Serge Lutens Santal Majuscule — orzechy czuję | perfumy i opinie
  • Serge Lutens Santal Majuscule — orzechy czuję


Santal Majuscule od trzech dni praży się na mojej skórze... Czytaj dalej...

Santal Majuscule to bez dwóch zdań dołek formy Lutensa (czy raczej Sheldarake'a). Temat wybrał sobie ciekawy. Ciekawych użył składników, ale zabrakło wykończenia. Mamy więc mocnego sandałowca osadzonego z ramy kremu czekoladowego i pokropionego minimalną ilością róży. Jeśli zaś chodzi o szczegóły...

Krem czekoladowy jest nieudaną kopią Nutelli, takim tańszym falsyfikatem ze znanej portugalskiej sieci dyskontów. Ma bardzo, bardzo, bardzo wyraźne zabarwienie orzechowe. Ale znowu nie są to orzechy z leszczyny rosnącej w głębokim lesie, a z plantacji modyfikowanej genetycznie. Ten orzechowy sandałowiec robi spory efekt, ale jedynie przez pierwszych kilka minut. Później ilość syntetyków już tylko odstrasza od nadgarstka. Wszystko jest rozwrzeszczane, nieskładne, piskliwe. Zabrakło płynności, kunsztu wykończenia.

Powiem Wam coś jeszcze. Strzelam, że w Santal Majuscule użyto pewnej ilości syntetyków żywicy oud. Efekt jest wyraźny, ale ciężki i męczący. Przypomina siekiery Montale. I trzeba uczciwie powiedzieć, że nowy Lutens jest równie trwały. Gadzina nawet po prysznicu jest wyczuwalna. Ale wtedy dopiero człowiek zdaję sobie sprawę, że to wszystko to po prostu czysta i tania chemia.

Z sandałowców tej marki wciąż bezkonkurencyjny pozostaje Santal de Mysore. A Santal Majuscule może mu sznurówki wiązać. Bardziej podobny jest zresztą do innego zapachu ze stajni Lutensa: do Jeux de Peau, czyli zakalca we flakonie.

Nuty: drewno sandałowe, kakao, bób tonka, różą, miód, przyprawy
Rok powstania: 2012
Twórca: Christopher Sheldrake
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana; za 50 mL zapłacimy 440 zł
Trwałość: świetna; powyżej 12 godzin

22 komentarze:

  1. jak JdP to nawet o próbkę się nie staram. szkoda

    OdpowiedzUsuń
  2. KONIECZNIE TRZEBA PRZETESTOWAĆ.CIEKAWE JAK ZAREAGUJE MOJA SKÓRA NA TEN ZAPACH:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śpieszę wyjaśnić, że znana portugalska sieć dyskontów to Biedronka (z por.) i Bieda (z pol.)

    Marcinie, paki konkursowe wysłałeś w piątek? : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodki ulep i skojarzył mi się z drzewną Britney Spears.

    OdpowiedzUsuń
  5. * Anonimowy. Rzadko to mówię, ale w tym wypadku testy naprawdę można sobie odpuścić. Tym bardziej, jeśli znasz Jeux de Peau i inne słodziaki w tym klimacie jak Praline de Santal.

    OdpowiedzUsuń
  6. * Jarku. Z tak klocowatych składników to chyba nie ma szans na coś ciekawego. Chyba, że lubisz mocno jadalne klimaty, jakich pełno w Jeux de Peau.

    OdpowiedzUsuń
  7. * Łukaszu. Nie martw się. Dojdzie do Ciebie nagroda. Wysłana została wczoraj. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. * Beato. Genialny oksymoron, ale w tym wypadku całkiem dobrze oddaje klimat perfum Lutensa. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi sie bardzo spodobal. To tak czekoladowa roza, troche w wersji retro.

    OdpowiedzUsuń
  10. A bałam się, że będę chciała GO mieć.:)
    Marcinie, a może dasz się namówić na recenzję Amber Sultan S.L. - ja go kocham i jestem ciekawa twojej opinii.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejna świetna recenzja, aż miło czytać!
    zizazu

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. * Anonimowy. Ja mam trochę inne odczucia. Ale świat zapachów właśnie dlatego jest taki ciekawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. * Aniu. Ambre Sultan chodzi ze mną od długiego czasu, ale jest jeden problem - ja nie potrafię recenzować zapachów z tą nutą, ponieważ jej nie trawię. I mógłbym skrzywdzić, niesłusznie, te perfumy.

    OdpowiedzUsuń
  15. * Zizazu. Dziękuję. Po takich słowach aż chce się pisać. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja uważam, że zapach jest fenomenalny! Ma coś ze wspomnianego Jeux de Peau, ale przy bliższym poznaniu traci na podobieństwie do "tościka z masłem". No i trwałością też zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmm... nie wiem dlaczego ,ale wydaje mi się ,że Twoja recenzja nie jest obiektywna... masz jakieś uprzedzenia do S.L. ? 90% firm używa chemii w produkcji ,nawet te niszowe. Dla mnie zapach ten jest wspaniały (to prawda że posiada odważną nutę JdeP).Jest mocno tajemniczy i bardzo,bardzo trwały.A takie bardzo lubię ! W moim otoczeniu wzbudza sensację !
    txs~`

    OdpowiedzUsuń
  18. Very descriptive post, I loved that a lot. Will there be a part
    2?

    Here is my homepage: exercises to improve vertical

    OdpowiedzUsuń
  19. Marcinie dlaczego nie ma recenzji chyba najwiekszego zapachu Lutensa Chergui ??? Ja sie nim niedawno zakochalam !!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja jestem zupelnie innego zdania, uwazam ze to bardzo ciekawa i udana kompozycja. Potrzebuje ona czasu na skorze, ktory trzeba jej dac, ale efekt finalny jest dla mnie niesamowity. To czekolada tak ciemna ze zbliza sie do czarnej kawy, okruszona jednym oplatkiem rozy i dodatkiem sandalowca. Nie jest to zapach sandalowy, jest to bardzo ciekawa interpretacja tego tematu. Dalabym mu 5 z 5 mozliwych gwiazdek, dla mnie jeden z ciekawszych Lutensow! Namawiam do sprobowanie i jestem pewna ze znajdzie sporo fanow bo jest piekny i inny! :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Panie Marcinie ..polipy w nosie? :) Ten zapach jest niebywale piekny , obledny, sexowny...To ekstaraklasa podobnie jak CEDRE....Prosze wrocic , powachac na kobiecie i posypac glowe popiolem...

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój najcudowniejszy...czując go oczy same się wywracają i kolana miękną, piękny, tajemniczy. Nie mam odczucia że to podrabiana nutella, on wcale ma nie pchnieć nutellą, nie wiem jak może się nie podobać. Niestety na mojej skórze jak wiekszosc zapachów(????????????) ulotny jak egzotyczny motyl. Aczkolwiek wart wypróbowania.

    Ania

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).