Diptyque Volutes — jakie tam papierosy... | perfumy i opinie
  • Diptyque Volutes — jakie tam papierosy...


No. Wreszcie się stało. Po dobrym Vetyverio i Eau Duelle, Diptyque pokazuje fajerwerki na miarę Tam Dao i Philosykos. Volutes jest świetny. Czytaj dalej...

Już bez długiej i skomplikowanej bajki marketingowej, bo nie mam na nią sił. Uprzedzę tylko Waszą ciekawość - nowy Diptyque nie pachnie dymem papierosowym. Pachnie obłędnie. Przypomina upiornie słodkie pałace Aziyade. Nie jest to jednak woń tak cukrowa i tak oszałmiająca, choć aromat kandyzowanych owoców jest w niej wyczuwalny. I to wyraźnie.

Zastrzegam jednak, że Volutes nie pachnie jednoznacznie. To za sprawą piżmowych, trochę mlecznych, pudrowych nut, które stanowią kontrast dla słodyczy. Myślę, że dobrym przybliżeniem wariacji Diptyque będzie krzyżówka wspomnianego już Parfum d'Empire z Violet Blonde Toma Forda. Hmm, oba  zapachy dzieli wszystko. Łączy - Volutes.


Z czasem kompozycja nabiera słodyczy. Zaczyna niebezpiecznie przypominać inny majstersztyk - Pohadkę, gdzie też był tytoń i nieśmiertelniki, i gdzie wyczuwałem owocowe tony. Z tym, że Volutes nie pozbywa się nuty pudrowej, przynajmniej nie do końca. Nawet w głębokiej bazie, wśród żywicznej, miodowej słodyczy mirry, opoponaksu i benzoinu, wyczuwalny jest ten matczyny, biały akcent. Za jego sprawą perfumy Diptyque chyba bardziej trafią w kobiece serca. Ale dobre są niespodziewanie. I prawdziwie niszowe.

Nuty: tytoń, opoponaks, benzoin, mirra, irys, nieśmiertelnik, kandyzowane owoce, siano, miód, szafran, czarny i czerwony pieprz, wosk pszczeli,
Rok powstania: 2012
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda toaletowa dostępna w pojemności 50 i 100 mL
Trwałość: średnia; około 6-7 godzin

Fot. nr 1 i 3 z kampanii Diptyque Volutes.
Fot. nr 2 z wikipedia.com

15 komentarzy:

  1. witaj Marcinie!Przepraszam ale ja z innej beczki;)testowałeś może tegoroczną nowość Shiseido Zen Secret Bloom?Opis nut bardzo do mnie przemawia aczkolwiek najpierw wolałabym zapoznać się z recenzjami na temat tego zapachu.W Tobie więc moja nadzieja:)jeśli znasz zapach ,napisz chociaż w kilku słowach czy to dobre perfumy...Z góry wielkie dzięki.Jola

    OdpowiedzUsuń
  2. no no, choć Violet blonde to takie małe coś:)
    Nie lubie kandyzowanych zapachów teraz jakis boom na nie, ale tytoniowych brak.

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm, myślisz, że można gdzieś próbkę nabyć?

    OdpowiedzUsuń
  4. Wlasnie zamawiam probki na lucky scent! Rewelacyjna recenzja! Wciaz czekam na profesjonalna opinie na temat Inferno e Paradiso ! Ja- uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mmm...no to apetycznie. Lubię takie owoce, mniam. : )

    OdpowiedzUsuń
  6. O! Muszę to powąchać!
    Ciekawa jestem go jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chcesz powiedzieć, że tytoń w tym zapachu jest w ogóle niewyczuwalny? Bo jeśli tak, to z chęcią przetestuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. * Jolu. Zen Secret Bloom nie znam niestety. Może niebawem się to zmieni. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. * Doroto. Sam tytoń jest wyczuwalny, ale bardziej przypomina Tobacco Vanille niż akord suszonego tytoniu rodem z Tureckiej Palarni Lutensa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dla mnie absolutny hit!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też. Volutes to naprawdę oszałamiający zapach.

      Usuń
  11. Zapach dla mnie jest fenomenalny, doskonale skonstruowany, idealnie wyważony; pięknie i zaskakująco rozwija się w czasie, wręcz oplata (volutes to w tłumaczeniu chyba zawijasy). P prostu się nim upajam. Po zużyciu butelki chcę następnej i z nastaniem wczesnojesiennej aury zamówię. Niestety nie jestem obiektywna, preferuję zapachy Diptique. Z kilkunastu pachnących blotterów zawsze z zamkniętymi oczami wybiorę pasek spryskany zapachem tej marki, choć nie wszystkie mi odpowiadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również. To jedna z lepszych propozycji Diptyque od wielu lat.

      Usuń
  12. po Twojej recenzji kupiłam w ciemno 30ml! wciąż jestem na etapie testów ;) póki co zapach bardzo ciekawy jednak brakuje mi tego tytoniu;)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).