała lżejsza wersja klasycznej wody perfumowanej - Angel Eau de Toilette. I nie jest to edycja limitowana. W domyśle ma zastąpić Innocent'a, który nie sprzedaje się najlepiej.
Thierry Mugler Angel Eau de Toillete.

Najnowszą edycją, na którą czekamy chyba wszyscy jest Angel z serii The Fragrances of Leather. Jest on wzbogacony nutą skórzaną i drogocennym irysem. Niedługo pewnie uda mi się go przetestować, ponieważ będzie dostępny w Polsce (w przeciwieństwie do innych edycji, które zazwyczaj nasz kraj omijają).

Thierry Mugler Angel The Fragrances of Leather.
Oczywiście, oprócz tego, pojawiło się mnóstwo edycji w limitowanych butelkach, których nie da się zliczyć. Ale jeśli brać pod uwagę zapachy to chyba niczego nie pominąłem. Jak coś to śmiało mnie poprawiajcie i dopisujcie inne wariację Anioła.

Którą najbardziej cenicie i polubiliście najbardziej?

Fot. z materiałów producenta.

46 komentarzy:

  1. mam La Rose i edt, czyli te lżejsze od klasyka
    lubię
    ale jednak mimo wszystko wolę ich kuzyna Aliena ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. swoją drogą mnóstwo tych Angel'i :)
    myślałam, że max 8
    a tu aż 16? a na tym na pewno się nie skończy...

    jeszcze w sumie można dodać 'Angel Innocent'...

    OdpowiedzUsuń
  3. Do klasyka żaden nie może równać. Zaznaczam, że ekstraktów nie znam żadnych.

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe ile ten skorkowy angel bedzie kosztowal

    OdpowiedzUsuń
  5. * Alieneczko. Ja bardzo lubię różanego Anioła. Z serii ogródkowej chyba jest najciekawszy. Za wersją edt jakoś nie przepadam, ale chyba jestem wyjątkiem.

    A Alien jest piękny. Muszę kiedyś o nim napisać. I limitowanki Aliena też są ambitne. Tylko że to już typowo kobiecy zapach i pewnie dlatego jakoś się z nim mijam.

    OdpowiedzUsuń
  6. * Różu. Ja ekstraktów też nie znam. Strasznie korci mnie ten pierwszy. Jest teraz na Allegro i już prawie kliknąłem "KT".

    OdpowiedzUsuń
  7. * Anonimowy. Z tego, co wiem to jego cena ma być standardowa. Wiem też, że będzie w Polsce. To sprawia, że będzie go można dobrze przetestować przed zakupem.

    OdpowiedzUsuń
  8. limitowana ambra i la rose...cudeńka!

    OdpowiedzUsuń
  9. * Smerfetko. Limitowana ambra to w sensie Aliena mówisz, co nie? :)

    A różę też lubię. Ponadprzeciętna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze chyba Forever Angel. Ala

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe ile wersji zapachowych ma Alien którego bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie najpiękniejsza jest wersja oryginalna. Mam z nią wspaniałe wspomnienia. Nabyłam ją w Paryżu jak tylko się pokazała. Wszystkie inne wersje to już dla mnie nie to...

    OdpowiedzUsuń
  13. a kto to są ci niezakochani w Angel'u? ;)

    Mam jeszcze pytanie nie związane z postem: czy w spisie nut pojawi się tatarak?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Klasyk jest nie do pobicia

    OdpowiedzUsuń
  15. * Alu. Angel Forever to klasyczna woda perfumowana w nieco zmienionej butelce.

    OdpowiedzUsuń
  16. * Anonimowy. Myślę, że trochę mniej niż Angel. Ale za to są lepsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. * Aniu. Ja pierwszą wersję poznałem, kiedy ciocia przywiozła te perfumy z Niemiec. To było z 10-15 lat temu. Mały wtedy byłem, pamiętam.

    I też jestem zdania, że klasyka nie pobije nic. Chociaż zawsze testuję nowe wersje, bo "nigdy nie mówię nigdy". :)

    OdpowiedzUsuń
  18. * Usnuta. Oj, chyba ktoś się znajdzie. Ale ja jestem zdania, że można tych perfum nie lubić. Doceniać jednak wypada.

    Tatarak - ciekawy temat, ale w perfumach pojawia się rzadko. Na razie nie chcę nic obiecywać, bo posty "składnikowe" wymagają bardzo dużo pracy. Zwłaszcza z tak egzotycznym składnikiem jak tatarak.

    Ale dziękuję za sugestię. Nigdy nie brałem pod uwagę tataraku. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. * Anonimowy. Widzę, że mamy podobne zdanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny wpis! gratuluję pomysłów.

    E.

    OdpowiedzUsuń
  21. marcinie ,powiedz mi proszę czy ta wersja Etoile Mystique to jest ten sam zapach co klasyczny angel,tylko skoncentrowany,czy jednak nieco inaczej pachnie od klasyka?Jola

    OdpowiedzUsuń
  22. * Jolu. Wersja Etoile Mystique według moich informacji jest innym zapachem. To ekstrakt, ale z dodanym akordem koniaku.

    OdpowiedzUsuń
  23. *Jolu. I jeszcze chciałem uczciwie zaznaczyć, że bazuję na informacjach z sieci. Nie testowałem rzetelnie żadnego ekstraktu Angel.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo ciekawy pomysł na artykuł - poproszę takich więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  25. * Olfaktorio. Cieszę się, że artykuł Ci się spodobał. Na pewno będę powiększał serię o Alien i Amen'a.

    OdpowiedzUsuń
  26. kocham klasycznego angela, taką samą miłością (od lat!!! i niezmiennie!!!) jak poison diora :)
    Dziękuję za ten post!
    Powróciły wspomnienia, więcej nie napiszę! :P

    OdpowiedzUsuń
  27. zdecydowanie ukochałabym wszystkie :) Co do klasyka to raz go kocham, a raz nienawidzę. Jednak ma w sobie coś tak magnetycznego, że wracam do niego.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziękuję marcinie za odpowiedź,w takim razie cieszę się,że Etoile Mystique to coś nieco innego niż klasyk:)Aczkolwiek klasyka bardzo lubię:)Chciałam coś podobnego lecz nie identycznego,dlatego rozwiałeś moje wątpliwości...ten koniak pewnie tu coś "uinni",ciekawe tylko,czy na plus:)Właśnie zamówiłam sobie ten ekstrakt-jutro będzie w moim posiadaniu:)zobaczymy więc co to za "cudo";)Pozdrawiam.Jola

    OdpowiedzUsuń
  29. Ta sama Jola co wyżej:)Marcinie bardzo mnie jeszcze kusi ta wersja z ogromnymi ilościami kakao.Czy według Ciebie warta pokusy?jeśli jest to zapach przyjemny i intrygujący to nie zawaham się,kupię w ciemno:)tylko potwierdź lub zaprzecz-zawsze liczę się z Twoim zdaniem:)Aha,i jeszcze jedno -chyba to wersja trudno dostępna,bo szukam i...nie widzę ofert sprzedaży:( Jola

    OdpowiedzUsuń
  30. * Wildberry. Cieszę się, że mogłem wzbudzić pozytywne emocje. Choćby najmniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  31. * Madziorex. Ja rzadko używam Angela, stąd jeszcze nie miałem czasu znużenia czy odrzucenia. Piękny jest.

    I tak sobie myślę, że to zapach, który posiada najlepsze sequele w całej historii perfumiarstwa. Zazwyczaj wariacje są słabe, denne i tylko służą wydojeniu pieniędzy. A w kolejnych wersjach Angel jest pomysł (choć według mnie żadna klasyka nie przerasta).

    OdpowiedzUsuń
  32. * Jolu. Wersja kakaowa nigdy nie trafiła na Polski rynek i pochodziła z limitowanej kolekcji The Taste of Fragrances. Może gdzieś w zachodnich perfumeriach da się ustrzelić ostatnie sztuki, ale wątpię. Można też próbować na Allegro.

    Widziałem, że ktoś kliknął ten ekstrakt. Sam mocno myślałem nad zakupem. W takim razie cieszę się, że wpadnie w dobre ręce. :) Gratuluję.

    Daj koniecznie znać, jak już go przetestujesz. Ciekaw jestem jego zapachu i relacji z klasykiem.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jasne.Oczywiście,że zdam relacje odnośnie ekstraktu:)czekam na przesyłkę z wielką niecierpliwością,oj emocje duże:)Szkoda,że tego kakaowego nie tak łatwo ustrzelić,ale nie poddam się-będę śledzić allegro na bieżąco,by nic nie umknęło mojej uwadze:)Jola

    OdpowiedzUsuń
  34. To znowu ja:)Jola oczywiście;)Po prostu ogarnął mnie niemożliwy szał na thierry mugler the taste of fragrances.Szukam rozpaczliwie tych perfum lecz bezskutecznie dlatego chciałabym prosić wszystkie dobre duszyczki (w razie by ktoś wiedział gdzie mogę kupić)o informację na maila:bedra111@wp.pl Będę baaardzo wdzięczna,a w nagrodę za pomoc w namiarach ,obiecuję sprezentować próbkę owych perfum osobie która zechce mi pomóc w poszukiwaniach.Wyjątkowo bardzo mi zależy.Pozdrawiam.Jola

    OdpowiedzUsuń
  35. huraaa,znalazłam:)Jola

    OdpowiedzUsuń
  36. * Jolu. Bardzo się cieszę. Tylko nie zapomnij napisać, jak wrażenie po testach. Przede wszystkim jestem ciekaw tego ekstraktu. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj Marcinie:)A więc spieszę z najnowszymi doniesieniami odnośnie Etoile Mystique,ale zacznę od pytania:czy mam wierzyć,że opisuję 100% ekstrakt perfum,skoro otrzymałam flakon bez pudełka?Śmiem mieć wątpliwości,ponieważ ten ekstrakt nie ma większej mocy niż klasyczna wersja edp ,a ponadto w przypadku braku atomizera nie trudno odlać część perfum a ubytek nadrobić wodą czy spirytusem.Porównując-moc tego ekstraktu jest nawet ciut słabsza niż moc klasycznego angela edp.Uwierz, nie przesadzam.Na jednym nadgarstku mam ów ekstrakt a na drugim klasyka,i to klasyk jest bardziej wyczuwalny.A teraz odnośnie samego zapachu...otóż w limitówce czuję wiśnie w likierze i gorzkiej czekoladzie plus woń przykurzonej,nadpalonej gumy(czyt.nadpalonych opon samochodowych).Generalnie to nie jest zły zapach,doceniam jego oryginalność ale jest w nim też coś... jakby zimnego(czyżby ta guma?)...Na chwilę obecną cenię go na równi z klasykiem,tylko tą trwałością zachwycona nie jestem!ekstrakt powinien mieć zabójczą moc,a przynajmniej dwukrotną w porównaniu z edp. Jola

    OdpowiedzUsuń
  38. jednak z upływem czasu wisienki w koniaku i czekoladzie wysładzają się,robią się coraz bardziej pyszne:)Czuję,że mogę się zakochać:)zapach intryguje mnie coraz bardziej...Ale z trwałością podtrzymuję to co wyżej napisałam-moc ekstraktu równa wodzie perfumowanej(przynajmniej na chwilę obecną).A tak liczyłam na ten wyjątkowy ogon...(w moim rozumieniu ekstrakt powinien go mieć)Jola

    OdpowiedzUsuń
  39. Marcinie, zeszłoroczna limitowanka Aliena Sunessence, ambrowa, niesamowicie ładnie pachnie na mężczyznach, testowałam :P

    koniecznie coś o Alienie stwórz, ciekawa jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. * Jolu. Ja bym raczej był spokojny, że nikt niczego nie dolewał do Twojego ekstraktu. Mniejsza ilość alkoholu powoduje często mniejszą lotność. Stąd zapach jest mniej ogoniasty, ale trwalszy.

    Dziękuję za podzielenie się wrażeniami. Widzę, że musi pachnieć bardzo ciekawie. No i szkoda, że to tylko wersja limitowana. Tak, czy inaczej, gratuluję flakonu. To prawdziwy unikat i perełka.

    OdpowiedzUsuń
  41. * Alieneczko. Recenzowałem tego ambrowego Aliena. Jest fenomenalny według mnie. Po tym poście jakoś przyszedł mi do głowy i rozważam zakupu. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Marcin masz rację,ja ten zapach wciąż czuję a minęło już tyle godzin.Fakt,nie ma ogona,w sensie,że zapach ciągnie się za mną metrami ale jest bardzo długo wyczuwalny.Troszkę się pospieszyłam z tą opinią,bo wiesz po klasyku nie ma śladu na moim lewym nadgarstku a prawy wciąż pachnie tą cudną wiśnią w koniaku:)jest słodko i niesamowicie przyjemnie:)teraz mogę stwierdzić,że lepszego zapachu nigdy nie miałam,jestem oczarowana tą perełeczką:)Głupio mi,że troszkę wcześniej namieszałam,ale po prostu ekstraktu perfum nigdy wcześniej nie miałam...Teraz po wielogodzinnych testach wiem,że trwałość jest naprawdę zachwycająca.Dostrzegłam taką różnicę,że edp.na początku jest silna lecz z czasem wyraźnie słabnie a w przypadku ekstraktu zapach trwa przez wiele,wiele długich godzin NIEZMIENNIE.Reasumując,jestem szczęśliwą posiadaczką najcudowniejszego zapachu po słońcem:)Przepraszam za pochopne,błędne wnioski.Jest mi wstyd z tego powodu:P Jola.

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie podoba mi się polityka TM. Jechanie na sławie 3 bestsellerów i tworzenie po kilkanaście wersji pochodnych. Tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  44. Wróciłam Marcinie do Twojego anielskiego artykułu po dwóch latach od jego napisania :) Dziękuję Ci za Twoje recenzje i ciekawostki - prawdziwa kopalnia wiedzy. Jestem wielką fanką perfum,ale dopiero od niedawna zaczynam się wgłębiać w tematykę perfumeryjną od różnych stron. Angel jest niesamowity! Przy pierwszym spotkaniu znienawidziłam go z całego serca,potem też nic nie wskazywało na to,żeby coś się zmieniło w tej kwestii i nagle po kilku latach wielkie BUM! Zakupiłam pośród wielu innych próbkę klasycznego Angela edp i jestem zakochana po uszy! :) Chociaż do tej pory TM to był dla mnie tylko i wyłącznie Alien. Nie wiem,czy to będzie "na zawsze",ale na razie - chwilo trwaj! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Niebywaly zwrot w mojej pasji perfumowego- maniaka..Nie znosze kalycznego Angela..I nagle tydzien temu poznalam wersje edt oraz MUSE ...i oszalalam ! Zakochalam sie na zaboj, sa fenomenalne i musze pzonac cala reszte..Alez bylam ignorantka .szok..:)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).