Guerlain Shalimar Parfum Initial L'Eau Si Sensuelle — jednojajowe irysy Guerlain | perfumy i opinie
  • Guerlain Shalimar Parfum Initial L'Eau Si Sensuelle — jednojajowe irysy Guerlain


Powiem tak: wersję Parfum Initial znam i cenię. Wersję L'Eau również. Natomiast wersja Si Sensuelle sprawia mi problem.

Kłopot jest tego typu, że na mój nos to klon wersji L'Eau. Nie mam już testera wersji poprzedniej, ale Si Sensuelle dla mnie jest nie do rozróżnienia. Obraz L'Eau jaki zapamiętałem to dokładnie to, co znajduję we flakonie najnowszej wariacji.

I nie zamierzam Wam wmawiać, że odkrywam jakieś niuanse, że pod dziesięcioma warstwami irysa w wersji Si jest neroli dojrzałe, a w L'Eau czuję neroli niedojrzałe. Może gdybym porównał dwie kompozycje w jednym czasie to dostrzegłbym jakieś różnice, ale porównując do obrazu L'Eau w mojej głowie - różnic nie ma.
Bliźnięta jednojajowe.
Wiem, że cenne będą uwagi fanek Parfum Initial, które używają/ły wersji L'Eau. Dwa dni z zapachem nigdy nie będą tak wiarygodne jak chodzenie w perfumach przez dłuższy czas.

Guerlain Shalimar Parfum Initial L'Eau Si Sensuelle (pełna nazwa tych perfum przyprawia o zawrót głowy...) to dla mnie limitowany flakon z wytrawionego szkła, a nie limitowany zapach.

Nuty: irys, neroli, cytryna, bergamotka, grejpfrut, róża, jaśmin, wanilia, bób tonka

Fot. nr 1 z shtukaturka.net
Fot. nr 2 z moikrewni.pl

28 komentarzy:

  1. Ja pozbyłam klasyka bo omal mnie nie udusił marchewką więc tym bardziej nie sięgam po następców,,:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersja L'Eau jest lżejsza. Bardziej pudrowo-świeża i mniej marchewkowa. :)

      Usuń
  2. podobno jest jeszcze bardziej świeży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno wersja Si i L'Eau to jeden i ten sam zapach. :)

      Usuń
  3. Nie cierpię tych perfum. Kiedyś byłam zaurocozna ale jakoś mi przeszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy klasycznych Parfum Initial? To dziwny zapach, ale trzyma poziom.

      Usuń
  4. Myślę że G za bardzo kombinują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby kiedyś nie obróciło się to przeciwko nim samym.

      Usuń
  5. różnica jest ewidentna -> różowy puszek ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapach poznałam kilka dni temu i miałam podobne odczucia do Twoich. Moją uwagę zwrócił nań ten charakterystyczny różowy puszek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puszek robi wrażenie. W ogóle butelka wersji Si bardziej pasuje do samej kompozycji zapachowej niż klasyczny flakon L'Eau. Ta mrożona butelka podkreśla pudrowy i świeższy charakter.

      Usuń
  7. I tak najlepsza jest nazwa "Shalimar Ode a la Vanille Sur la route de Madagascar" :)
    Parfum Initial nie lubię, zbyt ubogie jak na Shalimara, zniechęca mnie to...
    A do tych flankerów flankerów czuję jakąś instynktowną niechęć. Brzydzi mnie to rozmienianie na drobne, rozcieńczanie w nieskończoność i odcinanie kolejnych kuponów od genialnej podstawowej wersji :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersję Madagascar chciałem poznać, ale okazało się, że jest podobna do klasycznej Ode a la Vanille. Zrezygnowałem z tego powodu.

      Dla mnie najlepszy jest klasyk w wersji edp. Jedyny w swoim rodzaju.

      Usuń
  8. Zapach jak zapach, cóż za urocze flakoniki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flakony Guerlain to dzieła sztuki. Też mnie się podobają.

      Usuń
  9. Shalimar Parfum Initial - ostatnio mój zapach <3 Do tego upolowany w bardzo przyjemny sposób - wyprzedaż w Sephora - zestaw 60ml + perfumetka do torebki (15 ml w równie uroczym flakoniku) za 249zł! Kocham takie okazje. Dodam do tego, byłam tego samego dnia w D, gdzie był zestaw 30ml + balsam za 259zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję zatem zakupu. Niech się dobrze nosi. :)

      Usuń
  10. śliczny flakonik. mogłabym mieć wszystkie

    OdpowiedzUsuń
  11. Autorowi gratuluję nosa:-)
    L'edu i l'eau si sensuelle to ten sam zapach. Żadnych różnic z wyjątkiem nazwy, opakowania i... puszka. Guerlain wylansował tę wersję jako one shot , głównie na rynki, które nie wprowadziły l'eau. Z drugiej strony w takiej Francji, a dokładniej w Paryżu sprzeda się każda wersja Shalimar.
    Seba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo: i za pochwalę, i za informacje. To rozwiewa moje wątpliwości.

      Usuń
  12. ja w kwestii poniekąd technicznej :)
    bardzo zaciekawiło mnie "neroli dojrzałe" vs. "neroli niedojrzałe"
    czy to jakiś branżowy (=perfumiarski) slang?
    w standardowym rozumieniu neroli to olejek produkowany z kwiatów gorzkiej pomarańczy, nie zaś z owoców tej rośliny, w odniesieniu do których to owoców określanie stopnia dojrzałości byłoby faktycznie jak najbardziej zrozumiałe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już śpieszę w odpowiedzią.

      W tekście chodziło mi o to:
      neroli dojrzałe - olejek kwiatu gorzkiej pomarańczy
      neroli niedojrzałe - olejek petitgrain otrzymywany z pąków kwiatowych, gałązek, młodych liści i niedojrzałych owoców.

      Zawsze może być też tak:
      neroli dojrzałe - kwiat pomarańczy tuż przed zwiędnięciem
      neroli niedojrzałe - kwiat pomarańczy tuż po rozkwitnięciu.
      W takiej interpretacji dotyczy to już wyłącznie indywidualnych skojarzeń zapachowych, czyli wrażenia "wieku" kwiatu.

      Z drugiej strony muszę przyznać, że w języku chemicznymi takie określenia są błędem. To nie są nazwy ścisłe, ale uważam, że dobrze nadają się do samego opisywania zapachu. I w recenzji perfum ich użycie jest uzasadnione, w tekście branżowym - nie.

      Usuń
    2. dziękuję za wyjaśnienie :)
      dotychczas nigdy i nigdzie nie natknęłam się na informację, że petitgrain otrzymuje się w wyniku destylacji m. in. pąków kwiatowych gorzkiej pomarańczy
      mowa jest jedynie o liściach, gałązkach oraz niedojrzałych owocach
      przepraszam, że tak drążę ten szczegół, ale to właśnie "twarde" informacje dotyczące tajników perfumiarstwa interesują mnie w Twoim blogu najbardziej
      (blogów, w których swoje wrażenia olfaktoryczne opisują nie-profesjonaliści jest mnóstwo, wszystkie w zasadzie bardzo do siebie podobne)

      Usuń
  13. Prawda jest taka, że dzisiaj olejek petitgrain otrzymuje się już tylko z liści, co ma pomóc w powtarzalności i wypracowaniu wzorca zapachowego.

    Oczywiście, pewnie na małą skalę wciąż robi się petitgrain z innych części rośliny, ale to ilości symboliczne.

    OdpowiedzUsuń
  14. kolejny "ogon od ogona ". To juz staje sie nudne, co sie dzieje z prawdziwa sztuka perfumiarstwa pytam?! a tak na marginesie jest nowa wersja /a to nowina !/ lzejsze wydanie w formie edt La petite robe noir. O dziwo trzyma sie na mojej skorze dluzej niz edp. Te "lekkie "wersje sa dla mnie zawsze podejrzane-Chance fraiche Chanel potrafi zabic swoja "lekkoscia" wszystkie owady w promieniu paru metrow :).Lubie obydwie w/w wersje ale tzw swiezaki potrafia czasem "zabic konia" szybciej niz orientalne perfumy.

    OdpowiedzUsuń
  15. PAnie Marcinie, co sądzi Pan o zapachu Diora Dune pour homme ? Czy poleciłby go Pan osobie młodej (21 lat)?>

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).