Chloe Love, Chloe Eau Florale — kwiatowy wstyd | perfumy i opinie
  • Chloe Love, Chloe Eau Florale — kwiatowy wstyd

Perfumy marki Chloe znajdziesz w perfumerii E-Glamour.pl



O tym, że serię Love, Chloe uwielbiam mówić nie muszę. Jednak dopiero teraz w moje łapki trafiła najnowsza wersja - Eau Florale. Czytaj dalej...

Ubolewam, że Chloe dopuściło się profanacji linii Love. Eau Florale nijak się ma do poprzedników. Nie ma zawiesistej, orientalnej bazy, ani ambitnej słodyczy. Perfumiarze podstawili nam pod nos prosty zapach proszku do prania o nazwie "wiosenna łąka". Jakość samej kompozycji również utwierdza w przekonaniu, że to chemia gospodarcza, a nie perfumy.

Początek jest lekko kwiatowy, świeży, przybrany białą, proszkową nutą chemii. Później czuję kiepskiej jakości odpowiedniki irysów. Zapach staje się wyraźniej pudrowy, ale wciąż syntetyczny i ostry niczym świeżo wypakowana choinka Wunderbaum. Baza też jest pylista, ale nieco słodsza. Podejrzewam obecność jakichś odpowiedników ambry i piżma.

Nie polecam Love, Chloe Eau Florale. Te klimaty znacznie lepiej zinterpretował Lorenzo Villoresi w pachnidle o nazwie Iperborea.

Nuty: zielony groszek, akord pudrowy, akord pudrowy, zielona herbata
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: 30, 50 i 100 mL; woda toaletowa
Trwałość: średnia, około 5 godzin

22 komentarze:

  1. Testowałam, ale nawet nie pamietam jak ten zapach pachnie.
    Ala.

    OdpowiedzUsuń
  2. a mi sie nawet spodobal. taki lekki i niezobwiazujacy

    OdpowiedzUsuń
  3. * Anonimowa. Wierzę, że tak może być. Wszystko zależy od cech indywidualnych i nosów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zgodzę sie z opisem.
    Wszystkie zapachy z linii Love mają w bazie puder do twarzy. Tym się charakteryzuje linia. Ale oczywiście nie może być kolejny taki sam ciężki zapach. Zamiast nut orienalnych jest orzeźwiąjąca zielona herbata. Dla odmiany zapach na lato. Genialny!!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja się zgodzę. Eau Florale to zawód na całej linii. I nuty pudru do twarzy w nim nie czuję a bardziej talk z rękawiczek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez bardzo lubie cala Love serie-nawet ta wersje. Natomiast uwazam, ze powinno sie -mimo marki-oceniac te perfumy we wlasnej kategorii. Prawda, nie jest rewolucyjny,ale tez i nie musi. To radosny i promienny zapach, kwiaty i puder- i starczy. Przy porownaniu z poprzedniczkami moglabym powiedziec,ze ociupine podobienstwa do pierwszej Chloe Love ma , tylko rozrzedzone.
    Jezeli lubi sie lekkie,swietliste zapachy, trzymajace sie blisko skory, polecam. Nie ma co porownywac.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm,tym razem zgadzam sie zupełnie z Feline.Ale cenie wszystkie Love Chloe,choć mi są za "miodowe",dlatego nie mogę nosić,ale doceniam kunszt i oryginalność poprzedników bardzo.Może kiedyś się przekonam.Ta wersja kwiatowa bardzo mi odpowiada.Co nos,to inne odczucia:))
    Kasia z Poznania

    OdpowiedzUsuń
  8. * Anonimowa. Cenie sobie odmienne opinie od moich. Z tym, że dla mnie Eau Florale ma jakiś syntetyczny puder, pył jak gdyby.

    OdpowiedzUsuń
  9. * Nastko. O właśnie. Zapach gumowych rękawiczek to świetne porównanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. * Feline. No tak, do pierwszej Love można się podobieństw doszukiwać. Ja jednak ubóstwiam Eau Intense i pewnie dlatego poczułem spory zawód.

    OdpowiedzUsuń
  11. * Kasiu. Dlatego dziękuję wszystkim za własne opinie. Fajne jest to, że możemy wyrazić nasze zdania, choć różnią się między sobą. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja nie testowałam. Niemniej zamierzam to zrobić celem weryfikacji opinii :-)

    PS Za Love nie przepadam :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Olfaktoria ja również testowałem LOVE i zgodzę się że,nie jest to najlepszy zapach jaki znam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. mam kolejny zapach do skosztowania
    Cartier dalej nie zdobyty.....
    za to oswajam się z Estebanem i Lubinem - jako pierwsze patchouli
    oswajanie coraz mocniej mnie intryguje
    aha i tak nieśmiało przypominam o Hermesie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. * Olfaktorio. Opinie są różne, więc testować warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. * Jarku. Ale testowałeś klasyczną wersję, czy Eau Florale. Bo mnie klasyczne Love podoba się całkiem, całkiem. O wersji Eau Intense nie wspominam, bo rzuciła mnie na kolana.

    OdpowiedzUsuń
  17. * Sweterr. Ja dziś właśnie postanowiłem rozprawić się z Patchouli Esteban. Bardzo, bardzo na plus.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja się cieszę, że Eau Florale nijak się ma do poprzedników. Ponieważ poprzenicy nie przypadli mi do gustu a Eau Florale tak. I może ta pudrowość przypomina dla niektórych gumowe rękawiczki, ale mnie to ujęło i jestem szcześliwą posiadaczką małej buteleczki. I nie zgadzam się, że trwałośc tylko 5 godzin, znacznie, znacznie dłużej. Ja lubię Eau Florale:)
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  19. czy mógłbyś wypowiedzieć się w tym kontekście o najnowszym zapachu l'Occitane Fleur d'or & accacia ? waham się między tymi dwoma zapachami. który w/g Ciebie jest ciekawszy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie mógłbym, ponieważ nie znam nowego zapachu L'Occitane.

      Usuń
  20. No trudno. Nie wiele straciłeś :-)
    Ale przy okazji chciałam spytać o inną sprawę która nurtuje mnie od jakiegoś czasu, a mianowicie stare wycofane zapachy. Miałam gdzieś w połowie lat 90 flakonik zjawiskowego (moim zdaniem) zapachu Shiseido Feminite de Bois. Jakiś czas temu odnalazłam go i ku mojej radości na dnie było jeszcze trochę cieczy. cóż, radość trwała któtko bo płyn zestarzał się i straił pierwotny zapach, co w sumie nie zdziwio mnie za bardzo- wylądował w koszu. Jakież było moje zdziwienie gdy zaczęłam na portalu fragrantica czytać o tych waśnie perfumach, i w ogóle o tym że ludzie zdobywają, kupują, kolekcjonują i używają starych zapachów. Czy to Twoim zdaniem w ogóle ma sens? czy z chemicznego punktu widzenia to w ogóle wartoścoiwy produkt i o co w ogóle chodzi z oryginanymi starymi zapachami?

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).