BFG2012: czekolada w perfumach i jej nie-święta historia | perfumy i opinie
  • BFG2012: czekolada w perfumach i jej nie-święta historia


Podczas tegorocznego Blog Forum Gdańsk miałem okazję zaprezentować krótką historię czekolady i pokazać, że blogi beauty to nie tylko makeup i kremy. Pachnąca blogosfera też istnieje! Mój występ dotyczył głównie wspomnianej słodkości w perfumach, choć nie tylko. Czytaj dalej...

Quetzalcoaltl (rys. z Codex Borbonicus).
Pieprz, papryka, wanilia. Te trzy przyprawy dodawali do swoich napojów Aztekowie. Podobno dzięki temu napar z ziaren kakaowca zyskiwał przyjemny smak i potężne działanie afrodyzjakalne. Naród ten wierzył, że kakaowiec jest darem Quetzalcoatla - ich najważniejszego Boga. O

Do Europy przyprawa ta trafiła w XVI wieku za sprawą Hernana Cortesa. Zdobyła sporą popularność wśród wyższych sfer. Dodatkowo przepisy na napoje kakaowe zostały wzbogacone o przyprawy z Azji - cynamon i goździki. Dzięki temu smak mógł być modyfikowany w jeszcze większym stopniu i trafić w bardziej wymagające podniebienia.

Historia czekolady mlecznej i tej w tabliczkach to jednak dopiero wiek XIX. Wtedy to niemiecka firma Jordan & Timaeus zdecydowała się połączyć kozie mleko, kakao i cukier. Pomysł był strzałem w dziesiątkę. Skopiowali go na wszystkich kontynentach. Popularność czekolady wciąż rośnie i jej przyszłość wydaje się niezagrożona. Przejdźmy więc do meritum.

Kakaowiec.
Owoc kakaowca.
Aromat ten stanowił też sporą zagwozdkę dla perfumiarzy, ale przez wiele lat kakaowiec był rośliną martwą dla zapachowego przemysłu. Zmiany nadeszły wraz z rozwojem technik ekstrakcji. Pachnące molekuły udało się wydrzeć tej roślinie dopiero za sprawą ekstrakcji nadkrytycznym dwutlenkiem węgla. Stosunkowo niedawno odkryto inny rozpuszczalnik, który zdał egzamin podczas klasycznej ekstrakcji. Obie ingrediencje pachną podobnie z zastrzeżeniem, że absolut nadkrytyczny ma delikatniejszą, mniej ziemistą woń. Niestety, naturalne komponenty nie są wykorzystywane w przemyśle perfumeryjnym ze względu na cenę. Lub też są wykorzystywane bardzo rzadko.

Dlatego pierwsze syntetyczne zamienniki kakao i czekolady powstały już w latach 70, ale wówczas była to naukowa ciekawostka i odkrycie samo dla siebie. Na praktyczne wykorzystanie czekoladowych molekuł nadeszła pora pod koniec XX i na początku XXI wieku. Wtedy na szeroką skalę zaczęto stosować akordy pralin, akordy kakao i czekolady. Szczególną obfitość tych zapachów mamy w perfumerii niszowej. Uczestnikom mojej prelekcji zaprezentowałem dwie kompozycje. Pierwszą z nich było Musc Maori, które nawiązuje do woni kakao z mlekiem i wanilią. Po przeciwnej stronie stanęły perfumy Montale Chocolate Greedy przypominające gorzką tabliczkę i surowe ziarno kakaowca.



Mimo olbrzymich kłopotów logistycznych i organizacyjnych uważam, że prezentacja wypadła bardzo udanie. Uczestniczy mieli też okazję powąchać nadkrytyczny ekstrakt kakao, klasyczny absolut oraz syntetyk o zapachu gorzkiej czekolady. Za pomoc w oprawie zapachowej dziękuję perfumerii GaliLu oraz Quality Missala.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z wikipedia.com lub mat. prasowych

15 komentarzy:

  1. Musiało być świetnie. Szkoda że do Gdańska mam tak daleko.

    OdpowiedzUsuń
  2. a co by Pan polecił dla kobiety - Musc M., czy Choc. Greedy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam odlewke MM i uwazam ze to najpyszniejsze perfumy na swiecie. prezentacja bardzo ciekawa :):):):)

    OdpowiedzUsuń
  4. * Anonimowy. Z tego, co wiem, to było świetnie. :) Przynajmniej według ludzi, którzy mi o tym powiedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  5. * Anonimowy 2. Na razie zdjęć nie mam. Prawdopodobnie będą później, lecz trudno mi określić, co znaczy "później". Jak je dostanę, to na pewno wrzucę na stronę. Obiecuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. * Anonimowy 3. Na pewno bardziej kobiecy jest zapach Parfumerie Generale - Musc Maori. Chociaż ChGreedy też bym nie przekreślał. Polecam testy.

    OdpowiedzUsuń
  7. * Nastko. Również uważam, że Musc Maori zasługuje na określenie "pyszny". :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zwykle super ciekawy wpis. Ala.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha! Jaki zbieg okolicznosci! Ja tu sobie wlasnie pachne MAT Chocolat,delikatny,srednioslodki zapach,ze zdziebko chemiczna baza...
    Ale przyjemny.

    OdpowiedzUsuń
  10. * Alu. Dziękuję za miły komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  11. * Feline. Nie wiem, jaką wersję Mat masz. Uważam, że stara pachnie jednak nieco ciekawiej niż nowa. Chociaż do mnie ogólnie ten zapach nie przemawia...

    OdpowiedzUsuń
  12. Marcinie, cudownie się czyta wszystko co napiszesz. Z wielką chęcią bym Cię posłuchała :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest filmik z Hyde Parku na Blog Forum Gdańsk, zaczynasz w 25 minucie 22 sekundzie

    http://www.youtube.com/watch?v=WnWSgMmVug4

    OdpowiedzUsuń
  14. To ten reformowany Mat.
    Nie wali z nog,ale to mily,nieprzekombinowany zapach na jesien.
    W bazie nieco syntetyczny....

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).