Cartier Declaration d'Un Soir — leśny pieprz | perfumy i opinie
  • Cartier Declaration d'Un Soir — leśny pieprz

Cartier Declaration d'Un Soir znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl



Nie mam zbyt dużo czasu i sił, ale o tym zapachu muszę napisać. Muszę. Wart jest długiej recenzji i dokładnej uwagi. Niestety, tym razem będzie krótko. Czytaj dalej...

Jak pachnie Declaration d'Un Soir? Dla mnie dużo lepiej niż klasyk. Jest pieprzny, bardzo pieprzny i kręcący w nosie. Nie jest to jednak przyprawa surowa, występująca solo. Tutaj całość leci z zielonej, lesistej podstawy. Skojarzenia z French Lover nie będą błędem, choć Cartier jest bardziej mokry i roślinny. Nie pachnie w prosty sposób drewnem, ale bardziej haczy o kamienne i mszyste nuty.


Z czasem ostre krawędzie zaokrąglają się. Pojawia się przyjemna nuta muszkatu. Zapach staje się ciepły, bardziej suchy i zmysłowy. Podoba mi się. Bardzo mi się podoba, choć nie wyczuwam deklarowanej w składzie róży. No i na żadnym z etapów życia nie jest to woń chemiczna. Wielkie brawa dla Mathilde Laurent. Kolejne zresztą, bo Baiser Vole też na nie zasłużyło.

Nuty: kminek, kardamon, czarny pieprz, gałka muszkatołowa, róża, drewno sandałowe
Rok powstania: 2012
Twórca: Mathilde Laurent
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa o pojemności 100 mL
Trwałość: dobra, około 8 godzin

Fot. nr 1 z mat. producenta
Fot. nr 2 z wallbeez.com

23 komentarze:

  1. Zgadzam sie. To solidna premiera i chyba jedna z lepszych w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja w sobotę biegnę do perfumerii....
    zaległości mam okrutne
    wydaje mi się, że mnie nie zauroczył, muszę się ponownie skonfrontować
    koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie za zielony i aż przesadzony w naśladowaniu prac Elleny dla Hermesa.

    Wąchałeś nowego Króla Słońce Dali?

    OdpowiedzUsuń
  4. * Anonimowy. Mam podobne zdanie. Szkoda tylko, że zapach chyba nie cieszy się wielkim uznaniem klientów w perfumerii. Dobry jest ponadprzeciętnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. * J. Miło mi, że nie jestem osamotniony w swoim sądzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. * Madziorex. Już zerknąłem i odpisałem. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. * Sweterr. Nowy Cartier jest chyba tylko w Douglasach. Koniecznie powiedz, jak wypadła konfrontacja. To naprawdę warty dokładnych testów zapach.

    OdpowiedzUsuń
  8. * Jack. Owszem, podobieństwo do kreacji Hermesa jest widoczne i to bardzo. Laurent udało się jednak wpleść tam indywidualny pierwiastek. I to jest fajne.

    OdpowiedzUsuń
  9. * Jack. Nowego Króla Słońca znam. Może wkrótce o nim będzie coś na NMP. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na mnie jest różany do bólu zębów, mimo to również uważam, że to bardzo ciekawy zapach.

    Sabina

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja mam wlasny flachon :)

    OdpowiedzUsuń
  12. * Sabino. Widocznie skóra moja nie jest łaskawa dla róży tym razem. Żałuję, bo bardzo lubię ten kwiat.

    OdpowiedzUsuń
  13. * Anonimowy. Gratuluję szczerze. :) Niech się dobrze nosi.

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie róża jest bardzo wyraźna, od samego początku. Ciekawa propozycja, ale nie ma nic wspólnego z oryginalną Declaration, więc dziwię się, dlaczego sprzedają pod taką nazwą. Czy chciałbym je mieć? Nie.

    OdpowiedzUsuń
  15. * Biral. Miło Cię czytać w moich skromnych progach. Mnie się właśnie podoba fakt, że nie jest to bezpośredni sequel Declaration (które nie zrobiło na mnie większego wrażenie).

    OdpowiedzUsuń
  16. Ta ciekawsza pieprzna i dość elegancka nuta jest niestety bardzo krótkotrwała.Faktycznie uatrakcyjnia nieco ten słynny "eliksir"i robi nadzieje która po dwóch godzinach znika,bo zapach pieprzu ginie i obydwa nadgarstki psikane Deklaration ideclaration d"un soir pachną tak samo czyli zielony badyl z miętowym płynem do naczyń i może melonowy płyn do kąpieli.Tu nie ma co się rozpisywać.Do starego koncentratu perfum dodano trochę pieprzno gwajakowej atrakcyjniejszej nuty głowy,która ma podprawić ten kolejny odgrzewany niestety stary kotlet.Prosty chwyt i dziwię się że nikt się na nim nie poznał.Nie lubie starych kotletów których nie stać na własną bazę,na własne oryginalne opakowanie i na własną nazwę

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten zapach również i mnie przypadł do gustu. Rzeczywiście bardzo wyróżnia się na tle innych nowości perfumeryjnych. Nie wiem natomiast, jak z jego trwałością, ponieważ nie testowałam go pod tym kątem :|

    Natomiast Baiser Vole? Rozbolała mnie od niego głowa i przez parę dobrych h nie chciała przestać. Zatem temu zapachowi mówię stanowcze: NIE.

    OdpowiedzUsuń
  18. * Piotrze. Widać Twoja skóra nie jest łaskawa dl Declaration. Na mnie te zapachy się są podobne ani trochę. A testowałem też jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. * Olfaktorio. Warto wziąć jakieś proszki, żeby przetrwać Baiser Vole. Piękne gra na skórze. Przynajmniej mojej.

    Od niego zaczęła się moja faza na lilię.

    OdpowiedzUsuń
  20. I like the valuable information you provide in your articles.
    I'll bookmark your blog and check again here frequently.

    I'm quite sure I'll learn lots of new stuff right here!
    Good luck for the next!

    Look into my website :: back of neck pain

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniała zimna i nieco metaliczna róża zaostrzona pieprzem i kminkiem. Coś pięknego! Trwałość i projekcja olbrzymie. Zupełnie nie przypomina tradycyjnego Declaration (i całe szczęście!). Zresztą Declaration d'un soir nie zrobił Ellena lecz zupełnie nową kompozycję stworzyła Mathilde Laurent. Dziwię się, że pod nazwą Declaration, bo zasługuje na zupełnie odrębną linię.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).