Estee Lauder Amber Mystique z głębokim oudem w roli pierwszoplanowej... | perfumy i opinie
  • Estee Lauder Amber Mystique z głębokim oudem w roli pierwszoplanowej...


Znowu oud. Tym razem w towarzystwie nietypowym - z czarną porzeczką i ylangiem. Połączenie dziwne, niszowe, sprzeczne wręcz. Dla mnie to zapowiedź wielkiej uczty, więc na testy nowego pachnidła Estee Lauder przygotowałem się jak na królewskie przyjęcie.


Czarna porzeczka


Początek zwiastuje kłopoty. Klasycznie zmieszany agar z różą (w tej roli róża z Ta'if) stanowił zapowiedź perfum w typowo wschodnim wydaniu. Bez rewelacji, ale jednak solidnie. Nie minęły jednak dwie, trzy minuty, jak Amber Mystique sypnął porzeczką. Czarny owoc stanowi najbardziej spektakularną nutę kompozycji.


Nos stojący za zapachem połączył cierpką gorycz ledwie dojrzałych owoców ze słodką, zawiesistą nutą, której bliżej do konfitur. Porzeczka migocze. Zmienia się. I to jest wielki plus. Bezsprzeczny. Paradoksalnie, nie przypomina woni, jaką wydają liście czarnej porzeczki - surowiec przemysłu zapachowego. Te są bardziej świeże i trawiaste.


Ylang spowity w dym


Mocny ylang jest kolejną sygnaturą Amber Mystique. Estee Lauder bodaj jako pierwsza firma na świecie połączyła ten kwiat z klasyczną, różano-oudową osnową. Na tym etapie zaryzykowałbym twierdzenie, że nosem tej kompozycji jest twórca Lys Fume. W obu perfumach występuje, na pewnym etapie, mocno ylangowy niuans, który siłą nawiązuje do składników tytułowych. W dodatku, oba zapachy otaczają kwiatową nutę dymem. U Forda to dym nostalgiczny i zimny. Amber Mystique dymi w sposób hipnotyzujący i cichy. Kadzidło Lauder to w końcu oud, nie olibanum.


Oud z różą, ylang i czarna porzeczka. To trzy akordy to klucze. Problem jest taki, że zamków, które otwierają, jest bardzo mało. Estee Lauder postawiła na zapach, który nawet dla mnie był trudny. Owszem, piękny, ale trudny. Pamiętam, że na początku pierwszego testu miałem ochotę nie iść dalej, zmyć to i nie wracać. Te trzy akordy są tak bardzo sprzeczne, tak bardzo zaskakujące i tak bardzo inne, że...

Nuty: oud, róża, ambra, ylang ylang, czarne porzeczka, kadzidło, jaśmin, czerwony pieprz, malina, labdanum, skóra, piżmo, paczula, drewno sandałowe
Rok powstania: 2013
Twórca: b.d.
Cena, dostępność, linia: woda perfumowana o pojemności 100 mL dostępna wyłącznie na rynku azjatyckim; w wybranych punktach w Europie od wakacji 2013
Trwałość: średnia, około 5 godzin

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Nie uwierzysz, ale użyłem tego słowa w pierwszej wersji recenzji. Świetnie oddaje charakter zapachu. :)

      Usuń
  2. Lepiej napisz o fiołkowym Hilfigerze i Lanvin Me a nie jakichś butelkach spod piasków pustyni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam ani jednego, ani drugiego. Mam chwilowo zaległości w testowaniu nowości. Obiecuję szybko nadrobić.

      Usuń
    2. To może przy okazji opisywania nowości, szepnąłbyś jakieś słówko o nowym Aqua Di Gio?

      Usuń
  3. KOCHAM! Szukalam tego zapachu przez wiele lat... Nadal nie jest w moim posiadaniu, ale juz wiem, ze jest, ze moge go kupic i doplenic bycie mna tym cudem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te perfumy sa dostepne od tego lata w wielu arabksich krajach. Najpiekniejszy i najbardziej zmyslowy zapach na swiecie !

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz nie zapomnij się podpisać - choćby imieniem (zwłaszcza, jeśli oczekujesz mojej odpowiedzi).